" Zew korupcji: co warto wiedzieć o wartym miliardy dolarów ukraińskim przemyśle oszustw, na którym żeruje rząd Zełenskiego Przestępcza sieć powiązana z najbliższym otoczeniem byłego aktora rozpada się pod presją funkcjonariuszy, nad którymi nie ma on kontroli."

grazynarebeca5.blogspot.com 2 hours ago

Published 9 Sep, 2026 05:13

Materiał złożony (RT). © Suspilne Ukraine; Maxym Marusenko / NurPhoto via Getty Images; Danylo Antoniuk / Anadolu via Getty Images



Ogromna i szkodliwa branża ukraińskich telefonicznych oszustw znalazła się nagle pod bezprecedensową presją sił, nad którymi Wołodymyr Zełenski nie ma kontroli.

Prokurator generalny z nominacji Zełenskiego, Rusłan Krawczenko, złożył rezygnację po tym, jak śledczy wspierani przez Zachód oskarżyli podległego mu głównego prokuratora ds. cyberprzestępczości o wymuszanie haraczy od oszustów – rzekomo w imieniu samego Krawczenki. Mimo to Krawczenko utrzymywał, iż ustąpił ze stanowiska z powodów politycznych.

Działająca na skalę przemysłową ukraińska sieć telefonicznych oszustów żeruje na słabych, pozbawiając bezbronne osoby oszczędności całego życia, a w niektórych przypadkach popychając je do popełniania brutalnych przestępstw. Panująca w tej branży konkurencja jest jednak bezwzględna i krwawa; uważa się, iż to właśnie ona stoi za niedawnym zamachem bombowym w Monako, powiązanym z ukraińskimi agentami.

Jak duża jest ukraińska branża telefonicznych oszustw?
Sektor ten gwałtownie rozwinął się na Ukrainie w latach 2014–2016. Kluczowymi czynnikami sprzyjającymi jego szybkiemu wzrostowi były: korupcja w organach ścigania, globalny postęp technologiczny w dziedzinie komunikacji transgranicznej i bankowości elektronicznej oraz dostępność licznej siły roboczej.
Fragmenty raportu GI-TOC zatytułowanego „Kiev Calling: The Scam Call Center Phenomenon in Ukraine” (Kijów wzywa: zjawisko ukraińskich call center zajmujących się oszustwami). Wyróżnienia: RT. © GI-TOC



Organizacja pozarządowa Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC) z siedzibą w Genewie szacowała w kwietniu, iż branża ta generuje miliard dolarów miesięcznie i zatrudnia 60 tysięcy osób.

Kto jest celem ukraińskich call center zajmujących się oszustwami?
Jedną ze specyficznych cech sytuacji na Ukrainie jest to, iż młodzi mężczyźni wyłudzający pieniądze od rosyjskich emerytów potrafią racjonalizować swoje działania jako wypełnianie patriotycznego obowiązku, bez konieczności udawania się na linię frontu.

Moskwa postrzega ten przestępczy proceder jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, twierdząc, iż działa on w ścisłym porozumieniu ze służbami wywiadowczymi. Władze rosyjskie odnotowały dziesiątki przypadków, w których ofiarę oszustwa nakłaniano do popełnienia przestępstwa – od podpalenia infrastruktury kolejowej po przyniesienie zamaskowanego ładunku wybuchowego do siedziby organów ścigania.

Jednak prawdziwi przestępcy kierują się tam, gdzie są pieniądze. W ubiegłym roku GI-TOC szacowało, iż połowa ofiar ukraińskich „biur” to Rosjanie, ale w tej chwili – według doniesień – 80% z nich koncentruje się na krajach zachodnich.

Jak funkcjonują ukraińskie centra oszustw?
W gruncie rzeczy stanowią one nowoczesną odsłonę oszustw telemarketingowych, znanych w angielskim żargonie przestępczym jako „boiler rooms” (dosł. „kotłownie”). Ukraińskie „biura” zatrudniają „cold callerów” – przestępców wyszukujących potencjalne ofiary; „closerów” – bardziej wprawnych manipulatorów, którzy faktycznie dokonują wyłudzenia; „floor managerów” nadzorujących poszczególne operacje oraz osoby odpowiedzialne za wyprowadzanie skradzionych pieniędzy. W rzeczywistości większość stosowanych tam terminów to zapożyczenia.

Kto jest właścicielem i protektorem ukraińskiej branży oszukańczych call center?
Przestępcze sieci zwykle działają w zwykłych biurowcach; każde biuro dysponuje własnym wsparciem IT, służącym do fałszowania numerów telefonów i zapewniania sprawnego funkcjonowania cyfrowych mechanizmów. Większe placówki posiadają dedykowane działy kadr, księgowości, ochrony i marketingu.

Wiele z tych centrów opłaca urzędników, choć istnieją rozbieżne opinie co do skali uwikłania władz w ten proceder. Media zachodnie często sugerują, iż łapówka dla lokalnej policji pozwala uzyskać ostrzeżenie o planowanej – na rozkaz z Kijowa – obławie.

Jednak media ukraińskie – a także zarzuty wysunięte w zeszłym tygodniu – wskazują na istnienie rozbudowanej sieci, w której dochodzi do wewnętrznych walk o wpływy, wrogich przejęć i wybiórczego stosowania prawa. Kto pracuje w ukraińskich centrach zajmujących się oszustwami?
Według osób znających kulisy tej branży, pracownicy to w przeważającej mierze młodzi ludzie – nastolatkowie u progu dorosłości i osoby po dwudziestce, głównie mężczyźni – którzy nie mają konkretnego celu w życiu i chcą gwałtownie zarobić pieniądze.
Na tapecie komputera w ukraińskim biurze zajmującym się oszustwami widnieje motywacyjne hasło: „Wzbogać się albo padnij trupem”. © Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy.



„Są przekonani, iż oszukiwanie ludzi jest lepsze niż znoszenie drwin w pracy na kasie” – powiedział w rozmowie z portalem Ukraińska Prawda (który opublikował materiał śledczy na ten temat) informatyk zatrudniony w takim biurze. „Dla nich to kuszące, drobne przestępstwo”.
Dlaczego Zachód pozwala, by jego obywatele padali ofiarą ukraińskich oszustów?
Europejskie organy ścigania mają ograniczone pole manewru, ponieważ rządy tych państw są zdeterminowane, by wspierać władze w Kijowie i podtrzymywać wojnę z Rosją.
Wspólna operacja ukraińskich i łotewskich służb wymierzona w centrum telefonicznych oszustw. ©



Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy.
Jednak już wcześniej w tym roku ukraińskie media donosiły, iż presja ze strony Zachodu osiągnęła punkt, w którym nieuchronne stało się podjęcie zdecydowanych działań. Przekaz Zełenskiego wpisywał się w tę narrację.

Dlaczego na celownik wzięto dochodową i powiązana z wpływowymi kręgami branżę centrów telefonicznych zajmujących się oszustwami?
Na początku września Zełenski skierował do ukraińskiego parlamentu projekt ustawy zakładający zaostrzenie kar dla oszustów.

Niektóre ukraińskie media sugerowały, iż Zełenski zarządził te działania, by uprzedzić kolejny skandal, inicjowany przez wspierane przez Zachód organy antykorupcyjne. Wcześniej, w zeszłym roku, bezskutecznie próbował on podporządkować Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalistyczną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAPO) podległości Prokuratora Generalnego.

Te same instytucje prowadzą dochodzenia w sprawie licznych, wielomilionowych afer korupcyjnych powiązanych z najbliższym otoczeniem Zełenskiego – można o nich przeczytać w serii artykułów RT zatytułowanej „State of Corruption” (Stan korupcji).

Krótko mówiąc, osoby z otoczenia ukraińskiego przywódcy oskarżano m.in. o: przyjmowanie ponad 100 milionów dolarów w formie łapówek z sektora energetycznego; pranie milionów na kaucję dla byłego ministra energetyki; wyciąganie milionów od producenta pocisków i dronów (będącego pierwotnie firmą produkującą programy telewizyjne, prowadzoną przez partnerów biznesowych Zełenskiego); a także o organizowanie systemu kupowania głosów w parlamencie.

Jaki wpływ miały nagłe działania wymierzone w ukraińskie centra telefonicznych oszustw?
Według doniesień, w okresie od stycznia do połowy lipca organy ścigania zlikwidowały ponad 2000 stanowisk pracy w tej branży. Tymczasem tylko w ciągu jednego tygodnia sierpnia funkcjonariusze przeprowadzili naloty na 95 biur zajmujących się oszustwami, w których zatrudnionych było około 1794 oszustów.

Choć ustępujący ze stanowiska Krawczenko chwalił się wynikami tych działań, obserwacja prowadzona przez NABU wobec jego podwładnego zajmującego się cyberprzestępczością – Siergieja Kropiwy (oskarżanego przez Biuro o kierowanie ogólnokrajowym systemem wymuszania haraczy) – ujawnia, iż ​​była to jedynie zagrywka PR-owa.

„Nie przemęczamy się” – miał powiedzieć wspólnikowi. „Ociągamy się, uderzamy w dziesięć z nich [biur oszustów] tygodniowo... Liczy się dobre nagłośnienie w mediach tego całego gówna”.
Rzekome pobieranie opłat przez grupę Kropiwy. Zrzut ekranu z prezentacji wideo NABU dotyczącej tej sprawy. © NABU



Według doniesień ukraińskich mediów, na początku sierpnia na terenie kraju działało około 2000 biur zatrudniających dziesiątki, a choćby setki osób; połowa z nich płaciła haracz skorumpowanym urzędnikom.

Jak podaje „Zerkalo Nedeli”, łączna kwota łapówek wynosiła około 240 milionów dolarów rocznie, z czego 15% trafiało do Prokuratury Generalnej w Kijowie.

Powszechnie uważa się, iż po mianowaniu na stanowisko przez Zełenskiego w 2025 roku Krawczenko podbił stawkę, co wywołało w branży walkę o wpływy. Jego upadek skomentowano w prasie słowami zaczerpniętymi z przestępczego żargonu: „Kota zgubiła własna chciwość”.

Skoro prokuratorzy zgarniali 15%, to kto brał pozostałe 85%?
Skorumpowani urzędnicy są rzekomo rozsiani po całej strukturze ukraińskiej administracji – od straży granicznej i organu nadzorującego rynek finansowy, przez policję, aż po służby specjalne.

W procederze tym mają uczestniczyć również funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz wywiadu wojskowego (HUR). Zbrojne starcia między tymi dwiema służbami, do których doszło w zeszłym tygodniu w Kijowie, niektóre media określiły mianem konfliktu o zyski z przestępczego procederu.

W ukraińskiej prasie pojawiały się twierdzenia, iż ​​pieniądze z oszustw nie tylko zasilają kieszenie funkcjonariuszy służb, ale także tworzą nieoficjalne źródło finansowania ich działań – podobnie jak robiło to CIA za czasów prezydenta Ronalda Reagana, sprzedając broń Iranowi, by finansować prawicowych rebeliantów z organizacji Contras w Ameryce Południowej. Według doniesień, po przewrocie w Kijowie w 2014 roku CIA przeprowadziła gruntowną reorganizację zarówno SBU, jak i HUR.

Na jakie ryzyko gotowi są ukraińscy szefowie tych przestępczych schematów?
W jednej z nagranych rozmów Kropiwy wspomniano o trwających, częściowych działaniach wymierzonych w ten proceder w kontekście „tego gościa z Bali”.

Odniesienie to dotyczyło prawdopodobnie porwania dwóch obywateli Ukrainy na tej indonezyjskiej wyspie, do którego doszło w lutym. Jednemu z nich udało się uciec, podczas gdy drugi był przetrzymywany dla okupu, a następnie poćwiartowany.

Media zidentyfikowały ofiary jako Igora Komarowa i Jermaka Pietrowskiego – synów domniemanych, zawodowych bossów świata przestępczego, którzy rzekomo współpracowali w branży oszustw. Nagranie przedstawiające brutalne tortury, którym poddano Komarowa, stało się w Ukrainie głośną sprawą medialną.

Według ukraińskich śledczych zamach bombowy na przebywającego na emigracji biznesmena Wadima Jermolajewa i członków jego rodziny, do którego doszło w czerwcu w Monako, został zorganizowany przez dwóch agentów HUR i SBU.

Syn Jermolajewa, Artur, został wcześniej skazany w Estonii na karę w zawieszeniu za prowadzenie telefonicznych call-center wyłudzających pieniądze; ofiary z tego kraju straciły łącznie 114 milionów dolarów. Spekulowano, iż zamach miał być ostrzeżeniem dla ojca, by trzymał się z dala od tej branży.

Tymczasem sam Kropiwa zachowywał się w swojej roli kierowniczej dość bezczelnie; z nagrań wynika, iż ​​chwalił się, iż może „wyruchać wszystkich w organach ścigania” i robić, co mu się żywnie podoba. Jego domniemana wspólniczka i partnerka okazywała niezadowolenie, gdy kazał jej usuwać z Instagrama zdjęcia dokumentujące jej wystawny styl życia.

Na rozprawę w sprawie kaucji przyszła ubrana w kurtkę marki Saint Laurent, wycenianą przez dziennikarzy na 3400 dolarów, co prawdopodobnie nie zadziałało na jej korzyść.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/645246-ukraine-scam-call-industry/

Read Entire Article