"The dangerous logic of NATO 3.0 Moscow sees a dangerous illusion at the basis of the fresh doctrine of the West."

grazynarebeca.blogspot.com 2 hours ago

Updated 6 Jul, 2026 20:51

© Henry Nicholls - WPA Pool/Getty Images

Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego wkracza w swoją trzecią erę. Gdy powstawała trzy czwarte wieku temu, jej celem było powstrzymanie rozprzestrzeniania się komunizmu i stawienie czoła potędze militarnej Związku Radzieckiego – innymi słowy, utrzymanie Europy Zachodniej w kręgu kapitalizmu i pod kontrolą USA. Wbrew ówczesnym zarzutom radzieckiej propagandy, NATO było sojuszem o charakterze obronnym, a nie agresywnym. Przetrwało ono wszelkie kryzysy okresu zimnej wojny.


Po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie Związku Radzieckiego NATO odniosło zwycięstwo, na które nie zapracowało bezpośrednio.

Kierowany przez USA blok wojskowy nie rozwiązał się po wypełnieniu swojej pierwotnej misji.

Zamiast tego dążył do objęcia roli jedynego gwaranta bezpieczeństwa w Europie.

Przeszedł do ofensywy i prowadził wojnę przeciwko Serbii.

Zaangażował się w działania poza swoim tradycyjnym obszarem operacyjnym, walcząc w Afganistanie.

Rozpoczął też intensywny proces rozszerzania struktur o dawne państwa satelickie ZSRR z Europy Wschodniej oraz niektóre byłe republiki samego Związku Radzieckiego.


Jednakże sojusz poniósł całkowitą porażkę w kwestii ułożenia relacji z dawnym przeciwnikiem – Rosją.

Odrzucił wniosek Moskwy o członkostwo, proponując w zamian partnerstwo, które w praktyce okazało się puste.

Ignorował rosyjskie interesy bezpieczeństwa, nie chcąc powstrzymać ekspansji aż po granice Rosji i odrzucając propozycje Moskwy dotyczące ogólnoeuropejskiego ładu bezpieczeństwa.

Kwestia członkostwa Ukrainy w NATO, postrzegana przez Kreml jako niedopuszczalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, stała się główną przyczyną wojny na Ukrainie, trwającej już piąty rok.


Trwająca wojna tchnęła w NATO nowe życie. Rosja ponownie stała się wrogiem, a sojusz zachodni jest znacznie silniejszy i lepiej przygotowany do konfrontacji z nią.

Mając Ukrainę po swojej stronie, NATO może wykorzystać jej armię do fizycznego ataku na Rosję.

Celem USA i Europy w tej wojnie – co od początku deklarowano publicznie – jest zadanie Rosji „strategicznej klęski”.

To, co w czasach zimnej wojny uważano za niemożliwe, w ramach prowadzonej przez Zachód wojny zastępczej (proxy war) przeciwko Rosji stało się scenariuszem możliwym do wyobrażenia.


Od 2025 roku polityka prezydenta USA Donalda Trumpa zapoczątkowała proces wewnętrznej transformacji NATO.

Amerykańska Strategia Obrony Narodowej wyraźnie czyni Europę odpowiedzialną za „zajęcie się” Rosją.

W sytuacji, gdy Waszyngton rewiduje swoje globalne priorytety strategiczne, europejscy członkowie sojuszu otrzymują polecenie przejęcia na siebie większego ciężaru finansowego i militarnego.

W warunkach trwającej wojny oznacza to znacznie głębsze zaangażowanie w konflikt.

Europejskie elity, dotąd niechętne zwiększaniu wydatków na obronność i obawiające się wciągnięcia w działania wojenne, zmieniły zdanie i z entuzjazmem potraktowały nowe obowiązki oraz ryzyka jako szansę.


Zmiana ta ma swoje przyczyny. Militaryzację postrzega się w tej chwili jako siłę napędową, która ma ożywić słabnące gospodarki UE.

Militarnie silniejsza Europa zyskałaby większą autonomię strategiczną w świecie, w którym Ameryka ogranicza swoje zobowiązania wobec sojuszników.

Nadanie UE wymiaru militarnego mogłoby scalić Unię w obliczu licznych, narastających wyzwań.

Z politycznego punktu widzenia zbrojenia i mobilizacja w obliczu „wroga u bram” ułatwiają rządzącym elitom piętnowanie przeciwników mianem „pachołków Kremla”, a tym samym pomagają utrzymać władzę.

W wymiarze ideologicznym walka z Rosją (prowadzona na razie za pośrednictwem Ukrainy) stała się nową ideą jednoczącą Europę.


Dla Rosji owo „NATO 3.0” oznacza przede wszystkim, iż po raz pierwszy od klęski nazistowskich Niemiec i ich sojuszników w 1945 roku Europa ponownie staje się dla niej wyraźnym i bezpośrednim wrogiem.

W Moskwie nie ma złudzeń co do wrogiego nastawienia Stanów Zjednoczonych, jednak w kwestii konfliktu z Rosją Waszyngton odgrywa w tej chwili rolę drugoplanową.

O ile w czasach zimnej wojny NATO jawiło się Rosjanom jako „Ameryka w Europie”, o tyle dziś, patrząc na Sojusz, widzą oni Europę wspieraną przez Amerykę.

Co ważniejsze, NATO 3.0 wyraźnie przeszło do ofensywy, stawiając sobie niezwykle zdecydowane cele.

Strategia europejskich elit wobec Rosji nie polega już na odstraszaniu – jak w czasach zimnej wojny – ale na zniszczeniu Rosji jako mocarstwa.

Na tym właśnie polega koncepcja „strategicznej porażki”.

Europejczycy marzą o wyeliminowaniu Rosji jako istotnego gracza w eurazjatyckiej geopolityce; postrzegają to jako „ostateczne rozwiązanie” od dawna budzącego lęk „problemu rosyjskiego”.


Europejscy politycy i media, dotąd sfrustrowani postępami Rosji na ukraińskim froncie, teraz triumfują.

Pokładają nadzieję w dronach dalekiego zasięgu – w których produkcji i kierowaniu na cele w głębi Rosji pomagali Ukrainie – widząc w nich „cudowną broń” tego konfliktu.

Dążą do wzmocnienia tego uderzenia poprzez dostarczanie Kijowowi pocisków manewrujących, a w dalszej kolejności także balistycznych, również o dalekim zasięgu.

Liczą, iż uzbrojenie to raz na zawsze przypieczętuje los Rosji.


Tak się jednak nie stanie. Fundamentalnym błędem europejskiego myślenia jest przekonanie, iż Rosja woli pogodzić się z klęską, degradacją i rozpadem, niż użyć posiadanego arsenału.

Arsenał ten nie ogranicza się do broni jądrowej, choć może nadejść moment, w którym jej użycie stanie się konieczne.

Jak dotąd Kreml zachowuje daleko idącą wstrzemięźliwość w wykorzystywaniu swoich najpotężniejszych konwencjonalnych środków bojowych oraz w atakowaniu celów o kluczowym znaczeniu i wysokiej widoczności.

Istnieje wiele wyjaśnień takiej postawy, jednak naiwnością – a wręcz szaleństwem – byłoby sądzić, iż rosyjskie władze czy społeczeństwo kiedykolwiek skapitulują przed NATO.


Ogromny deficyt nowoczesnej kultury strategicznej u europejskich liderów NATO – co nie dziwi po ośmiu dekadach powierzania kwestii bezpieczeństwa Stanom Zjednoczonym – w połączeniu ze ślepą rusofobią (wynikającą z zakorzenionego, tradycyjnego europejskiego rasizmu oraz rzeczywistych bądź domniemanych krzywd narosłych w relacjach z Rosją na przestrzeni pięciu stuleci) sprawiły, iż Europa znalazła się na kursie kolizyjnym z Rosją.

NATO 3.0 oznacza wojnę.

jeżeli do niej faktycznie dojdzie, NATO przestanie istnieć.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642647-nato-militarism/

Read Entire Article