Wolność słowa nie jest ozdobnikiem demokracji

naszdziennik.pl 12 hours ago
Ułaskawienie pani Weroniki Krawczyk przez prezydenta Karola Nawrockiego to wyłącznie gest indywidualnej sprawiedliwości? Kobieta mogła trafić do więzienia za to, iż w ocenie sądu „pomówiła” lekarza świadectwem umieszczonym w sieci. Na jednej z grup dla matek oczekujących dzieci stwierdziła, iż odradza współpracę z danym lekarzem, gdyż sugerował on jej aborcję.
– To decyzja, która ma dwa wyraźne wymiary i trudno je od siebie oddzielić. Po pierwsze, z punktu widzenia prerogatyw głowy państwa – wszystko jest tu czyste: Prezydent skorzystał z konstytucyjnego prawa łaski, a więc narzędzia, które nie podlega żadnej politycznej negocjacji, tylko jego osobistej ocenie sytuacji. W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z osobą wcześniej niekaraną, która – co najważniejsze – wyraziła opinię opartą na swoich doświadczeniach, a nie prowadziła zorganizowanej kampanii oszczerstw. I to jest punkt wyjścia: granica między krytyką a zniesławieniem została tu – delikatnie mówiąc – napięta do granic możliwości. Prezydent najwyraźniej uznał, iż państwo nie powinno reagować na takie sytuacje aparatem represji, bo to droga donikąd. Drugi wymiar jest już szerszy i bardziej polityczny, choćby jeżeli ktoś będzie próbował temu zaprzeczyć. To czytelny sygnał, iż w sporze o wolność wypowiedzi – zwłaszcza w obszarach światopoglądowych – Prezydent nie zamierza stać z boku. W ostatnich latach widać wyraźnie tendencję do używania instrumentów prawnych jako narzędzia dyscyplinowania ludzi za ich poglądy, szczególnie wtedy, gdy dotyczą one kwestii życia, etyki czy odpowiedzialności zawodowej lekarzy. I nie chodzi tu o przyzwolenie na bezkarne obrażanie kogokolwiek, tylko o proporcje. jeżeli prawo zaczyna ścigać opinię wyrażoną w debacie publicznej tak, jakby była przestępstwem, to znaczy, iż coś w systemie się rozregulowało. Decyzja Prezydenta wpisuje się więc w szerszy kontekst: przypomnienie, iż wolność słowa nie jest ozdobnikiem demokracji, tylko jej fundamentem. I iż państwo, które zaczyna tę wolność ograniczać pod pretekstem ochrony dóbr osobistych, bardzo gwałtownie może przekroczyć cienką granicę między ochroną a cenzurą. Jednocześnie to także sygnał dla środowisk, które czują się dziś bezbronne wobec podobnych spraw – iż istnieją jeszcze instytucje zdolne zareagować. Tyle iż na dłuższą metę jeden akt łaski nie rozwiąże problemu. jeżeli takie przypadki mają się nie powtarzać, potrzebna jest poważna rozmowa o tym, gdzie naprawdę przebiega granica odpowiedzialności za słowo, a gdzie zaczyna się zwykłe tłumienie opinii.
Read Entire Article