Kiedy planowałem pisanie tego tekstu, wydawało mi się, iż będę pierwszym, który postawi sprawę w ten sposób, a choćby może zostanę jakimś odkrywcą. gwałtownie jednak pomyślałem, iż własne obserwacje i wyciągane na ich podstawie wnioski, mogą nie przypaść do gustu poważniejszym czytelnikom.
Nadzieja, iż uda mi się stworzyć tekst wybitnie odkrywczy umarła szybciutko, gdy swoje przemyślenia zderzyłem z kilkoma innymi publikacjami. Wtedy – ku mojemu wielkiemu zdziwieniu – okazało się, iż wcale nie jestem pierwszy. Że nad problemem, który zamierzam poruszyć, zastanawiało się już całkiem spore grono autorów. Zacząłem sobie uświadamiać, iż argumenty podnoszone przez wspomnianych ludzi już kiedyś słyszałem. Wystraszyłem się, iż wielka feta może mi przejść koło nosa.
A jest co świętować, bo 12 maja przypada setna rocznica wojskowego zamachu stanu, w którym marszałek Józef Piłsudski obalił legalny rząd polski. A przecież, niektórzy mówią, iż wszystko co robił ten człowiek było robione wyłącznie dla dobra ojczyzny i pomyślności całego narodu. Czy wobec tego powinienem mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości?
Zgodnie ze zwyczajami niektórych środowisk obchody tej rocznicy powinny być niezwykle huczne i uroczyste. Marsze gwiaździste z udziałem wszystkich rodzajów sił zbrojnych powinny się odbyć nie tylko na warszawskim Placu Zwycięstwa. Każde miasto wojewódzkie, a choćby powiatowe grajdołki, powinny być areną podniosłych capstrzyków oraz ekstatycznych wieców. Wszystkie polskie szkoły, wszystkie urzędy miast i gmin, też powinny uczcić polityczny oraz zbrojny wysiłek naczelnika Piłsudskiego.
Oczywiście, jak na obchody wojskowego zamachu stanu przystało, nieodłącznym elementem zabawy powinno być bicie i strzelanie do opornych. Myślę, iż nie stanowiłoby to absolutnie żadnych kłopotów dla współczesnych grup rekonstrukcyjnych, które z wielkim powodzeniem od dawna obsługują wszystkie patriotyczne inscenizacje.
Jakichkolwiek problemów nie powinna też przysparzać liczba ofiar zamachu majowego, bo co to jest czterysta albo tysiąc potencjalnych truposzy dla tak wielkiego narodu? W razie czego paru by się odstrzeliło ad hoc lub upolowało, ostatecznie zaś podjęłoby się współpracę z jakąś firmą pogrzebową.
Przy podniosłych dźwiękach „Bogurodzicy”, „Boże coś Polskę” i nade wszystko, w takt „Pierwszej Brygady”, byłoby przepięknie. No cóż rozmarzyłem się…
I wtedy dostrzegłem, iż podobne zasługi były udziałem niemal współczesnego polityka, generała Wojciecha Jaruzelskiego. Nie był on postacią równie barwną jak Piłsudski, ale tak samo denerwował się rozbrykanym narodem i w końcu wziął go za uzdę. Co jednak decyduje, iż dla wielu Wojciech Jaruzelski jest zwykłym zbrodniarzem, a marszałek Piłsudski – bohaterem?
Tym bardziej to dziwne, bo liczba ofiar stanu wojennego wprowadzonego przez Jaruzelskiego wynosi ok. 40 osób, a ofiar Piłsudskiego było prawie dziesięć razy więcej. Kiedy weźmie się pod uwagę inne potencjalne ofiary obu panów, to ich liczba oscyluje około setki – w przypadku Jaruzelskiego, i około tysiąca – w przypadku Józefa Piłsudskiego. W tych liczbach są zmarli od ran i zabici w niejasnych okolicznościach.
O stanie wojennym nie warto pisać, bo z góry wiadomo, co powie tzw. większość. Dla nich Jaruzelski był największym pod słońcem bandytą i zupełnie ich nie interesują krwawe występki i świństwa innych ludzi. Co ciekawe, absolutnie nie pamiętają przy tym o swoim szkodnictwie i o sprzedawaniu polskich interesów chociażby w ręce amerykańskiego „myśliciela”, prezydenta, Reagana. Dla nich walka z Jaruzelskim oraz z komuną była niemal obowiązkiem, nie zaś zwyczajnym sportem, czy jakimkolwiek występkiem. I z tym przekonaniem żyją po dziś dzień, a swoje szkodnictwo uważają za swoistą nobilitację upoważniającą ich do szarogęszenia się w przestrzeni publicznej i do zajmowania wysokich stanowisk. A mnie się marzy, iż Instytut Pamięci Narodowej ogłosi kiedyś pełną listę ofiar Józefa Piłsudskiego…
Będzie na niej prawdopodobnie cała masa porządnych oficerów i zwykłych żołnierzy, którzy zginęli, albo których zamordowano skrycie, tak jak gen. Rozwadowskiego. Liczba ukaranych w inny sposób, np. zdegradowanych, wyrzuconych z wojska i pozbawionych pracy w administracji państwowej, też byłaby spora. Represje nie ominęły też żołnierzy piotrkowskiego 25 pułku piechoty. Oczywiście, represje wyłącznie za wierność legalnym władzom.
A zatem, jak świętować setną rocznicę antydemokratycznego zamachu stanu, którego przywódcą był Józef Piłsudski? Bo przecież ta rocznica, i około tysiąca ofiar najwybitniejszego ponoć polskiego polityka i patrioty całą gębą, nie powinny zaginąć gdzieś w mrokach niepamięci. Proponowałbym, żeby apologeci pana Piłsudskiego, oprócz uroczystych mszy za ojczyznę i gorących manifestacji, urządzili też pikniki i konne przejażdżki z marszałkiem. W każdym zakątku kraju znajdzie się wystarczająca liczba rumaków, a w razie czego, przemalowanie któregoś z nich na rączą kasztankę nie powinno być żadnym problemem. Ba, choćby „ogon” da się dorobić…
Naród będzie szczęśliwy, a potencjalni organizatorzy dalej będą mogli opowiadać bajki o własnym patriotyzmie, cykać sobie setki ckliwych fotek i w sprzedajnych mediach zamieszczać obszerne relacje z okolicznościowych imprez. Mają przecież urocze doświadczenia w realizacji podobnych cyrków, np. przy okazji świętowania rocznicy odzyskania niepodległości.
Tak czy inaczej nie warto teraz zawracać sobie głowy tym, czy zbrojny zamach stanu traktować trzeba jako zbrodnię, i czy był on niedopuszczalny na równi ze stanem wojennym Jaruzelskiego. Tą kwestię przecież będzie można roztrząsać za kolejne sto lat. O ile ktokolwiek będzie jeszcze o tym pamiętał. Prawda? Niecierpliwym pozostaje parę lektur – od tych, których autorzy nabożnie klękają przed Piłsudskim, po lektury, w których badacze odważnie pytają o wiele różnych spraw.
→ Tomasz Miller
12.05.2026
• zdjęcie tytułowe: posterunek wojskowy przy wjeździe na Most Kierbedzia – widok w kierunku Pragi. Na pierwszym planie widoczni również policjanci strzegący wjazdu na most. Na moście widoczna tablica ostrzegawcza „Jazda stępa, palenie papierosów surowo wzbronione, na chodnikach zatrzymywać się nie wolno”, źródło: Ilustrowany Kurier Codzienny / NAC
• więcej tekstów autora: > tutaj
• źródła: Wikipedia, Histmag, Andrzej Garlicki „Przewrót majowy”, Wojciech Polak „Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926”, Janusz Gmitruk „Przyczyny i skutki przewrotu majowego 1926 roku”, Dariusz Kamiński „Dzieje 25 pułku piechoty Wojska Polskiego w latach 1918 – 1939”.














