Europa buduje anty-X. Nazywa się „W” i wpuści Cię tylko z dowodem tożsamości

imagazine.pl 1 hour ago

Mieliśmy już Mastodona i Bluesky, ale to były oddolne alternatywy. Teraz do gry wchodzi „W” – platforma społecznościowa z błogosławieństwem europejskich elit, zaprezentowana w Davos.

Cel? Stworzenie bezpiecznej przystani z dala od Elona Muska i amerykańskich wpływów. Cena? Koniec anonimowości.

W jak „Verified”

Ogłoszenie startu nowej platformy miało miejsce 20 stycznia podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Za sterami „W” stoi Anna Zeiter, ekspertka od prywatności (wcześniej w eBay), a projekt wspiera grupa byłych ministrów i biznesmenów, głównie ze Szwecji.

Głównym wyróżnikiem „W” ma być bezwzględna weryfikacja tożsamości. Aby założyć konto, użytkownik będzie musiał przejść proces foto-walidacji dokumentów. Założenie jest proste: weryfikujemy, czy jesteś człowiekiem i czy jesteś tym, za kogo się podajesz. To ma całkowicie wyeliminować armie botów i trolli, które trawią platformę X.

Anna Zeiter tłumaczy nazwę „W” jako skrót od „We” (My), ale też jako połączenie dwóch V: Values (Wartości) i Verified (Zweryfikowany). Jak sama mówi z przekąsem: „To, iż W jest w alfabecie przed X, to miły zbieg okoliczności”.

X to „strona z pornografią deepfake”

Start „W” to bezpośrednia odpowiedź na wojnę, jaką Unia Europejska toczy z Elonem Muskiem. Grupa 54 europosłów wystosowała niedawno list otwarty, w którym stwierdza, iż X przestał być „placem publicznym”, a stał się „jednokierunkowym systemem nadawczym dla Muska” oraz miejscem zalewanym przez wygenerowaną przez AI pornografię.

Europa chce mieć swoje miejsce do debaty, które podlega pod RODO (dane mają być hostowane w UE) i jest wolne od kaprysów amerykańskich miliarderów.

Elon Musk obiecuje pełną transparentność. Nowy algorytm X ma być open source

Tło: Trump, Grenlandia i cła

Kontekst tego startu jest jednak znacznie szerszy niż tylko walka z hejtem. Rok 2026 przyniósł gwałtowne ochłodzenie relacji na linii Waszyngton-Bruksela. Donald Trump, realizując swoje groźby, nałożył (a następnie wycofał) cła na kraje europejskie sprzeciwiające się jego planom… zakupu (lub aneksji) Grenlandii.

W tej atmosferze „W” ma być cyfrowym bastionem suwerenności Europy. Pytanie tylko, czy użytkownicy będą chcieli przenieść się do serwisu, który przypomina bardziej urząd cyfrowy niż luźną sieć społecznościową? Historia pokazuje, iż „rządowe” social media rzadko bywają „cool”.

Dostępność

Platforma jest w tej chwili w fazie wczesnego dostępu, a jej operatorem jest spółka-córka platformy klimatycznej „We Don’t Have Time”. Biura planowane są w Berlinie i Paryżu.

Jeśli artykuł Europa buduje anty-X. Nazywa się „W” i wpuści Cię tylko z dowodem tożsamości nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Read Entire Article