THREE BY THREE: With a return visit

liberte.pl 3 weeks ago

Nie jestem jeszcze stary, ale młody na pewno też już nie. To dziwaczny etap życia, w którym nie wypada jeszcze – okutany w koc, pykając fajkę – żyć wyłącznie przeszłością, ale teraźniejszość już wydaje się alienować i być infantylna, zaś przyszłość zaczyna przerastać na samo jej przywołanie. W tych środkowych latach życia człowiek stawia swoje pierwsze kroki w świat melancholii i odbywa rewizyty do ukochanych artefaktów lat młodości, czy to emblematycznych dla ówczesnej epoki w kulturze, czy po prostu wybranych indywidualnie, według osobistych doświadczeń i gustów.

W moim przypadku udana rewizyta to taka, kiedy wyciszam te współczesne diabelskie gadżety (czyli powiadomienia na telefonie) i tonę po raz tysięczny w znanych na pamięć tonach koncertu MTV Unplugged Nirvany. Gdy odtwarzam to wydanie brytyjskiej listy przebojów z 1995, gdy Blur wygrali z Oasis „bitwę o Anglię”. Gdy ponownie ekscytuję się finałem Ligi Mistrzów z 1997 r., bo „mój” klub Borussia Dortmund sięga po najcenniejsze piłkarskie trofeum, albo oglądam współczesny z grubsza temu meczowi wyścig Formuły 1, w którym pierwszy na metę wjeżdża w swoim ferrari Michael Schumacher, z pilnującym jego ariergardy Eddiem Irvinem za plecami. To w końcu te dwie godziny, w których pozwalam mistrzowi Quentinowi Tarantino po raz tysięczny zabrać mnie w podróż, której na imię „Pulp Fiction”, i która nigdy się nie znudzi, choć znana na pamięć. To każdy ten moment, kiedy natrafię na perypetie spod adresu Beverly Hills 90210, albo na Parkera Lewisa zamieniającego życie dyrektorki swojego liceum w istne piekło (w tamtych czasach takie postawy nastolatków jeszcze spotykały się z moim zrozumieniem).

Ech. Wszystko przeminęło. Gdy rewizyta się kończy, trzeba stawić czoła realiom. A realia są takie, iż Kurt Cobain nie żyje od trzech dekad, Michael Schumacher ma się kilka lepiej, a Borussia Dortmund nigdy więcej Ligi Mistrzów nie wygrała (choć w finale dwukrotnie potem sięgała to tzw. złote kalesony). Blur wracają raz na dekadę zagrać klika koncertów, ale poza tym są zajęci robieniem polityki, serów i cydru czy gorszej muzyki w innych konstelacjach. Obsada BH 90210 zaczyna wymierać, a (podobno) za uczesanie lub ubranie się dzisiaj tak jak Parker Lewis czy Brandon Walsh nastolatki mogą dostać od kolegów w zęby. Tarantino zapowiada ostatni film, a potem… tyle go widzieli.

Współczesne realia to nie tylko popkultura zniżająca loty i sport, w którym wygrywają nie ci, co bym chciał, aby wygrywali. Od blisko dekady realia to także polityka, w której siły umiarkowania i liberalnej demokracji zwijają sztandary i połać po połaci oddają pole skrajnie prawicowym ekstremistom i populistom. Kraj po kraju, z wyborów na wybory. Ruch w drugą stronę, jak w USA w 2020 i w Polsce w 2023 r., zaczyna być traktowany jako ewenement i szczęśliwy zbieg okoliczności, po prostu sprzeczny z logiką naszych czasów, gdzie trend ostro idzie w drugą stronę. Ameryka już wie, iż to cztery lata Bidena 2021-25 były unikatem na tle współczesnych realiów, a nie kadencja Trumpa 2017-21. Kadencje Trumpów to teraz norma.

Czy Polska ma szansę napisać swoją polityczną historię inaczej, w oderwaniu od tych trendów? Możemy być niczym ta skała pośród fal rozwścieczonego morza? Nie wiem. Na razie z dużą satysfakcję obserwuję istnienie i działanie rządu opartego w parlamencie na koalicji partii klasycznych i umiarkowanych: liberalnych, chadeckich, socjaldemokratycznych, ludowych i liberalno-konserwatywnych. Oglądam, jak wrogowie demokracji szarpią się bezzębni, uciekają do faszuzyjących Węgier przed sprawiedliwością, modlą się do Elona Muska, który wzbudził ich podziw salutem rzymskim, czy prowadzą już tylko „prywatne” śledztwa. Pozwalam mistrzowi Donaldowi Tuskowi opowiadać mi o odbudowie państwa prawa i ochronie praw obywateli, tonę w słowach przyzwoitych i rozsądnych polityków pełniących funkcje ministerialne.

I wtedy dociera do mnie przeraźliwa myśl. Czy to aby nie jest jedna z moich rewizyt w realiach lat minionych? Czy to się zaraz nie skończy i nie będzie trzeba stawić czoła przyszłości, w której Cobain nie żyje, Dortmund nie wygrywa, Tarantino jest na emeryturze, Tusk za kratami, a Ziobro u władzy?

Read Entire Article