- To jest narażenie polskich pacjentów na gorszej jakości świadczenia usług medycznych, no i przede wszystkim na zagrożenia życia i zdrowia - mówiła w "Graffiti" europoseł Konfederacji Anna Bryłka. Odniosła się w ten sposób do planów resortu zdrowia, aby przedłużyć o rok możliwość pracy lekarzy, którzy nie znają języka polskiego na poziomie B1. Pojawił się też wątek transkrypcji aktów prawnych.
"Zagrożenie życia i zdrowia". Anna Bryłka o planach resortu zdrowia

Jak wskazał prowadzący "Graffiti" Marcin Fijołek, w piątek w Sejmie ma zostać przeprowadzone głosowanie w sprawie ustawy o leczeniu chorób zakaźnych. Planowana poprawka zakłada, iż o rok byłby przedłużony czas, w którym lekarze nieznający języka polskiego na poziomie B1 mogą prowadzić praktykę lekarską w placówkach opieki zdrowotnej.
Prowadzący przypomniał argumentację resortu zdrowia. Według ministerstwa poprawka ma pozwolić na wydłużenie terminu złożenia odpowiednich dokumentów, a nie zawsze brak dokumentu oznacza brak znajomości języka polskiego. Zdaniem europoseł Konfederacji Anny Bryłki taka sytuacja stwarza możliwość "zagrożenia zdrowia i życia" pacjentów.
Lekarze-cudzoziemcy a znajomość języka polskiego. Anna Bryłka: Zagrożenie zdrowia
- W moim odczuciu jest z tym problem, dlatego iż pewnie wielu Polaków lecząc się, ma do czynienia z lekarzami obcokrajowcami i ma problem z tym, żeby porozumieć się z lekarzem - mówiła polityk, przedstawiając stanowisko Konfederacji w tej kwestii.
Wskazała, iż w tym przypadku "mówimy naprawdę o bardzo skomplikowanym technicznym języku, który lekarz powinien znać, który powinien rozumieć". - Naprawdę niezrozumienie, to jest narażenie polskich pacjentów na gorszej jakości świadczenia usług medycznych, no i przede wszystkim na zagrożenia życia i zdrowia - argumentowała Bryłka.
- To nie jest tylko stanowisko Konfederacji krytykujące zatrudnianie lekarzy, którzy nie znają języka polskiego - mówiła, wskazując, iż taki pogląd podziela prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski, które zdaniem - "jeśli ktoś nie zna języka polskiego, nie powinien pracować w polskim systemie ochrony zdrowia".
Bryłka podkreśliła, iż całkowicie zgadza się z takim stwierdzeniem "dlatego, iż wyobraźmy sobie pacjenta, który nie jest w stanie zrozumieć lekarza albo co gorsze, lekarz, który nie jest w stanie zrozumieć pacjenta".
Europoseł Konfederacji o transkrypcji aktów małżeństw par jednopłciowych: Premier miał rację
Europoseł zajęła też stanowisko w sprawie dyskusji toczącej się na temat transkrypcji aktów małżeństwa zawartych za granicą przez pary jednopłciowe. - Pan premier ma rację - powiedziała, przytaczając wypowiedź premiera Donalda Tuska, który oświadczył, że "nikt niczego nie będzie nam narzucał". Wyrażając poparcie dla szefa rządu w tej kwestii tłumaczyła, iż "to jest narzucenie rozwiązań prawnych, które nie są obowiązujące w polskim porządku prawnym".
- jeżeli pan Gawkowski czy pan Kierwiński chce rozporządzeniem wprowadzać transkrypcję poprzez zmienione akty stanu cywilnego, to najpierw trzeba zmienić konstytucję, potem trzeba zmienić ustawę i dopiero można próbować prowadzić rozporządzenie - kontynuowała Bryłka.
Argumentując ten pogląd mówiła, iż "zgodnie z polską konstytucją małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, i taka transkrypcja jest niezgodna z polską konstytucją, ale jest również niezgodna z ustawą prawo o aktach stanu cywilnego".
- Na ten moment nie ma większości na to, żeby taka zmiana w polskiej konstytucji miała miejsce i to, co robią dzisiaj ministrowie, to jest działanie nielegalne - podkreśliła europoseł.
Bryłka wskazała, iż "orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie są źródłem prawa w Polsce, a Unia Europejska nie ma kompetencji w zakresie prawa rodzinnego". - Prawo rodzinne - kodeks rodzinny i opiekuńczy - jest w kompetencjach państwa polskiego - dodała.
Artykuł jest aktualizowany.










