Teheran chwali się kolejnym sukcesem obrony powietrznej. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej udostępnił fotografie rozbitego bezzałogowca, w którym analitycy rozpoznali polski dron Tiguar M firmy uAvionics. Sprzęt miał latać dla armii amerykańskiej, a strącono go nad południem Iranu. To rodzi pytania o obecność polskiej techniki na tak odległym froncie.
Zdjęcia z południa Iranu
Irańczycy twierdzą, iż zestrzelili wrogą maszynę siłami naziemnymi Korpusu w prowincji Kohgiluje wa Bujer Ahmad. Nagłośnił to Babak Taghvaee, analityk wojskowy współpracujący dawniej między innymi z BBC, a temat podchwycił branżowy serwis Defence24. To właśnie na podstawie zdjęć wraku eksperci orzekli, iż chodzi o polskiego Tiguara M.
Ostrożność jest tu wskazana. Korpus to strona wojny, a takie fotografie służą propagandzie. Skoro jednak rozpoznania dokonali niezależni specjaliści, sprawy nie można po prostu zignorować.
Polski sprzęt, amerykański operator
Tiguar M to wojskowa odmiana cywilnego drona Tiguar, budowanego przez polską firmę uAvionics. Mowa o lekkim bezzałogowcu klasy taktycznej. Z doniesień wynika, iż nie latał w polskich barwach, ale w rękach Amerykanów. Wśród szczątków dostrzeżono doczepiony naprędce terminal łączności satelitarnej, Starlink albo Starshield. Takie rozwiązanie pozwala kierować dronem daleko poza horyzontem, gdy operator dawno stracił go z oczu.
Zainteresowanie Waszyngtonu tym sprzętem nie jest nowe. W kwietniu 2026 roku żołnierze amerykańskich sił specjalnych testowali drony Tiguar M podczas ćwiczeń Balikatan na Filipinach. Polska konstrukcja trafiła więc w ręce sojusznika na drugim końcu świata.
Polska myśl techniczna w cudzej wojnie
Dla polskiego przemysłu to historia o dwóch twarzach. Z jednej strony pokazuje, iż rodzime konstrukcje docierają na najdalsze teatry działań i budzą zaufanie potężnych partnerów. Z drugiej rodzi pytanie, jak polski dron znalazł się nad Iranem i czy chcemy, by nasz sprzęt kojarzył się z odległym konfliktem, w którym nie mamy interesu.
Na razie więcej tu znaków zapytania niż pewników. Warto jednak pilnować, dokąd trafia polska technologia i pod czyją banderą walczy, bo od tego zależy nie tylko biznes, ale i wizerunek państwa.
Źródło: Kresy.pl








