Prokuratura umorzyła zarzuty wobec Romana Giertycha, nie badając jednego z najważniejszych tropów finansowych w sprawie Polnordu – zagranicznego podmiotu z Liechtensteinu, przez który do jego kancelarii trafiło około 900 tys. zł. Śledczy nie przesłuchali osób formalnie związanych z tą strukturą, nie sięgnęli po dokumenty z Liechtensteinu i nie sprawdzili powiązań z zagranicznymi spółkami. To właśnie ten brak działań dziś rodzi najpoważniejsze wątpliwości.
Sednem sprawy jest podmiot Utriusque Iuris Anstalt, zarejestrowany w kwietniu 2012 roku w Vaduz. W jego zarządzie znalazła się pracowniczka kancelarii Giertycha, obok prawnika z Liechtensteinu oraz panamskiej spółki Swiss Protecta – informuje Wirtualna Polska. Ta ostatnia była reprezentowana przez Victorię Beninger, czyli Wiktorię Olegowną Kriażewą – osobę działającą w międzynarodowym środowisku spółek zakładanych w jurysdykcjach zapewniających anonimowość właścicielską.
Konstrukcja była wielopoziomowa – obejmowała Polskę, Liechtenstein i Panamę – co w praktyce utrudnia ustalenie rzeczywistego źródła pieniędzy. Tego typu struktury są znane w analizie finansowej jako mechanizmy „warstwowania”, czyli rozdzielania kolejnych etapów przepływu środków w celu zamazania ich pochodzenia.
















