Polski Gnom

polska-zbrojna.pl 3 hours ago

Jest mały, szybki, zwinny i może być bardzo niebezpieczny. Zdalnie sterowany pojazd Gnom przystosowany do przewożenia głowic bojowych oraz innego rodzaju ładunków o masie do dwóch kilogramów, to pierwszy bezzałogowiec tej klasy na świecie, który od jakiegoś czasu służy w polskim wojsku. Może niszczyć m.in.: wyrzutnie rakiet, bunkry, czołgi czy pojazdy opancerzone.

Zdalnie sterowany samochodzik przewożący ładunek wybuchowy to motyw dobrze znany z filmów sensacyjnych i gier komputerowych. W rzeczywistości stworzenie takiego systemu, który byłby niezawodny, odporny na zakłócenia i skuteczny w warunkach pola walki, jest znacznie trudniejsze niż sugeruje popkultura. Da się to jednak zrobić, czego najlepszym przykładem jest polski Gnom. Niewielki bezzałogowy pojazd lądowy opracowany jako środek rażenia, który pokazuje, iż koncepcja amunicji jeżdżącej przestała być wyłącznie elementem fikcji.

Pomysł na stworzenie zdalnie sterowanego pojazdu elektrycznego o kompaktowych wymiarach (Gnom ma 557 x 397 mm) narodził się na przełomie 2021 i 2022 roku. – Początkowo chcieliśmy wykorzystać prostą platformę cywilną, ale okazało się, iż przy wyższym środku ciężkości była niestabilna. Dlatego cały pojazd zaprojektowaliśmy od podstaw – mówi Mateusz Ciepliński, prezes Macro-System, producenta drona.

REKLAMA

W tamtym czasie jego firma miała już opracowany Uniwersalny Nośnik Lądowy (UNL) – bezzałogowy pojazd 6x6, który może służyć m.in. do transportu, ewakuacji medycznej, rozpoznania i wsparcia ogniowego (wersja Goblin z wieżyczką ZMU-05). – Jednym z testowanych na początku scenariuszy było stworzenie z Gnomów ruchomej osłony podczas ewakuacji medycznej prowadzonej przez UNL – wspomina Ciepliński. Platforma ewoluowała i dziś Gnom jest zdolny wykonywać wiele różnych zadań – od rozpoznania, przez robienie zasłony dymnej, po rażenie celu.

Zrobiony od podstaw

Gnom jest określany mianem amunicji jeżdżącej, która w zależności od charakteru misji może być uzbrojona w głowicę do niszczenia: stacji radiolokacyjnych, wyrzutni rakiet, schronów, bunkrów i infrastruktury krytycznej, lekko opancerzonych pojazdów, stanowisk karabinów maszynowych i siły żywej, czołgów, pojazdów opancerzonych oraz załóg pojazdów bojowych.

System korzysta z głowic GX-1 (termobaryczna, odłamkowo-burząca, kumulacyjna, treningowa), które zostały opracowane i zintegrowane z pojazdem przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (WITU). Producent Gnoma podkreśla, iż jego zwrotność, niska masa (8 kg z głowicą) i kompaktowe wymiary umożliwiają mu dotarcie tam, gdzie większe pojazdy nie mają dostępu.

Kluczowa jest także prędkość maksymalna i pole rażenia amunicji jeżdżącej, która stanowi zagrożenie dla ludzi i obiektów znajdujących się w odległości 20 m od drona. Ciepliński zapewnia, iż trafienie w tak niewielki cel poruszający się z dużą prędkością po nierównym terenie może być nie lada wyzwaniem dla najlepszych strzelców. A w sytuacji, gdy do celu zbliża się kilka Gnomów z różnych kierunków – przeciwnik jest praktycznie bez szans.

Według prezesa spółki dopracowanie geometrii zawieszenia i układu napędowego zapewnia platformie większą stabilność oraz lepsze adekwatności terenowe, czego żaden inny producent nie zdołał osiągnąć – Gnom został wyposażony w pełne, niezależne zawieszenie opracowane przez nas od podstaw i może osiągać prędkość 80 km/h – mówi Ciepliński.

Sprawdzona łączność

Jedną z kluczowych cech Gnoma jest jego odporność na zakłócenia. Platforma może być sterowana klasycznym łączem radiowym, którego zasięg – w zależności od zastosowanego modułu – wynosi od około 500 do 800 m. W przypadku zadań wymagających większego zasięgu producent przewiduje zastosowanie bardziej zaawansowanych modułów łączności, jednak ich koszt jest porównywalny z ceną samej platformy. Dlatego mają one sens przede wszystkim przy operacjach przeciwko celom o wysokiej wartości.

Gnom jest także przystosowany do korzystania ze światłowodu, dzięki czemu operator może się znajdować w odległości np. kilku kilometrów od pojazdu. W praktyce oznacza to, iż Gnom nie jest uzależniony wyłącznie od łączności radiowej, która może być zakłócana przez systemy walki elektronicznej (WRE). Sterowanie po światłowodzie eliminuje problem zagłuszania sygnału radiowego i utraty kontroli nad platformą, co – jak pokazuje wojna w Ukrainie – jest jednym z najważniejszych wyzwań współczesnego pola walki.

Amunicja jeżdżąca Gnom może działać zarówno jako platforma rozpoznawcza, jak i uderzeniowa. W zależności od konfiguracji pozostaje w ukryciu choćby przez 8–9 godzin, przekazując operatorowi obraz z kamer, a po wykryciu celu może wykonać atak. – Nasz pojazd nie zużywa energii na zawis, jak bezzałogowe statki powietrzne. Można go schować pod krzakami na kilka godzin, gdzie ani go nie widać, ani nie słychać. To daje element zaskoczenia – podkreśla Ciepliński.

Producent rozwija kolejne wersje Gnoma. Platforma została już przystosowana do wykrywania skażeń chemicznych i radiologicznych poprzez montaż odpowiednich sensorów. Dzięki zwiększeniu ładowności może także transportować niewielkie ładunki – np. środki medyczne czy amunicję dla żołnierzy, do których nie można wysłać wsparcia w innej formie.

Firma pracuje także nad wariantem ISR (Intelligence, Surveillance and Reconnaissance – wywiad, obserwacja i rozpoznanie). Platforma ma otrzymać nową głowicę obserwacyjną z większym zoomem optycznym, lepszą termowizją oraz wysięgnik umożliwiający prowadzenie obserwacji z ukrycia.

Gnom na służbie

Polski producent od dłuższego czasu prezentuje swoje rozwiązania militarne nie tylko na branżowych targach w kraju i za granicą, ale nawiązuje bezpośrednią współpracę z siłami zbrojnymi wojsk sojuszniczych NATO. W czerwcu Gnom i Goblin były testowane w warunkach bojowych przez żołnierzy 16 Dywizji Zmechanizowanej w ramach ćwiczeń „Dzielny Dzik '26”. Wcześniej polskie drony lądowe gościły na poligonie w Belgii, co dla belgijskich żołnierzy było pierwszym kontaktem z tego typu platformami. W tym roku planowane są również testy pojazdów bezzałogowych w warunkach arktycznych w Finlandii.

Jednocześnie Mateusz Ciepliński informuje, iż Gnom został już przyjęty do wyposażenia Wojska Polskiego i służy w kilku jednostkach. Producent, korzystając z zaproszeń wojska, organizuje szkolenia dla przyszłych operatorów swoich platform, które być może staną się w przyszłości nieodzownym narzędziem pracy żołnierzy wojsk lądowych.

Współczesne armie coraz intensywniej inwestują w bezzałogowe platformy lądowe (UGV – Unmanned Ground Vehicles), które mają odciążyć żołnierzy i ograniczyć ryzyko podczas wykonywania najbardziej niebezpiecznych zadań. Początkowo wykorzystywano je głównie do rozpoznania i neutralizacji ładunków wybuchowych, jednak doświadczenia z wojny w Ukrainie przyspieszyły rozwój ich zastosowań.

Dziś UGV służą także do transportu amunicji i zaopatrzenia, ewakuacji rannych, prowadzenia rozpoznania, a coraz częściej również jako nośniki uzbrojenia lub, tak jak Gnom, amunicja jeżdżąca. Coraz więcej państw, w tym Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Izrael czy właśnie Polska, rozwija tego typu systemy, traktując je jako jeden z kluczowych kierunków modernizacji wojsk lądowych.

Jakub Zagalski
Read Entire Article