Zamach przy CSD w Berlinie. Jedna kobieta nie żyje, podejrzany zginął podczas akcji policji

dzienniknarodowy.pl 2 hours ago
Zdjęcie: Zamach przy CSD w Berlinie. Jedna kobieta nie żyje, podejrzany zginął podczas akcji policji


Berlin pogrążył się w żałobie po ataku w pobliżu Christopher Street Day. Według niemieckich mediów i agencji prasowych zginęła jedna kobieta, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. Sprawa jest badana jako zamach o motywie islamistycznym, a dla Europy to bolesne przypomnienie, iż bezpieczeństwo obywateli nie może przegrywać z polityczną poprawnością.

Żałoba po ataku w Berlinie

W sobotę 25 lipca wieczorem, w rejonie berlińskiego Tiergarten, doszło do ataku w pobliżu wydarzeń związanych z Christopher Street Day. Według relacji rbb24, ZDF i Tagesschau jedna kobieta zginęła, a rannych zostało kilkadziesiąt osób. rbb24 podało, powołując się na niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta, iż rannych było 29 i iż żadna z tych osób nie znajduje się już w stanie zagrożenia życia.

Na miejscu tragedii pojawiły się kwiaty, znicze i flagi. To adekwatny obraz tej chwili: najpierw pamięć o ofierze, modlitwa za rannych i szacunek dla ludzi, których życie zostało brutalnie przerwane lub naznaczone strachem. Wobec śmierci nie ma miejsca na szyderstwo ani polityczny triumfalizm.

Jednocześnie nie wolno uciekać od faktów. Niemieckie media opisują zdarzenie jako podejrzewany atak islamistyczny. Tagesschau informowała, iż sprawca był od dłuższego czasu znany służbom. Associated Press podała, iż śledczy znaleźli materiał wyglądający na nagranie z przyznaniem się do odpowiedzialności, a w telefonie podejrzanego miało znajdować się nagranie z deklaracją lojalności wobec Państwa Islamskiego.

Podejrzany nie jest już poszukiwany

Tytuł krążący w kolejce informacyjnej mówił o sprawcy zbiegłym. Ten element jest już nieaktualny. Według Tagesschau i AP 21-letni Abdul Ballout, podejrzewany o dokonanie ataku, został zastrzelony przez policję w niedzielę 26 lipca podczas akcji w berlińskim Spandau. Niemieckie media podają, iż miał zaatakować funkcjonariuszy ostrym narzędziem.

Śledztwo przejęła niemiecka prokuratura federalna. To pokazuje wagę sprawy. Nie mówimy o zwykłym incydencie drogowym ani o chaotycznej bójce. Według obecnych ustaleń chodzi o przemoc o charakterze terrorystycznym, wymierzoną w ludzi uczestniczących w wydarzeniu publicznym.

Trzeba zachować precyzję. Odpowiedzialność za zbrodnię ponosi sprawca i ewentualni pomocnicy, jeżeli śledztwo ich wykaże. Nie wolno przenosić winy na całe społeczności religijne czy narodowe. Ale równie nieuczciwe byłoby udawanie, iż ideologia islamistyczna nie ma znaczenia, skoro same niemieckie organy i media opisują taki trop jako centralny w postępowaniu.

Pytania do niemieckiego państwa

Najcięższe pytanie dotyczy służb. jeżeli podejrzany był wcześniej znany organom, jeżeli miał związki ze środowiskiem islamistycznym i jeżeli według relacji medialnych pojawiały się wcześniejsze sygnały o radykalizacji, to obywatele mają prawo zapytać: dlaczego system nie zadziałał wcześniej?

To pytanie nie jest „mową nienawiści”. To obowiązek państwa. Europa Zachodnia od lat walczy z problemem radykalizacji, luk w kontroli bezpieczeństwa i lęku elit przed nazwaniem zagrożenia po imieniu. Skutki tej słabości ponoszą zwykli ludzie: uczestnicy wydarzeń publicznych, przechodnie, rodziny ofiar, policjanci i ratownicy.

Polska powinna patrzeć na takie zdarzenia bez satysfakcji i bez naiwności. Z żalem wobec ofiar, ale też z twardym realizmem. Państwo ma prawo i obowiązek kontrolować radykalne środowiska, reagować na sygnały ostrzegawcze, usuwać z przestrzeni publicznej ludzi realnie niebezpiecznych i chronić masowe zgromadzenia.

Lekcja dla Polski

Dla Polaków stawka jest oczywista. Bezpieczeństwo nie jest dodatkiem do polityki. Jest jej pierwszym zadaniem. o ile państwo przegrywa z fanatyzmem, to cenę płacą niewinni.

Nie chodzi o nagonkę na ludzi z powodu wiary czy pochodzenia. Chodzi o odwagę nazwania ideologii, która wzywa do przemocy, oraz o instytucje zdolne działać przed tragedią, zamiast dopiero po niej. Berlin opłakuje ofiarę. Europa powinna wyciągnąć wnioski. Polska także.

Read Entire Article