Za sterami Husarza

polska-zbrojna.pl 3 hours ago

Równolegle z przyjęciem samolotów F-35A Husarz w Polsce toczy się proces znacznie mniej widoczny, a równie istotny – budowa kadr zdolnych do obsługi i wykorzystania maszyn piątej generacji. W Stanach Zjednoczonych od miesięcy szkolą się polscy piloci i technicy, którzy w przyszłości będą stanowić fundament systemu eksploatacji F-35 w Siłach Powietrznych RP.

Szkolenie odbywa się zgodnie z założeniami umowy zawartej pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi przy zakupie 32 samolotów F-35A. Dlatego też grupa polskich pilotów została wysłana do USA, aby zapoznać się z samolotem. – Byliśmy pod ogromnym wrażeniem możliwości F-35 i już wtedy było jasne, iż to zupełnie inna generacja samolotu bojowego – wspomina „Sniper”, który wcześniej przez 12 lat latał na F-16. Po powrocie przygotowano szczegółową analizę i rekomendacje dotyczące zakupu nowych maszyn.

REKLAMA

Inny sposób myślenia

Szkolenie polskich pilotów podzielono pomiędzy dwie amerykańskie bazy lotnicze. Pierwszy etap odbywa się w Eglin Air Force Base na Florydzie. To tzw. Ground School, czyli część teoretyczna i symulatorowa, obejmująca naukę systemów samolotu, procedur, taktyki oraz przygotowanie do najbardziej złożonych misji bojowych. Następnie piloci trafiają do Ebbing Air National Guard Base w Fort Smith, gdzie znajdują się polskie F-35 wykorzystywane do szkolenia. Tam rozpoczynają oni prawdziwe loty. Przy czym przyszli instruktorzy przechodzą tę ścieżkę dwukrotnie.

– Pierwsze trzy miesiące spędziliśmy w Eglin Air Force Base na zajęciach teoretycznych i lotach na symulatorach. Później przenieśliśmy się do kolejnej bazy, gdzie rozpoczęło się szkolenie praktyczne w powietrzu – potwierdza „Sniper”. Przyznaje, iż Amerykanie początkowo nie wiedzieli, czego spodziewać się po polskich pilotach. – Po kilku lotach zobaczyli, iż mamy solidne podstawy i doświadczenie wyniesione z F-16. Sam proces szkolenia był jednak ogromnym wyzwaniem, bo F-35 wymaga całkowicie innego sposobu myślenia – dodaje pilot. Swój samodzielny lot na nowym typie samolotu, bez instruktora siedzącego z tyłu, wspomina jako ogromne przeżycie. – Było dużo emocji i pełne skupienie, ale jednocześnie ogromna satysfakcja – mówi „Sniper”.

Piloci podkreślają, iż przesiadka z F-16 na F-35 oznacza wręcz zmianę całej filozofii działania. W przeciwieństwie do wcześniejszych platform od początku oczekuje się od pilotów dużej samodzielności i zdolności podejmowania decyzji. W szkoleniu kładzie się nacisk nie tyle na wykonywanie jednej adekwatnej procedury, ile na umiejętność wyboru spośród wielu skutecznych sposobów realizacji misji. F-35 daje pilotowi znacznie większą swobodę działania niż w przypadku innych maszyn, ale jednocześnie wymaga błyskawicznego przetwarzania ogromnej ilości danych napływających z sensorów i systemów pokładowych.

– Po kilkunastu latach na F-16 trzeba było całkowicie zmienić sposób myślenia. F-16 jest samolotem nastawionym na szybkość obracania się względem celu w walce powietrznej, natomiast F-35 walczy inaczej – potrafi wykonać bardzo ciasny manewr, gwałtownie ustawić uzbrojenie na celu i wykorzystać przewagę sensorów. To wymaga zmiany nawyków i nauczenia się wykorzystywania możliwości, które na wcześniejszych maszynach byłyby wręcz błędem – tłumaczy „Sniper”.

Wyższa szkoła latania

Jednym z najtrudniejszych elementów szkolenia pozostają misje SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses), czyli zwalczanie obrony przeciwlotniczej przeciwnika, polegające na penetracji silnie bronionej przestrzeni powietrznej, wykrywaniu radarów i zwalczaniu systemów przeciwlotniczych przy jednoczesnym zachowaniu przeżywalności samolotu. Dużym wyzwaniem jest także walka manewrowa w bliskim kontakcie z innym samolotem.

– F-35 został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o działaniu na dużym dystansie i pozostawaniu niewykrytym, tak aby w ogóle nie dopuszczać do takich sytuacji – mówi jeden ze szkolących się polskich pilotów (nie podajemy nazwisk ze względu na charakter służby). Oficer dodaje, iż mimo to pilot musi być przygotowany również na walkę na małej odległości. – Dlatego ćwiczymy wykorzystanie wszystkich możliwości samolotu i technik walki manewrowej. To bardzo wymagający element szkolenia, który trzeba regularnie trenować, aby w realnej sytuacji zachować spokój i adekwatnie zareagować – dodaje pilot.

Zastawianie pułapek

Szkolenie to intensywny cykl operacyjny. Dzień zaczyna się od przygotowania do misji i odpraw z amerykańskimi instruktorami. Następnie piloci przechodzą procedury przedlotowe, wykonują misję, a po lądowaniu szczegółowo omawiają każdy element lotu.

Piloci podkreślają, iż większość czasu spędzają na analizie procedur, taktyk i danych z poprzednich lotów. Dla „Snipera” najtrudniejszym etapem całego procesu okazał się kurs instruktorski. – Nie chodziło już tylko o umiejętność wykonywania misji, ale o wejście na poziom, na którym trzeba umieć wszystko wyjaśnić i nauczyć tego innych – wspomina pierwszy polski pilot-instruktor F-35. W trakcie szkolenia wymagane było pełne skupienie, ponieważ amerykańscy instruktorzy wychwytywali każdy błąd w komunikacji. – jeżeli instruktor źle sformułował polecenie, student wykonywał je dokładnie tak, jak zostało przekazane – choćby jeżeli prowadziło to do błędu. Takie zastawianie pułapek było bardzo wymagającą, ale niezwykle cenną lekcją – opowiada „Sniper”.

Pełne skupienie

Piloci zwracają uwagę przede wszystkim na bardzo dobre osiągi F-35 na dużych wysokościach, wysoką dynamikę lotu i brak zewnętrznych podwieszeń, które zmniejszają opór aerodynamiczny. Dzięki systemowi kamer i sensorów otrzymują niemal pełny obraz sytuacji wokół maszyny. Dane wyświetlane są m.in. na hełmie, który stał się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Husarza.

Mimo iż mają do dyspozycji zaawansowaną technologię, podkreślają jednak, iż lot wymaga pełnego skupienia. Informacje stale napływają z różnych systemów i muszą być błyskawicznie analizowane. – F-35 bardzo odciąża pilota w samym lataniu, ale jednocześnie stawia przed nim zupełnie nowe wymagania. Dziś pilot piątej generacji to w dużej mierze człowiek zarządzający sensorami, informacjami i priorytetami misji. Samolot przetwarza ogromne ilości danych, ale to człowiek musi podjąć ostateczną decyzję i nadać sens wszystkim informacjom, które pojawiają się na wyświetlaczach i w hełmie – tłumaczy „Sniper”.

Równolegle ze szkoleniem pilotów trwa przygotowanie polskiego personelu technicznego. Żołnierze SIL (służba inżynieryjno-lotnicza) odpowiadają m.in. za przygotowanie uzbrojenia, kontrolę systemów samolotu, obsługę fotela katapultowego oraz integrację wyposażenia pokładowego. Ich zadaniem będzie również przygotowywanie konfiguracji samolotu do konkretnej misji – od uzbrojenia po systemy ochrony i wyposażenie ratunkowe pilota.

Kolejne wyzwania przed nami

„Sniper” uważa, iż dziś największym wyzwaniem jest budowanie całego polskiego programu F-35 – od selekcji kandydatów, przez szkolenie, po przygotowanie kolejnych instruktorów. – Nie wszystkim powierzamy możliwość wejścia do programu F-35 – zaznacza „Sniper”. Oprócz odpowiednich kwalifikacji liczy się też opinia o człowieku, jego postawa, sposób funkcjonowania w zespole czy etap życia, na którym się znajduje. – Nie ma idealnych kandydatów – ja sam też nim nie byłem – ale celem jest wybór ludzi, którzy rokują najlepiej – zaznacza pierwszy polski pilot-instruktor F-35 i podkreśla, iż szansę dołączenia do elitarnego grona mają zarówno doświadczeni piloci F-16, jak i młodzi absolwenci Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. – Ci pierwsi dają możliwość szybszego budowania kadry instruktorskiej, bo mają już ogromne doświadczenie operacyjne. Ale musimy myśleć o ciągłości programu i szkolić nowe pokolenie, które za kilka czy kilkanaście lat przejmie odpowiedzialność za cały system. Właśnie dlatego potrzebni są także młodzi piloci – zaznacza „Sniper”.

– W programie szkoli się również kobieta i mam nadzieję, iż nie będzie jedyna – mówi „Sniper”. Dodaje, iż liczy się przede wszystkim profesjonalizm i charakter oraz gotowość do spełnienia tych samych standardów. – Na świecie kobiety w lotnictwie bojowym nie są rzadkością, więc dobrze, iż także w Polsce stają się jego częścią – podkreśla oficer.

Po przylocie pierwszych F-35 do Polski rozpocznie się kolejny etap budowy systemu szkolenia, oparty na symulatorach i infrastrukturze w bazach w Łasku i Świdwinie, gdzie powstaje zaplecze dla lotnictwa piątej generacji. – Kolejną ścieżkę szkoleniową dla pilotów i techników uruchomimy najpewniej w trzecim kwartale 2026 roku – mówi gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych, wcześniej zastępca dowódcy generalnego. W Polsce istotną rolę będą przez cały czas odgrywać amerykańscy instruktorzy, którzy pozostaną w systemie szkolenia, zapewniając ciągłość jego standardów. – W Łasku powstanie również centrum szkolenia służby inżynieryjno-lotniczej, wyposażone w różnego rodzaju trenażery oraz wirtualne pomoce – dodaje generał, wskazując, iż w przyszłości polskie centrum może szkolić także zagranicznych techników F-35.

Szkolenie w USA oraz równoległa budowa infrastruktury w Polsce to nie tylko proces wdrażania nowego samolotu, ale przede wszystkim początek tworzenia pełnego systemu operacyjnego opartego na przewadze informacyjnej i działaniach sieciocentrycznych. Zdaniem „Snipera” Polska musi być aktywną częścią międzynarodowej społeczności użytkowników F-35 i stale współpracować z innymi państwami, takimi jak Stany Zjednoczone, Norwegia, Dania, Belgia, a w przyszłości także Niemcy czy Czechy. Wymiana doświadczeń oraz wspólne szkolenia będą najważniejsze dla utrzymania wysokiego poziomu zdolności operacyjnych.

Ewa Korsak, Jakub Zagalski
Read Entire Article