W ubiegły czwartek w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego oficjalnie powołano Radę Pokoju Donalda Trumpa, która ma zarządzać Strefą Gazy. Mówi się, iż później miałaby zajmować się pozostałymi konfliktami na świecie. Do uczestnictwa w nowym projekcie prezydenta Stanów Zjednoczonych zaproszono podobno około 50 krajów, ale w naTemat.pl przyglądaliśmy się temu uważnie: na scenie podczas wydarzenia w Davos pojawiło się 19 krzeseł.
Największe emocje wzbudza kwestia finansowa, bo nieoficjalnie mówi się, iż stałe członkostwo w Radzie Pokoju ma kosztować miliard dolarów, czyli około 3,6 miliarda złotych. Polscy politycy są w tej kwestii podzieleni: prezydent Karol Nawrocki sugeruje gotowość do rozmów, prezes PiS Jarosław Kaczyński popiera dołączenie Polski do gremium (zaznaczając, ze rząd "musi wyasygnować ten miliard dolarów"), tymczasem minister finansów Andrzej Domański mówi wprost, iż miliarda dolarów na ten cel w budżecie nie ma. Publicznej odpowiedzi udzielił mu szef Kancelarii Prezydenta.
Minister finansów Andrzej Domański o miliardzie dolarów na Radę Pokoju
Gdy po raz pierwszy zapytano Andrzeja Domańskiego o to, czy jest szansa na znalezienie "wolnego" miliarda dolarów od Polski dla Donalda Trumpa na udział w Radzie Pokoju, minister finansów odpowiedział: "nie mówię tak, nie mówię nie". Zwracał wówczas uwagę na procedury, jakich wymaga podjęcie tak poważnej decyzji.
Później, o czym także pisaliśmy, minister finansów w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ponownie wyjaśniał, jak podejmuje się tak poważne decyzje. Następnie zadeklarował:
– A odpowiadając wprost: miliarda dolarów w budżecie na to z całą pewnością nie ma.
W rozmowie z TVN24 Andrzej Domański wspominał również, iż "mamy w Polsce wiele bardzo istotnych potrzeb finansowych, wydatków, które są priorytetowe", a wciąż nierozstrzygnięta kwestia ewentualnego uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju wymaga dokładnych analiz, również prawnych.
Szef Kancelarii Prezydenta odpowiada ministrowi Domańskiemu
Inne zdanie na ten temat ma szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki. Gościł on w Radiu ZET i odniósł się na antenie rozgłośni do wypowiedzi ministra finansów.
– Nie można mówić z góry i zakładać, iż nie będzie się uczestniczyć w ważnej inicjatywie. Widzimy, jak przebudowuje się architektura światowego bezpieczeństwa. Sprawy niezwykle przyspieszyły. Pytanie zasadnicze – lepiej być przy stole czy stać za drzwiami i czekać, dowiadywać się, co ustalono – mówił.
Następnie współpracownik prezydenta dodał, iż w jego ocenie Polska powinna uczestniczyć w projekcie Donalda Trumpa. Jak już wspominaliśmy, to zdanie podziela m.in. Jarosław Kaczyński.
– jeżeli minister Domański mówi, iż nie ma w budżecie na bardzo ważne sprawy, to ja bym zapytał, ile Polska płaci na różnego rodzaju inne organizacje międzynarodowe, a to są bardzo wysokie kwoty, z których nic nie wynika – stwierdził.
Money.pl wskazuje, iż członkostwo w organizacjach międzynarodowych oznacza również konieczność opłacania składek. W budżecie państwa na 2026 rok na cen cel przewidziano ponad 205 mln zł.
Zbigniew Bogucki zadeklarował również, iż "albo wsiądziemy do tego pociągu, albo będziemy wszystko obserwować z peronu". Co zaś do doniesień, według których Karol Nawrocki miał zaproponować Donaldowi Trumpowi dołączenie Polski do Rady Pokoju w zamian za stałą bazę wojskową USA w naszym kraju, szef Kancelarii Prezydenta przekazał w Radiu ZET:
– Z Amerykanami trzeba rozmawiać i negocjować, to nasi sojusznicy. Można stawiać warunki, podpowiadać pewne rozwiązania, by każdy na tym wygrał. Potrzebujemy jak najszerszej obecności amerykańskiej. Każdą okazję, która daje możliwość rozmawiania o tym trzeba wykorzystywać.








