Rok 2026 nie przyniesie ani nowego porządku świata, ani jego spektakularnego zawalenia. To będzie przez cały czas czas niepokoju. Napięcia będą tłumione, konflikty mrożone, a wielkie decyzje odkładane „na później”. Tyle iż to „później” może nadejść szybciej, niż politycy się spodziewają.
Donald Trump utrzyma władzę, ale wprowadzi nerwowy rytm polityki światowej. W 2026 roku raczej nie straci urzędu. Amerykański system jest odporny na impulsy i emocje. Problem polega na czym innym. Styl rządzenia Trumpa produkuje niepewność. Sojusznicy USA będą żyć w ciągłym trybie „czekania na kolejny ruch”: nową deklarację, tweet, decyzję personalną. Trump będzie skłonny do transakcji, nie do długich strategii. Świat przyzwyczai się do tego, iż jutro może obowiązywać inna wersja wczorajszej obietnicy.
Druga kadencja Trumpa to nie katastrofa sama w sobie, ale permanentna niestabilność sterowana. Możliwe będą gwałtowne zwroty w polityce zagranicznej, decyzje podejmowane bez konsultacji z sojusznikami. Nie wykluczone są konflikty z Kongresem, nagłe zmiany w ekipie bezpieczeństwa, transakcyjne podejście do NATO, próby szybkiego „dealu” w sprawie Ukrainy. Donald Trump zostanie, a świat będzie się do niego nerwowo dostosowywał.
. Xi Jinping zagra długą partię — bez pośpiechu i bez sentymentów
Chiny w 2026 roku nie będą gasić pożarów świata. One będą czekać, aż inni się zmęczą. Xi Jinping myśli w horyzoncie dekad, nie kadencji. Pekin będzie obserwował osłabienie Zachodu przez wewnętrzne spory, testował odporność USA w Azji, wzmacniał wpływy gospodarcze w Globalnym Południu. jeżeli uzna, iż Zachód jest wystarczająco podzielony, presja może zamienić się w fakt dokonany. Nie musi to być wojna — wystarczy ruch, którego nikt nie będzie chciał cofnąć.
Jeśli chodzi o Tajwan prognozowa jest raczej presja niż inwazja. Xi wie, iż czas pracuje na jego korzyść. Chiny w 2026 będą zachowywać spokój, ale właśnie to powinno najbardziej niepokoić.
Władimir Putin pozostanie na szczycie, ale coraz bardziej samotny
Putin w 2026 wciąż będzie rządził. Nie dlatego, iż Rosja jest silna — ale dlatego, iż system boi się zmiany. Jednocześnie elity coraz wyraźniej będą myśleć o własnym przetrwaniu, nie o imperialnych ambicjach. jeżeli pojawią się sygnały rozmów, półoficjalnych emisariuszy, „technicznych porozumień” — to nie będzie oznaka słabości Putina, ale zmęczenia aparatu władzy.
Wołodymyr Zełenski stanie przed momentem prawdy
Zełenski w 2026 roku będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, którego żaden przywódca wojenny nie lubi: jak zakończyć wojnę, nie przegrywając jej politycznie. Ukraina będzie balansować między heroizmem a realizmem. Społeczeństwo jest wyczerpane, Zachód ostrożniejszy, a kompromis — choć niepopularny — zacznie wyglądać jak jedyna droga. Od narracji Zełenskiego zależy, czy historia zapamięta go jako męża stanu czy tylko symbol oporu.
Rok 2026 przyniesie rozejmy, ale nie pokój
Świat wchodzi w epokę tymczasowych rozwiązań. Zamiast wielkich traktatów pojawią się lokalne porozumienia. Zamiast końca konfliktów — ich zamrażanie. To wystarczy rynkom, ale nie społeczeństwom.
Zamrożone konflikty mają to do siebie, iż nie są rozwiązane. Wystarczy incydent graniczny, prowokacja albo lokalny dowódca, by „cisza” zamieniła się w eskalację.
Rok 2026 może wyglądać spokojnie, ale największym zagrożeniem nie jest katastrofa ale przekonanie, iż „jakoś to będzie”. (JC)




