- Ostrzegałem już wiele miesięcy temu, iż może nastąpić eskalacja sytuacji - powiedział Donald Tusk podczas środowej konferencji prasowej, odpowiadając na pytanie o środowy incydent na Litwie. Szef litewskiego Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego przekazał, iż zauważona w pobliżu granicy z Białorusią maszyna to dron wojskowy.
Tusk o incydencie na Litwie. "Może nastąpić eskalacja"

W środę do Warszawy przyjechał premier Węgier Peter Magyar, który spotkał się z szefem polskiego rządu. Podczas wspólnej konferencji prasowej pojawił się między innymi wątek środowego incydentu na Litwie. W godzinach porannych ogłoszono tam alarm lotniczy. Mieszkańcy zostali poproszeni o schronienie się, a ruch na stołecznym lotnisku został zawieszony.
- Ostrzegałem już wiele miesięcy temu, iż może nastąpić eskalacja sytuacji nie tylko jeżeli chodzi o wojnę ukraińsko-rosyjską, ale także, jeżeli chodzi o całą wschodnią flankę - powiedział Tusk, odnosząc się do tego zdarzenia.
Alarm lotniczy na Litwie. Donald Tusk: Ostrzegałem
Doniesienia płynące z Litwy wpisują się w kontekst serii incydentów z udziałem dronów, które naruszają przestrzeń powietrzną państw bałtyckich. We wtorek rumuńskie myśliwce F-16 pełniące misję NATO na Litwie zestrzeliły nad Estonią prawdopodobnie ukraińskiego drona.
Jak przekazuje Ukraina, odpowiedzialność za tego rodzaju incydenty ponosi Kreml. "Rosja przez cały czas przekierowuje ukraińskie drony nad państwa bałtyckie dzięki środków walki elektronicznej. Moskwa robi to celowo, równolegle z nasileniem propagandy. Przepraszamy Estonię oraz wszystkich naszych bałtyckich przyjaciół za takie niezamierzone incydenty" - poinformował we wtorek rzecznik MSZ w Kijowie Heorhij Tychyj za pośrednictwem platformy X.
ZOBACZ: Alarm powietrzny na Litwie. Aktywowano misję NATO
- Ta wojna doprowadza do tego, iż oczywiście będą setki różnych interpretacji, czy to ukraiński dron później, czy rosyjski. Jedno jest pewne, iż ta wojna powoduje, iż zagrożenie, jeżeli chodzi o inne granice, jest rzeczywiście realne - powiedział Tusk podczas konferencji.
Jak mówił, "nie jest zaskoczony tym, iż od kilkunastu dni pojawiły się sygnały świadczące o tym, iż chaos może dotknąć także naszych sąsiadów - szczególnie państwa bałtyckie, nie z ich winy".
Donald Tusk o incydentach w krajach bałtyckich. "Zagrożenie jest realne"
- Chcielibyśmy uniknąć złych zdarzeń, ale ja nie jestem z tych, którzy będą zamykali oczy na rzeczywistość i udawali, iż nic się nie dzieje - wskazał Tusk. Podkreślił, iż choć w tej chwili nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Polski, zagrożenie różnego typu prowokacjami staje się faktem.
ZOBACZ: Polskie MSZ reaguje ws. zatrzymanej flotylli. Wskazuje "fundamentalną zasadę prawa morza"
W kwietniu Tusk udzielił wywiadu dla "Financial Times", w którym stwierdził, iż czasami "ma pewne problemy" z wiarą, iż artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO przez cały czas obowiązuje. Podkreślił, iż USA traktują Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych sojuszników w Europie, ale najważniejsze jest, jak zadziałałoby to w praktyce, gdyby "coś się wydarzyło".
Według niego "największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach". Ostrzegł jednocześnie, iż Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie "raczej miesięcy niż lat". Jak ocenił, UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o UE.


















