Stowarzyszenie GLIWICE2026 rozpoczęło 25 sierpnia zbiórkę podpisów za referendum w sprawie odwołania prezydent Gliwic Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Do 23 października inicjatorzy muszą zebrać około 12,7 tys. ważnych podpisów. Sam podpis nie odwołuje prezydent, ale otwiera mieszkańcom drogę do głosowania nad dalszym kierunkiem miasta.
Mieszkańcy mają 60 dni
Inicjatorem referendum jest Stowarzyszenie GLIWICE2026, a jego pełnomocnikiem gliwicki adwokat Robert Dopierała. Zgodnie z informacjami organizatorów zbiórka potrwa do 23 października 2026 roku. Potrzebne jest poparcie 10 proc. mieszkańców uprawnionych do udziału w wyborach samorządowych, czyli około 12,7 tys. prawidłowych podpisów.
Podpis może złożyć pełnoletni mieszkaniec Gliwic na papierowej karcie. Musi podać wymagane dane, w tym numer PESEL, datę i własnoręczny podpis. Poparcie karty oznacza zgodę na przeprowadzenie referendum. Nie pozostało głosem za odwołaniem Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. o ile wniosek spełni wymogi, o zarządzeniu referendum postanowi Komisarz Wyborczy.
Formalności nie są drobiazgiem. W Łęczycy do referendum nie doszło po odrzuceniu części podpisów, dlatego gliwicka inicjatywa zastosowała indywidualnie numerowane karty. Dla mieszkańców stawka jest jasna: prawo do oceny władzy trzeba wykorzystać skutecznie i zgodnie z ustawą.
Zarzuty inicjatorów wobec władz miasta
W publicznym ogłoszeniu o zamiarze przeprowadzenia referendum stowarzyszenie wskazało utratę zaufania do sposobu zarządzania miastem. Organizatorzy wymieniają zastrzeżenia do gospodarowania majątkiem publicznym, realizacji inwestycji, przejrzystości urzędu i spółek komunalnych oraz wykonywania funkcji kontrolnej przez radnych.
Jednym z głównych punktów sporu jest rezygnacja z wcześniej przygotowywanej budowy nowego szpitala miejskiego. Inicjatorzy podnoszą też sprawę Okrąglaka, finansowania Piasta Gliwice, wydatków promocyjnych i dostępu radnych do informacji o miejskich spółkach. To zarzuty strony inicjującej referendum. Powinny zostać rozliczone dokumentami, odpowiedziami władz i jawną debatą, a nie samymi hasłami kampanijnymi.
Organizatorzy przypominają również, iż w 2026 roku Katarzyna Kuczyńska-Budka nie uzyskała wotum zaufania, a głosowanie nad absolutorium zakończyło się remisem 12 do 12. Wskazują też na postępowania prokuratorskie dotyczące działań władz miejskich. Samo prowadzenie postępowania nie przesądza winy żadnej osoby. Ta granica musi pozostać czytelna.
Samorząd nie jest własnością partii
Katarzyna Kuczyńska-Budka jest związana z Koalicją Obywatelską i prywatnie jest żoną europosła Borysa Budki. Rodzinne powiązanie nie stanowi jednak argumentu za odwołaniem. Ocena musi dotyczyć jej własnych decyzji jako prezydent Gliwic, sposobu wydawania pieniędzy mieszkańców oraz jakości nadzoru nad miejskimi instytucjami.
Referendum lokalne jest jednym z najważniejszych narzędzi samorządności. Podobna zbiórka w Częstochowie pokazała skalę organizacyjnego wysiłku potrzebnego do uruchomienia głosowania. Władza wykonawcza ma silny mandat, ale nie dostaje miasta na własność. Musi tłumaczyć wydatki, odpowiadać na pytania i znosić kontrolę.
Teraz ruch należy do gliwiczan. To oni zdecydują, czy inicjatywa zdobędzie wymagane poparcie, a później, o ile referendum zostanie zarządzone, czy prezydent powinna dokończyć kadencję. Dla Polaków znaczenie tej sprawy wykracza poza jedno miasto: samorząd ma służyć wspólnocie lokalnej, a nie partyjnemu zapleczu którejkolwiek formacji.
Źródło: GLIWICE2026, Katowice Dziś, 24Gliwice











