„Przyniesiony wiatrem”Péter Magyar. Kim jest człowiek, który pokonał Viktora Orbána?

wiernipolsce1.wordpress.com 3 hours ago

Czterdzieści lat temu Freddie Mercury zaśpiewał piosenkę „Tavaszi Szél Vizet Áraszt” ( Wiosenny wiatr przynosi wodę”) na wypełnionym po brzegi Nepstadionie w Budapeszcie. A to nagranie jest uważane za jeden z kultowych momentów w historii Węgier(*).

Wydawałoby się, iż nic nie mogło bardziej umocnić kultowego statusu tej piosenki. Ale teraz ma ona wszelkie szanse, by stać się symbolem sejsmicznych zmian na węgierskiej scenie politycznej. „Tavaszi szél” śpiewali uczestnicy setek wieców wyborczych Pétera Magyara w całym kraju w ciągu ostatnich dwóch lat.

Zwolennicy Magyara często porównują swojego idola do wiosennego wiatru, który rozwieje gnijącą mgłę znad bagna, w które zamieniła się węgierska polityka w ciągu 16 lat rządów Viktora Orbána i jego partii Fidesz. Sceptycy mówią o ślepym fanatyzmie „sekty madziarskiej” i nazywają go nowicjuszem i dandysem, szczupłym Jezusem, a w najlepszym razie młodszą, bardziej dopracowaną wersją obecnego przywódcy Węgier.

Wkrótce po zamknięciu lokali wyborczych w wyborach parlamentarnych na Węgrzech stało się jasne, iż partia „Tisza” Węgier znacznie wyprzedza „Fidesz” Orbána. Sam Orbán przyznał się do porażki i pogratulował swojemu przeciwnikowi zaledwie dwie godziny po zakończeniu głosowania.

Elitarne dzieciństwo

Péter Magyar – nawiasem mówiąc, jego nazwisko oznacza po węgiersku „Węgier” – urodził się 16 marca 1981 roku w Budapeszcie w rodzinie, którą śmiało można by nazwać częścią węgierskiej elity.

Dziadkiem Magyara był Eres Pál, sędzia Sądu Najwyższego Węgier i prominentna postać medialna w kraju w latach 70. i 80. XX wieku. Pál był gwiazdą telewizji, prowadząc popularny program „Sprawy sądowe”, emitowany przez lata w telewizji państwowej. Analizy prawdziwych spraw sądowych Pála stały się wówczas częścią kultury popularnej; był rozpoznawany na ulicy i uważany za jednego z najbardziej wpływowych prawników w kraju.

Ojcem chrzestnym Pétera Magyara był brat jego babci, Ferenc Mádl, profesor prawa na uniwersytecie w Budapeszcie. Później wstąpił do partii Fidesz i pełnił funkcję prezydenta Węgier w latach 2000–2005.

Rodzice Magyara również byli prawnikami. Nic więc dziwnego, iż sam Péter studiował prawo na uniwersytecie.

Ale wcześniej Magyar ukończył elitarną szkołę katolicką pijarów w centrum Budapesztu. To właśnie tutaj, jak później wspominał w wywiadzie dla korespondenta BBC, Nicka Thorpe’a, po raz pierwszy spotkał Viktora Orbána.

W 1996 lub 1997 roku lider rozkwitającej partii Fidesz odwiedził szkołę Węgier i przemówił do uczniów. Sam Péter zdołał choćby zapytać Orbána, dlaczego on, który niedawno uchodził za polityka liberalnego, wyraźnie przesuwa się „na prawo”. Orbán odpowiedział wówczas słowami Churchilla: to normalne, iż w młodości ma się lewicowe poglądy polityczne, a w dorosłym życiu staje się konserwatystą. Odpowiedź Orbána przekonała młodego Madyara.

Będąc już na Katolickim Uniwersytecie im. Pázmány’ego Pétera, Madyar wraz ze swoim ówczesnym towarzyszem Gergelym Gulyásem, byli tak zdenerwowani porażką Orbána w wyborach parlamentarnych w 2002 roku, iż solidarnie przyłączyli się do jego partii Fidesz.

Dziś Gergely Gulyás jest szefem sztabu Viktora Orbána i uważany jest za jedną z najpotężniejszych osób w kraju. Nie utrzymuje z Madyarem żadnego kontaktu.

W 2005 roku, na przyjęciu zorganizowanym przez młodego profesora Gulyása, Péter Magyar poznał 25-letnią Judit Vargę, absolwentkę prawa Uniwersytetu w Miszkolcu, odbywającą staż w firmie w Budapeszcie. Pobrali się w następnym roku, a w 2009 roku para przeprowadziła się do Brukseli: Varga objęła stanowisko asystentki węgierskiego posła do Parlamentu Europejskiego Jánosa Ádera. W 2012 roku Áder został wybrany na prezydenta Węgier, ale Varga pozostała w Brukseli, pracując w biurach innych posłów do Parlamentu Europejskiego ze swojego kraju. Magyar początkowo przebywał na urlopie macierzyńskim, a następnie pracował na pomniejszych stanowiskach w węgierskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i jego Delegaturze UE.

Péter i Judit

Magyar obserwował z Brukseli oszałamiające zmiany w węgierskiej polityce – powrót Viktora Orbána do władzy w 2010 roku, jego poprawki do konstytucji w 2011 roku i początek procesu odchodzenia od demokracji. Później wspominał, jak bardzo pozytywnie postrzegał centralizację władzy i dokręcanie śruby przez Orbána: po ośmiu latach rządów lewicowo-liberalnej koalicji i druzgocącym ciosie dla węgierskiej gospodarki w wyniku kryzysu z 2008 roku, kraj potrzebował silnej ręki. Uświadomienie sobie, iż Orbán w istocie przejmuje osobistą kontrolę nad krajem, przyszło znacznie później.

Péter Magyar i jego rodzina – on i Judit Varga mieli już wówczas trzech synów – wrócili do Budapesztu w 2018 roku, kiedy Varga otrzymała propozycję objęcia stanowiska sekretarza stanu ds. Unii Europejskiej w administracji Viktora Orbána. W następnym roku żona Magyara awansowała: została mianowana ministrem sprawiedliwości, a jej obowiązki przez cały czas obejmowały relacje Węgier z UE. Niektórzy obserwatorzy sugerowali, iż Varga należała do wąskiego kręgu czołowych urzędników Fideszu, którzy mogliby być brani pod uwagę na stanowisko możliwych następców Viktora Orbána.

W tym czasie Péter Magyar zajmował ważne stanowiska w różnych instytucjach rządowych i powiązanych z rządem: kierował departamentem prawa UE w banku państwowym i był prezesem Centrum Kredytów Studenckich.

Według Politico, Magyar wielokrotnie próbował zdobyć wyższe stanowiska rządowe, ale bezskutecznie.

„Zawsze był odrzucany, ponieważ był zbyt ambitny i niezależny” – cytuje publikacja Miklósa Szükesda, politologa z Uniwersytetu Kopenhaskiego, który badał fenomen Magyara. „Jego ambicje były tłumione, a ta nierównowaga powodowała frustrację”.

W marcu 2023 roku Péter Magyar i Judit Varga ogłosili rozwód. „Nasze małżeństwo było napięte z obu stron” – powiedział później w wywiadzie dla „Guardiana”.

Przełomowy wywiad

Mniej więcej w tym samym czasie, w kwietniu 2023 roku, prezydent Katalin Novák podpisała dekret ułaskawiający Endre Konyę, byłego zastępcę dyrektora sierocińca w Bicske. On i jego szef zostali skazani na karę więzienia dwa lata wcześniej: dyrektor sierocińca Konya za pedofilię za próbę zatuszowania przestępstw i wywieranie presji na ofiary.

Wiadomość o ułaskawieniu ujrzała światło dzienne na początku lutego 2024 roku i zszokowała nie tylko przeciwników Orbána, ale także wielu zwolenników jego partii Fidesz, prawicowej, konserwatywnej siły wyznającej tradycyjne wartości. Początkowo rząd próbował zatuszować skandal, ale po serii krytycznych doniesień medialnych i proteście przed Pałacem Prezydenckim Novák ogłosiła swoją rezygnację na żywo w telewizji. Judit Varga również natychmiast ogłosiła wycofanie się z polityki: w 2023 roku kontrasygnowała prezydencki dekret ułaskawiający Konyę, formalnie biorąc udział w tej decyzji.

Niecałe półtorej godziny po ogłoszeniu rezygnacji Nováka, Péter Magyar, który wcześniej rzadko publikował, opublikował na swoim profilu na Facebooku ogłoszenie o rezygnacji ze stanowisk w spółkach państwowych z „powodów niezwiązanych z pracą zawodową”.

„Nie chcę być częścią systemu, w którym prawdziwi liderzy chowają się za kobiecymi spódnicami choćby na chwilę… Od dawna wierzyłem w ideę narodowych, suwerennych, obywatelskich Węgier <…>, ale dziś musiałem w końcu uświadomić sobie, iż to wszystko jest w rzeczywistości jedynie piękną wydmuszką, która służy dwóm celom: ukrywaniu mechanizmów rządzących machiną i zapewnieniu gromadzenia kolosalnych fortun” – czytamy we wpisie.

Następnego dnia Péter Magyar odwiedził studio niezależnego kanału Partizan na YouTube. Prawie dwugodzinny wywiad przekształcił go z polityka Fideszu trzeciej ligi w bohatera narodowego, ucieleśnienie nieśmiałych poszukiwań przez węgierskie społeczeństwo nowych liderów, którzy wyróżnialiby się spośród członków „starej opozycji”, pogrążonych w głębokim kryzysie ideologicznym.

Pracować dla dobra kraju”

Film gwałtownie osiągnął dwa miliony wyświetleń – fantastyczny wynik dla Węgier, kraju liczącego dziesięć milionów mieszkańców.

W wywiadzie nie padły żadne konkretne oskarżenia: Magyar mówił raczej o okrucieństwie i korupcji samego węgierskiego systemu władzy. Było to jednak już sensacją w kraju, gdzie o grzechach systemu często dyskutowali zagorzali opozycjoniści lub, w najlepszym razie, niezależne media. Magyar brzmiał mniej jak rewolucjonista, a bardziej jak rozczarowany insider – człowiek, który wie, jak działa węgierski system władzy, jak polityka przeplata się ze służbami bezpieczeństwa i biznesem, i który nie może dłużej żyć w tych wypaczonych ramach. Krótko mówiąc, wywiad wywołał sensację.

„Pierwsze dwa tygodnie [po tym wywiadzie] były straszne, bo straciłem wszystko, po prostu wszystko w życiu przerwałem… To był bardzo negatywny okres. Ale trwał tylko dwa tygodnie. Potem zaczęła się inna historia” – wspominał później Magyar.

15 marca tego roku, kiedy Węgry obchodziły Dzień Wolności, stał się dla Magyara swego rodzaju „próbą generalną”. Magyar wezwał swoich rodaków do zgromadzenia się tego dnia na jednej z centralnych ulic Budapesztu.

„Szacuje się, iż zebrało się około 30 000 osób – więcej niż jakiejkolwiek partii opozycyjnej udało się zgromadzić w jednym miejscu w ostatnich latach” – opisał skalę wydarzenia niezależny dziennik Telex, którego sam Magyar się nie spodziewał.

Na tym wiecu Magyar ogłosił zamiar utworzenia własnej partii politycznej, do której mogliby dołączyć „wszyscy Węgrzy dobrej woli, którzy chcą pracować dla dobra swojego kraju”.

Oskarżenia o nadużycia

Jednak jeszcze przed spełnieniem obietnicy, pod koniec marca 2024 roku, Péter Magyar opublikował nagranie rozmowy w kuchni, którą przeprowadził z żoną w styczniu 2023 roku, dwa miesiące przed rozwodem z Judit Vargą.

W rozmowie Varga, której nie uprzedzono o nagrywaniu, opowiada mężowi o tym, jak prokuratura „oczyściła” poufne dokumenty w poważnej sprawie korupcyjnej. Ówczesny minister sprawiedliwości otwarcie przyznał, iż węgierski rząd stał się systemem mafijnym, z którego nie da się uciec.

W filmie dokumentalnym nakręconym znacznie później, Magyar stwierdził, iż nagrał to nagranie w 2023 roku jako formę zabezpieczenia na wypadek, gdyby on i Varga popadli w niełaskę reżimu, informuje Politico.

Nagranie dostarczyło przeciwnikom Orbána dodatkowych dowodów na poparcie ich twierdzenia, iż ​​zbudowany przez niego system rządów był z gruntu wadliwy: poważne nadużycia były znane na samym szczycie, ale nic z nimi nie zrobiono i nic nie dało się zrobić.

Zaraz po publikacji nagrania Judit Varga twierdziła, iż ​​jej były mąż szantażował ją, upublicznieniem ich rozmowę przez rok.

„Teraz wykorzystał [nagranie] do osiągnięcia własnych celów politycznych. Taka osoba nie zasługuje na zaufanie… Zrobił to mężczyzna, któremu urodziłam trzech synów… któremu z miłością i nadzieją dawałam niezliczone szanse na nowy początek w ciągu tych strasznych lat przemocy w ich stosunkach” – napisała na Facebooku.

Oskarżenia Vargi o przemoc fizyczną ze strony byłego męża zostały podchwycone przez prasę prorządową. Główny organ propagandowy Orbána, „Magyar Nemzet”, poświęcił Magyarowi obszerny artykuł zatytułowany „Smarkacz”, nazywając go między innymi „zerem bez kija”, który osiągnął wszystko w życiu dzięki żonie, która ostatecznie go rzuciła.

Trzy dni po wybuchu skandalu Péter Magyar odpowiedział na oskarżenia Vargi. W poście na Facebooku nie zaprzeczył, iż ich 18-letni związek przeszedł przez najróżniejsze okresy, ale napisał: „Nigdy nie podniosłem ręki na matkę moich dzieci, a ona podnosiła rękę na mnie wielokrotnie, zarówno pięścią, jak i nogą, czasem w obecności świadków, czasem za zamkniętymi drzwiami”. Magyar mówił również o kampanii oszczerstw, którą władze wszczęły przeciwko niemu.

W każdym razie cała sytuacja dała władzom okazję do zepchnięcia medialnego szumu wokół Magyara do tabloidów.

W odpowiedzi na pytanie o stosunek do Magyara, Viktor Orbán odparł wówczas: „Zajmuję się rządzeniem państwem, a nie telenowelami”.

I ogólnie rzecz biorąc, wiosną 2024 roku wydawało się, iż węgierskie władze podjęły strategiczną decyzję o zignorowaniu tego „nowicjusza”, licząc na to, iż jego popularność spadnie równie gwałtownie i niespodziewanie, jak jego rosnąca sława.

„Jeden z wieloletnich insiderów Fideszu określił kadencję Magyara w centrum uwagi opinii publicznej jako »trzydniową aferę«” – napisał wówczas The Guardian.

Początki „TISZY”

Tymczasem Péter Magyar, zgodnie z obietnicą, założył własną partię. Obserwatorzy w Budapeszcie wspominają, iż początkowo rozważał stworzenie siły politycznej od podstaw. Jednak termin działał na przekór temu scenariuszowi: wybory do Parlamentu Europejskiego zaplanowano na początek czerwca 2024 roku. Magyar, gwałtownie zyskując na popularności, planował wziąć w nich udział, ale nie miał wówczas możliwości fizycznych, aby stworzyć pełnoprawną partię.

W związku z tym na początku kwietnia 2024 roku Péter Magyar ogłosił, iż wraz ze swoimi zwolennikami będzie kandydował do parlamentu z ramienia partii „Szacunek i Wolność” (węgierski akronim: TISZA), marginalnej siły politycznej zarejestrowanej cztery lata wcześniej i nazwanej przez węgierskie media „Partią Tisza”. Została ona założona przez grupę starszych przyjaciół z kurortu Eger, a zanim Magyar dołączył do jej szeregów, a cała działalność partii TISZA polegała na podróżowaniu jej liderów po kraju furgonetką ozdobioną węgierskimi flagami i publikowaniu amatorskich filmów ze swoich podróży na YouTube.

Magyar powiedział reporterom, iż negocjował z kilkoma stronami, a istotnym czynnikiem przemawiającym za TISZĄ była jej nazwa, która, jak powiedział, ma „pozytywne i radosne konotacje w węgierskiej kulturze i historii”.

Dla Węgrów Tisza to coś więcej niż tylko rzeka; to systemowy szlak wodny ich państwa, element tożsamości narodowej, jak Dniepr dla Ukraińców czy Wisła dla Polaków. Biorąc pod uwagę, iż po 1920 roku część dawnych ziem węgierskich, przez które przepływa Tisza, znalazła się poza granicami współczesnego państwa, rzeka stała się w pewnym sensie symbolem pamięci i nostalgii za utraconą przeszłością.

W każdym razie, kilka dni po objęciu władzy w partii TISZA, Magyar ogłosił rozpoczęcie selekcji kadrowej i rozległą podróż wyborczą po kraju.

Pierwsze wybory

Kiedy obserwatorzy w Budapeszcie mówią o głównym czynniku sukcesu Magyara, naturalnie powołują się na banalne zmęczenie węgierskiego społeczeństwa długimi latami rządów Viktora Orbana.

Jeszcze kilka lat temu Orbán był weteranem administracji publicznej według europejskich standardów, ale wtedy opozycja nie była w stanie mu się przeciwstawić.

Magyar, jak twierdzą węgierscy eksperci, wyróżnia się ciężką pracą i wytrwałością. Głównym elementem jego kampanii wyborczej, zarówno przed obecnymi wyborami parlamentarnymi, jak i przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku, były długie objazdy miast i wsi, podczas których Magyar mógł odbywać cztery, pięć, a choćby sześć spotkań z wyborcami dziennie.

W przypadku Magyara nie chodziło tylko o demonstrowanie bliskości ze zwykłymi ludźmi. Faktem jest, iż Viktor Orbán był uważany za politycznego przywódcę zdecydowanej większości węgierskich prowincji, a Magyar i jego sojusznicy początkowo nie byli pewni, czy mieszkańcy małych miasteczek i wsi w ogóle pojawią się na spotkaniu z człowiekiem, który nazywał siebie przeciwnikiem obecnego premiera.

„I oto jedziemy do Gyuli (miasta liczącego około 30 000 mieszkańców – BBC). Miał to być pierwsze występ na naszej trasie, a tu nagle dzwoni do mnie znajomy: Nie uwierzysz, pod zamkiem zebrało się około tysiąca osób. To było wspaniałe uczucie, mówię ci” – powiedział później Magyar dziennikarzowi BBC Nickowi Thorpe’owi.

Nieodłącznym elementem tych wieców były przemówienie Magyara, odpowiedzi na spontaniczne pytania publiczności i obowiązkowe sesje zdjęciowe. „Myślę, iż jestem osobą z największą liczbą selfie w historii Węgier” – powiedział polityk w tym samym wywiadzie. I obowiązkowa pieśń „Wiosenny wiatr”, którą on i setki jego zwolenników wykonywali na każdym wiecu.

Kampania całkowicie marginalnej partii, kierowanej niemal w pojedynkę przez zaledwie dwa miesiące przez nieznanego polityka jeszcze kilka miesięcy temu, zakończyła się niesamowitym sukcesem. W czerwcowych wyborach TISZA zdobyła prawie 30% głosów i wprowadziła siedmiu przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, na czele z samym Péterem Magyarem.

Już wtedy było jasne, iż „następnym przystankiem” TISZY będą wybory parlamentarne w 2026 roku, a celem Magyara – stanowisko premiera.

Nowa kampania

Lider TISZY rozpoczął nową kampanię wyborczą w zeszłym roku. Odbywał kilka spotkań dziennie, czasami w odległych miejscach, gdzie radni, nie mówiąc już o europosłach, nie zawsze mogli do nich dotrzeć.

I po raz kolejny atutem Węgier były jego jasno skonstruowane przemówienia, skupiające się na kwestiach gospodarczych, społecznych i infrastrukturalnych – kwestiach, w których Viktor Orbán odniósł niewielki sukces. Szczególny nacisk położył na walkę z korupcją, zwłaszcza iż niedawne śledztwa dziennikarskie dały Magyarowi szerokie pole do ataku przeciwko obecnemu premierowi. Mówiąc jedynie najogólniej – o polityce zagranicznej, na której Viktor Orbán zbudował swoją kampanię.

Poglądy TISZY na przyszłość kraju podsumowano w imponującym, 240-stronicowym programie wyborczym zatytułowanym „Podstawy funkcjonalnych i humanitarnych Węgier”. Zwolennicy Magyara nazywają ją kompleksową strategią, która daje odpowiedzi na praktycznie każde pytanie dotyczące polityki przyszłego rządu; przeciwnicy żartują, iż tak obszerny i niejasny dokument mógł powstać jedynie dzięki sztucznej inteligencji.

Niemniej jednak jest nieco paradoksalne, iż osoba mająca największe szanse na pokonanie Orbána – konserwatysty, nacjonalisty i ideologicznego sojusznika Donalda Trumpa – nie była ideologicznym przeciwnikiem obecnego przywódcy Węgier, ale członkiem jego własnej partii, zwolennikiem skrajnie prawicowych poglądów politycznych. Magyar opowiada się za surową polityką imigracyjną lub wypowiada się bardzo ostrożnie o prawach osób LGBT. Krótko mówiąc, ideologicznie pozycjonuje się jako wyznawca wartości prawdziwego Fideszu, do którego dołączył w 2002 roku, a nie tego, w który przekształcił go Viktor Orbán.

W obecnych wyborach Magyar wystawił zespół złożony głównie z ludzi wielkiego biznesu – oczekuje się, iż to właśnie oni będą stanowić trzon przyszłego technokratycznego rządu Węgier.

Ponieważ w „tradycyjnym” krajobrazie medialnym dominują środki masowego przekazu, Magyar i jego zwolennicy wdali się w bitwę z władzami w mediach społecznościowych. Jak twierdzą nasi rozmówcy z Budapesztu, wygrali tę bitwę z ekipą Orbána.

Ale oczywiście najważniejszym czynnikiem sukcesu Magyara jest nadzieja na zmiany, którą żywią setki tysięcy jego rodaków. Stąd skupienie wokół niego zwolenników najróżniejszych ideologii i przekonań, często zgadzających się jedynie co do tego, iż dla dalszego rozwoju Węgier niezbędna jest zmiana przywódcy, a potem, jak mówią, sami sobie poradzimy.

Stąd bezprecedensowa w historii politycznej kraju sieć „Wysp TISZY” – – lokalnych komórek wolontariuszy, które wspierają kampanię Węgier w regionach.

Oczywiście, osobną kwestią jest, na ile realne jest wdrożenie fundamentalnych zmian, które obiecał Węgier we wszystkich sferach życia. Viktor Orbán w ciągu 16 lat swojej władzy, dosłownie zabetonował węgierski system polityczny, i aby rozpocząć jego demontaż, niezbędna jest konstytucyjna większość dwóch trzecich posłów.

Podobnie, otwarte pozostaje pytanie, czy nadzieje Kijowa na wyjście stosunków ukraińsko-węgierskich z obecnego głębokiego kryzysu po dojściu Pétera Magyara do władzy okażą się spełnione. Z jednej strony, eksperci z Budapesztu, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, iż premier Magyar skupi się na polityce zagranicznej, naprawiając poważnie nadszarpnięte relacje Budapesztu z Brukselą i przywracając Węgry do europejskiego mainstreamu politycznego, który w tej chwili charakteryzuje się maksymalnym poparciem dla Ukrainy. Nie bez znaczenia jest fakt, iż Magyar odwiedził Ukrainę w 2024 roku, niedługo po rosyjskim ataku na szpital dziecięcy „Ochmatdet”, a choćby spotkał się z jego dyrektorem. Odwiedził również Buczę i pomnik poległych obrońców Ukrainy.

Z drugiej strony, węgierskie społeczeństwo jest w tej chwili nadmiernie rozpalane antyukraińską propagandą, którą Viktor Orbán uczynił kamieniem węgielnym swojej kampanii, i Péter Magyar nieuchronnie będzie musiał to wziąć pod uwagę.

„Na pytanie, czy Węgry pod wodzą Magyara zrezygnują z weta w sprawie 90-miliardowej pożyczki UE (dla Ukrainy), źródło znające stanowisko TISZY odpowiedziało, iż ostatecznie będzie to zależało od opinii publicznej” – napisał niedawno Politico.

„Nie możemy się z nim ożenić”.

Kolejną cechą Pétera Magyara, zauważoną przez obserwatorów w Budapeszcie i poza nim, jest jego „teflonowa” natura. Żadne oskarżenie ze strony władz, żadna potencjalnie skandaliczna sytuacja, w którą zostałby zmuszony lub w którą sam się wpakował, nie wpływa na jego notowania ani nie szkodzi mu politycznie.

„Władze nazywają go zdrajcą rodziny, partii, ojczyzny, ale on się tym nie przejmuje” – mówi jedno z naszych źródeł.

Władze próbowały choćby wszcząć przeciwko niemu postępowanie karne. W czerwcu 2024 roku, krótko po zwycięskich wyborach do Parlamentu Europejskiego, Magyar – najwyraźniej pijany – wyrwał telefon mężczyźnie, który próbował go sfilmować, jak tańczy w budapeszteńskim klubie nocnym, i wrzucił go do Dunaju.

Węgierska Prokuratura Generalna wszczęła wówczas postępowanie przeciwko Magyarowi, a sam polityk stwierdził, iż organy ścigania powinny były tak gwałtownie i wytrwale badać przypadki korupcji z udziałem urzędników państwowych. Ostatecznie Parlament Europejski odmówił pozbawienia Magyara immunitetu parlamentarnego, a potencjalna sprawa przeciwko niemu spełzła na niczym.

Najwyraźniej próby władz, by „dopaść” Magyara, trwały choćby po tym zdarzeniu. W lutym tego roku ostrzegł on swoich zwolenników, iż władze przygotowują przeciwko niemu „operację oszczerczą na wzór rosyjskiej” – publikację „intymnego momentu” między Magyarem a jego byłą dziewczyną.

„Tak, jestem 45-letnim mężczyzną i mam życie seksualne” – napisał wówczas w mediach społecznościowych.

Jednak film „zapowiedziany” przez Magyara nigdy się nie zmaterializował.

Magyar spotkał się jednak z dużą krytyką, nie tylko ze strony obozu Orbána.

Jeden z byłych pracowników Magyara nazywa go upartym. Péter Marky-Zay, burmistrz Hódmezérvásárhely, który bezskutecznie przewodził zjednoczonej opozycji w wyborach parlamentarnych w 2022 roku, określa go jako aroganckiego i egoistycznego.

Przedsiębiorca Dezsé Farkas, były współpracownik Magyara, który wraz z nim rozpoczął budowę partii TISZA, a następnie ustąpił, poskarżył się Politico, iż kultura startupów, w której zaczynał jego zespół, degeneruje się w toksyczną atmosferę, coraz bardziej przypominającą Fidesz, z którego wyłonił się Magyar.

Wreszcie, obserwatorzy zauważają już, iż Magyar jest niezwykle wybiórczy w kontaktach z mediami, zabraniając wszystkim członkom swojego zespołu udzielania wywiadów – tylko nielicznym wolno udzielać krótkich komentarzy dziennikarzom.

Z drugiej strony, „nie musimy sie z nim żenić” – powiedział Péter Marki-Zay w wywiadzie dla Politico. „Potrzebujemy po prostu kogoś, kto w przeszłości zostawi Orbána” – podsumował.

za: Принесенный ветром. Кто такой Петер Мадьяр, победивший Виктора Орбана

(*) Tavaszi szél vizet áraszt

Dodatek muzyczny:

Węgrzy, podobnie jak i inne narody, wielokrotnie byli „uwodzeni” dzięki muzyki:

Ale bywało i tak w historii Europy :

(wybór, tytuł, przypis, dodatki muzyczne i tłum. PZ)

Read Entire Article