Life and death for the nation, or how the KPP uses the rhetoric of fear to make the Polexit movement.

gazetafenestra.pl 1 week ago
Unia Europejska, gwarant pokoju pomiędzy krajami Zachodniej i Środkowej Europy, staje się celem ataków nacjonalistów. / Źródło – Wikimedia Commons. Autor – Santeri Viinamäki.

Narracje o Polexicie i „obronie tradycji”, pojawiające się m.in. w przekazach Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej, silnie oddziałują na emocje, choć często bazują na uproszczeniach. Dane z ostatnich lat pokazują odmienny obraz rzeczywistości: bardziej złożony, pozbawiony sensacyjnych kontrastów i wskazujący na realne wyzwania oraz możliwości rozwoju stojące przed Polską. Dlaczego skrajnym ugrupowaniom zależy na wzbudzaniu silnych emocji i jak pomaga im to w zdobyciu głosów?

Populistyczne hasła o rzekomym zagrożeniu tradycyjnych katolickich wartości przez „zdeprawowany” Zachód nie są niczym nowym. Pod tym hasłem kryje się zwykle sprzeciw wobec poszerzania praw człowieka, większej inkluzywności kulturowej, poszanowania praw mniejszości lub otwarcia granic dla migrantów. Prawicowi populiści nazywają wrogiem wszystko, co nowe i obce. Dziś jednym z takich „wrogów” stała się Unia Europejska, której zarzuca się, iż pod płaszczykiem gospodarczej współpracy państw odbiera im suwerenność. Pytanie brzmi: czy naprawdę mamy się czego obawiać?

Czy Polska potrzebuje Unii?

Duży wpływ na to, iż Unia Europejska staje się łatwym celem populistycznych ataków, ma wciąż niska wiedza o jej funkcjonowaniu i o tym, jakie realne korzyści przynosi Polsce. Poza wspólnym rynkiem i otwartymi granicami to przede wszystkim znaczące środki finansowe, które napędzają rozwój kraju. Od momentu wejścia do UE w 2004 do końca 2023 roku Polska otrzymała 245,5 mld euro, podczas gdy wpłaciła do niej zaledwie 83,7 mld. Fundusze europejskie odpowiadają za ok. 2,1% polskiego PKB i wpływają na rozwój infrastruktury, przedsiębiorstw czy lokalnych samorządów. Równolegle inwestorzy zagraniczni coraz chętniej lokowali w Polsce swój kapitał. Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne w latach 2003-2020 stanowiły ok. 3,4% PKB, a wartość inwestycji wzrosła z 67 mld w 2004 do 360 mld euro pod koniec 2023 roku. W 2021 Polska była jednym z największych beneficjentów transferów z unijnego budżetu.

Korona rośnie w siłę

Konfederacja Korony Polskiej powstała w 2019 roku; jej założycielem i prezesem jest Grzegorz Braun. „Naszymi hasłami są: Wiara, rodzina i własność, a wszystko staramy się czynić Ad Maiorem Dei Gloriam – ku większej chwale Bożej. Jesteśmy zwolennikami tradycyjnych hierarchii i wartości” – głosi ugrupowanie. W praktyce jego narrację tworzą głównie ksenofobia, antysemityzm, skrajny nacjonalizm i agresywny eurosceptycyzm. Braun buduje swoją popularność przede wszystkim na radykalnych happeningach i agresywnym, polaryzującym języku, który trafia do jego wyborców. W czasie wystąpień Brauna dochodziło do incydentów palenia flagi UE, zdejmowania z urzędów flagi Ukrainy, niszczenia choinki ozdobionej symbolami związanymi z UE i Ukrainą czy chociażby do zgaszenia w Sejmie świecy chanukowej.

Wzrost poparcia dla Brauna i Korony można było zauważyć podczas wyborów parlamentarnych w 2023 roku, kiedy startując wspólnie z Nową Nadzieją Sławomira Mentzena i Ruchem Narodowym Krzysztofa Bosaka, jako komitet wyborczy Konfederacja Wolność i Niepodległość zdobyła 7,16% głosów. Mandaty otrzymało 4 członków KKP: Grzegorz Braun, Włodzimierz Skalik, Andrzej Zapałowski oraz Roman Fritz. W 2025 roku Braun w wyborach prezydenckich otrzymał 6,34% głosów, co dało mu 4. miejsce.

Podczas Marszu Niepodległości w 2025 roku KKP pojawiła się z ogromnym banerem „Polexit – nie dla Eurokołchozu”. Sam Braun chętnie posługuje się obraźliwymi określeniami: „Eurokołchoz”, „ukropoliniacy”, „żydokomuna”, świadomie budując obraz wroga i polaryzując debatę publiczną. Co ciekawe, część tych terminów wywodzi się z rosyjskiej propagandy, z którą środowisko Brauna jawnie sympatyzuje. Świadczą o tym chociażby rozpowszechniane przez nie teorie, iż wojna w Ukrainie służy Izraelowi, który chce tam stworzyć swoje drugie państwo, oraz liczne hasła antysemickie. Wypowiedzi Brauna były cytowane w rosyjskich programach, a on sam ma kontakty z Rosjanami, m.in. Leonidem Swiridowem. Służą one przede wszystkim kreowaniu nowej rzeczywistości, zamiast opisywać ją taką, jaka ona jest. Każdy, kto odrzuca ich wykluczający język, staje się w ich mniemaniu „zdrajcą” i „wrogiem ojczyzny”. W ich polityce niemożliwe jest bycie patriotą przy jednoczesnym nieznajdowaniu wroga w drugim człowieku. Kontrowersje wzbudzają również środowiska pojawiające się obok KKP: podczas Święta Niepodległości, obecni byli liderzy ruchu „Rodacy Kamraci”, skrajnie prawicowej, nacjonalistycznej i neofaszystowskiej organizacji.

Niewidzialny wróg z Zachodu

Klasyczną strategią populistycznych przywódców jest stworzenie prostego podziału: „my” kontra „oni”, „swoi” kontra „obcy”. Ten schemat buduje hermetyczną wspólnotę opartą na lęku i służy mobilizowaniu ludzi przeciwko nieistniejącemu zagrożeniu. Silne emocje działają skuteczniej niż racjonalne argumenty, a najłatwiej zaatakować coś, czego mechanizm jest skomplikowany i wymaga specjalistycznej wiedzy.

Politycy mający skłonności autorytarne usiłują podporządkować sobie możliwie największy odsetek społeczeństwa. W tym kontekście warto przywołać modną na amerykańskiej prawicy koncepcję Carla Schmitta, niemieckiego prawnika i teoretyka państwa autorytarnego. Był twórcą koncepcji decyzjonizmu oraz członkiem NSDAP w latach 1933–1945.Rozróżnił on w polityce oś przyjaciel – wróg. Filozof określał wroga jako tego, którego inność postrzegamy jako zagrożenie dla naszego sposobu życia. Nie musi on być moralnie zły, wystarczy, iż jest „inny”. Tworzenie społeczeństwu konkretnego wroga jest formą manipulacji, która pozwala władzy łatwiej nim sterować.

Hasło Polexitu, będącego wyrwaniem się z niewoli europejskiej biurokracji i przepisów, a w konsekwencji „odzyskaniem niepodległości”, działa tu jak mit polityczny. Ludzie mają skłonność do szukania prostych rozwiązań skomplikowanych problemów. Przerzucenie winy za własną niekompetencję na Unię Europejską daje złudne poczucie kontroli, ale odwraca uwagę społeczeństwa od realnych problemów i zaburza ich spojrzenie na politykę. Budowanie narracji o „odzyskiwaniu suwerenności” silnie oddziałuje na emocje społeczne, odwołując się do najczarniejszych czasów w historii Polski. Polexit prawdopodobnie nie jest realnym celem, ale jest niezwykle użyteczny jako narzędzie politycznej mobilizacji.

Wzrost poparcia dla KKP wpisuje się w szerszą światową tendencję wzmacniania partii radykalnych i eurosceptycznych. Na Węgrzech Viktor Orbán od lat straszy ingerencją Brukseli. Podczas przemówienia w rocznicę wybuchu Powstania 1956 roku, mówił wprost, iż Unia próbuje narzucić Węgrom „rząd marionetkowy” i wezwał do walki z wrogiem. Antyunijną narrację prowadzi też premier Słowacji Robert Fico, forsując zmiany konstytucyjne mające zagwarantować nadrzędność przepisów prawa krajowego nad unijnym i chronić „konserwatywne wartości”. W Czechach nowa koalicja, pod przywództwem Andreja Babiša, zapowiada sprzeciw wobec unijnej polityki klimatycznej oraz elementów socjalnych, a jeden z koalicjantów domaga się przeprowadzenia referendum o pozostaniu Czech w strukturach UE i NATO.

Społeczeństwo ekstremistów?

Polityka oparta na strachu niesie za sobą poważne konsekwencje. Jedną z nich jest głęboka polaryzacja, w której obowiązuje zasada: „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. Zwolennicy KKP widzą siebie jako ludzi, którzy „odkryli prawdę”, a resztę społeczeństwa jako zmanipulowaną masę niezdolną do troski o dobro narodu.

Ostry i przemocowy język stosowany przez radykalne ugrupowania w debacie publicznej nie pozostaje bez konsekwencji. Przemoc symboliczna znajduje z czasem swoje ujście w fizycznych atakach. Pomimo braku bezpośrednich zachęt do stosowania jej, obecna w języku agresja silnie odwołuje się do ludzkich emocji. Skutkiem tego jest pogłębianie podziałów w społeczeństwie i jego polaryzacja. Idąc tokiem przysłowia, przemoc rodzi przemoc. jeżeli padnie ona na podatny grunt, może stwarzać zagrożenie dla atakowanych grup społecznych. Stosowany przez tyrańskie grupy język osłabia jakość debaty publicznej oraz międzynarodową pozycję państwa.

Unia Europejska zrzesza państwa członkowskie na zasadzie dobrowolności. Brexit pokazał, iż wyjście ze Wspólnoty jest możliwe. jeżeli władzę przejmą retorycznie sprawni populiści, mogą przekonać część społeczeństwa do rozwiązań stojących w sprzeczności z jego interesem. Dlatego warto pamiętać, jak wyglądała Polska przed 2004 rokiem i jak ogromne możliwości rozwoju zawdzięcza wejściu do UE. Bez tego moglibyśmy dziś znaleźć się obok Ukrainy czy Gruzji. Państwa te dopiero walczą o możliwość dołączenia do struktur Europejskich, by zyskać szanse na rozwój i dorównać państwom Zachodu.

Emilia KRUKOWSKA

Read Entire Article