
Przed Wami ósmy artykuł z tej serii. jeżeli nie czytaliście jeszcze poprzednich części „Akt Epsteina”, to zachęcam, aby rozpocząć tę lekturę od samego początku, czyli od części 1, gdzie przedstawiłem sylwetkę i karierę Jeffreya Epsteina. W kolejnych wpisach przeszedłem przez to, jak Epstein werbował swoje ofiary, jakie informacje faktycznie zawierają udostępnione pliki, czy też z jakimi ważnymi osobistościami Epstein utrzymywał bliskie kontakty.
Im bardziej zagłębimy się w losy Jeffreya Epsteina, tym mocniejsze jest przekonanie, iż ten człowiek działał na zupełnie innych zasadach, niż te, które towarzyszą nam na co dzień. Wykorzystywał system, łamał prawo, krzywdził dzieci i kobiety, a kiedy już jego przestępstwa wychodziły na jaw, to wychodził on z opresji bez szwanku bądź też co najwyżej z kilkoma zadrapaniami.
Skala działalności, rozległość kontaktów i całkowita bezkarność gwałtownie prowadzą do wniosku, iż za Epsteinem stali potężni ludzie, którzy pozwalali mu na bardzo wiele i ratowali go, kiedy przyszła taka potrzeba. Pojawiają się zatem dwa pytania: kto za nim stał i kiedy to wszystko się zaczęło?
Pierwszych śladów możemy doszukiwać się jeszcze na początku lat 70-tych, kiedy to Epstein miał pojawić się w posiadłości Jamesa Goldsmitha w Wielkiej Brytanii. Ten wątek niezwykle rzadko pojawia się w sieci, natomiast warto na niego zwrócić uwagę, ponieważ Epstein miał wówczas zaledwie ok. 20 lat, jego obecność w tym miejscu została potwierdzona przez Isabel Goldsmith, a co najważniejsze – James Goldsmith miał powiązania z członkami chociażby brytyjskiego i francuskiego wywiadu. Dlatego też pojawiają się teorie, iż Epstein już wtedy został zwerbowany przez jedną z agencji wywiadowczych.
Nie znajdziemy potwierdzenia tej teorii, dlatego należy brać pod uwagę, iż kilka pierwszych sukcesów zawodowych mógł zawdzięczać swoim talentom. Miał bowiem łatwość w nawiązywaniu kontaktów, umiał oddziaływać na ludzi, którzy go otaczali. Łatwo zdobywał ich zaufanie. Tak czy inaczej, w kolejnych latach Epstein dalej w jakiś cudowny sposób trafiał na ludzi wywiadu. O pierwszym z nich mogliście przeczytać w ]]>części 1]]>. Mam tutaj na myśli Donalda Barra, który rekomendował Epsteina do pracy w prestiżowej Dalton School i to pomimo braku kwalifikacji. Barr w trakcie II Wojny Światowej należał do OSS, czyli służb wywiadowczych, które były poprzednikiem CIA.
Tak się składa, iż bardzo wiele osób wywodzących się z OSS, odgrywało znaczące role w nowym świecie zaprojektowanym przez USA. Przykłady:
- Ralph Bunche – dyplomata, zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla,
- Arthur Goldberg – sędzia sądu najwyższego USA,
- Cornelius Vander Starr – twórca giganta ubezpieczeniowego, znanego potem jako AIG,
- Paul Hellwell – prawnik i bankier,
- John Ford – znany reżyser.
Historycy twierdzą, iż OSS tworzyło powojenną sieć elit Zachodu. Można więc powiedzieć, iż w życiorysie Epsteina ta rekomendacja ze strony Barra stanowi pierwszy moment, w którym nie tylko zetknął się on z ludźmi wywiadu, ale ewidentnie skorzystał na ich przychylności oraz wpływach. Ta sytuacja miała miejsce w 1976 roku. Później działalność Epsteina miała nietypowy przebieg: od pracy i szybkich awansów w znanym banku, przez odzyskiwanie pieniędzy dla klientów w nietypowych sytuacjach, aż po rozpoczęcie współpracy z nadzwyczaj bogatymi osobami. W drugiej połowie lat 80-tych brał udział w tworzeniu piramidy finansowej, a po jej upadku wyszedł z sytuacji bez szwanku i jasne stało się, iż Epstein jest przez kogoś chroniony.
W tym samym czasie Epstein miał też kontakty z ludźmi, którzy współpracowali z CIA i byli zaangażowani w handel bronią. Świetnym przykładem jest tutaj relacja z Adnanem Khashoggi, który odgrywał istotną rolę w operacji, która później była znana jako Iran-Contra.
Całą serię kontaktów z agencjami wywiadowczymi (lub ich współpracownikami) uzupełnia historia poznania Jeffreya Epsteina z Ghislaine Maxwell. Oddzielmy tutaj wersję oficjalną i nieoficjalną. Według tej pierwszej, Jeffrey i Ghislaine mieli spotkać się po raz pierwszy w 1991 roku, krótko po śmierci jej ojca Roberta Maxwella, który zginął w dziwnych okolicznościach na swoim jachcie. Na jego pogrzebie pojawiło się kilku istotnych przedstawicieli Mossadu. Wynikało to z faktu, iż Robert Maxwell za życia współpracował z różnymi agencjami wywiadowczymi, przy czym jego dokonania budziły najwięcej wdzięczności właśnie w Izraelu.
Maxwell był znanym magnatem prasowym, działającym głównie w Wielkiej Brytanii. Pod koniec lat 80-tych podjął próbę wejścia na rynek w Stanach Zjednoczonych. Celem było przejęcie jednego z dużych podmiotów w USA. Początkowe próby były nieudane, ale ostatecznie Maxwell zdołał przejąć wydawnictwo Macmillan za 2,6 mld USD. Kto pomógł mu w tej transakcji? Bank Rothschild Inc, dla którego również to przejęcie miało duże znaczenie. Paradoks polegał na tym, iż zarówno Robert Maxwell, jak i Bank Rothschilda mieli już wypracowaną mocną pozycję w Europie, a teraz starali się rozgościć także na rynku amerykańskim.
To zwycięstwo nie uratowało jednak Maxwella przed późniejszymi problemami finansowymi. Na początku lat 90-tych popadł w ogromne długi, a ostatecznie, jak wspomniałem, został znaleziony martwy w 1991 roku.
Trzymając się jednak wersji oficjalnej, należałoby stwierdzić, iż Jeffrey Epstein i Robert Maxwell nigdy się nie poznali. Po wpisaniu zapytania do wyszukiwarki Google można odnieść wrażenie, iż są to dwie osobne historie. Kiedy jednak zagłębimy się nieco mocniej, to z różnych dostępnych informacji dowiemy się, iż Epstein:
- już przed 1991 rokiem znał się z córką Roberta Maxwella,
- podobnie jak Robert Maxwell, miał powiązania z Mossadem,
- podobnie jak Robert Maxwell, miał również kontakty z przedstawicielami innych agencji wywiadowczych,
- podobnie jak Robert Maxwell, miał wiele wspólnego z Rothschildami.
Warto zatem przyjrzeć się również wersji nieoficjalnej.
Czytaj dalej: ]]>Kto stał za Epsteinem? Na czyje zlecenie pracował? Akta Epsteina – cz. 8]]>
]]>PEG, czyli jak wycenić przyszłość spółki?]]>
Autor: ]]>Marcin Kremiec]]>







