Dziesięć lat temu Kanada otworzyła drzwi, których już nie sposób zamknąć. Dziś kraj ten notuje najwyższą na świecie liczbę zgonów wywołanych eutanazją i wspomaganym samobójstwem. Bilans? Ponad sto tysięcy ludzkich istnień.
Czerwiec 2026 roku przynosi Kanadzie rocznicę, której wielu nie ma ochoty świętować. Dokładnie dziesięć lat temu, 16 czerwca 2016 r., ruszył w pełnym zakresie program MAID – Medical Assistance in Dying, czyli rządowa procedura wspomaganego zabijania pacjentów. Przez dekadę zmienił on kanadyjską medycynę, kulturę i prawo i stał się przestrogą, do której coraz częściej sięgają parlamenty innych państw.
Sto tysięcy ofiar
Liczby mówią same za siebie. W 2024 roku z programu MAID skorzystało 16 499 Kanadyjczyków. Tempo wzrostu liczby procedur w latach 2019–2022 przekraczało 30 procent rocznie. W kwietniu 2026 roku przekroczono łącznie próg stu tysięcy przeprowadzonych zabiegów uśmiercania ludzi.
David Cooke, kierownik kampanii organizacji Campaign Life Coalition, nie pozostawia wątpliwości co do oceny tego dorobku:
„Po dziesięciu latach zalegalizowanego medycznego zabijania Kanada ma na rękach krew ponad stu tysięcy ofiar” – powiedział.
Rocznicę określa wprost mianem tej, „którą należy opłakiwać” – nie celebrować.
Droga do tej chwili wiodła przez wyrok Sądu Najwyższego Kanady z lutego 2015 roku, który uznał zakaz wspomaganego samobójstwa za niezgodny z konstytucją. Mimo iż orzeczenie formalnie otworzyło furtkę dla eutanazji, jego wejście w życie odroczono o rok. Czas, który ostatecznie nie wystarczył na wypracowanie skutecznych zabezpieczeń.
Zabezpieczenia tylko na papierze
Zwolennicy programu chętnie powołują się na jego prawne ramy. Kandydat do MAID musi mieć ukończone osiemnaście lat i cierpieć na poważną, nieodwracalną chorobę. W teorii brzmi to przekonująco. W praktyce, to coraz trudniej bronić tej narracji.
Raport z 2024 roku ujawnił, iż tylko w prowincji Ontario od 2018 roku odnotowano ponad 400 przypadków nieprawidłowości w stosowaniu przepisów MAID. Są to błędy kwalifikacyjne, uchybienia w dokumentacji, przypadki objęcia procedurą osób niespełniających wymaganych kryteriów. Żaden z tych przypadków nie zakończył się postępowaniem karnym. Ani jednym.
Wymowny jest fakt, iż choćby British Columbia Civil Liberties Association organizacja, która wcześniej aktywnie wspierała legalizację eutanazji, w 2024 roku wezwała do wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń. Gdy zwolennicy danego rozwiązania sami domagają się jego reformy, trudno mówić o sukcesie.
Chorzy psychicznie na celowniku
Najtrudniejszy rozdział tej historii dopiero się pisze. Kanadyjski rząd planuje od 2027 roku rozszerzyć dostęp do MAID na osoby cierpiące wyłącznie z powodu zaburzeń psychicznych. Przeciwko temu krokowi wystąpili kanadyjscy biskupi katoliccy – Canadian Conference of Catholic Bishops w lutym 2026 roku oficjalnie wezwali władze do zablokowania tego rozszerzenia.
Sprzeciw wyraził również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, apelując o wstrzymanie planowanych zmian. Organizacja Cardus Health wskazała tymczasem na niepokojące dane z 2025 roku. Wśród osób, które zmarły w ramach programu MAID, było stosunkowo dużo osób mających problemy psychiczne.
Alex Schadenberg, dyrektor wykonawczy Euthanasia Prevention Coalition, ostrzega, iż nowe przepisy mogłyby de facto objąć osoby zmagające się z depresją, uzależnieniami, schizofrenią, autyzmem czy zaburzeniami odżywiania. Głośna sprawa kanadyjskiej aktorki Claire Brosseau, domagającej się prawa do eutanazji z powodu choroby afektywnej dwubiegunowej i zespołu stresu pourazowego, pokazuje, w jakim kierunku zmierza ta logika i dokąd może ostatecznie zaprowadzić.
Świat wyciąga wnioski
Paradoksalnie, jak zauważa Schadenberg, kanadyjski eksperyment przyczynia się do wzrostu ostrożności w innych krajach. Projekt ustawy o wspomaganym samobójstwie odrzucił szkocki parlament, podobne inicjatywy poniosły porażkę w Wielkiej Brytanii, a Słowenia wycofała się z już przyjętych przepisów.
„Jedyną dobrą rzeczą w przypadku Kanady jest wpływ, jaki wywiera ona na inne kraje” – przyznaje Schadenberg, nie kryjąc gorzkiej ironii.
Nie ból, ale brak sensu
Za statystykami stoją konkretne ludzkie dramaty. Schadenberg zwraca uwagę, iż większość osób nie wybiera eutanazji dlatego, iż odczuwa skrajny ból. Zwykle dzieje się tak, ponieważ czują, iż ich życie straciło sens, cel lub wartość.
To diagnoza, która powinna skłonić do głębokiej refleksji, nie tylko rządzących, ale całe społeczeństwo. Odpowiedzią na ludzką samotność i poczucie beznadziei nie jest strzykawka z trucizną. Jest nią obecność drugiego człowieka, opieka paliatywna, wsparcie duchowe i wspólnota, która mówi choremu: jesteś dla nas ważny.
„Musimy sprawić, by chorzy nie czuli się samotni, nie uważali, iż ich życie nie ma sensu i wiedzieli, iż ktoś naprawdę się o nich troszczy” – mówi Schadenberg.
To jedyna odpowiedź godna cywilizacji, która chce nazywać się ludzką.
jb
Źródło: www.cccb.ca, opoka.org.pl


![Ponadpartyjna zgoda ws. reformy ochrony zdrowia? [OGLĄDAJ]](https://i.iplsc.com/-/000MY180VK4V4XCY-C316.jpg)





