Postanowienie Sądu Najwyższego o odmowie przyjęcia skargi kasacyjnej Polskiego Funduszu Rozwoju do rozpoznania może mieć fundamentalne znaczenie dla tysięcy przedsiębiorców pozwanych o zwrot subwencji z Tarcz Finansowych.
SN w jednoznaczny sposób podważył najważniejsze argumenty, którymi PFR od dawna posługiwał się w sporach z beneficjentami pomocy publicznej. Sprawa ma charakter systemowy, PFR wystąpił z pozwami wobec blisko 16 tys. firm, mimo iż w prawomocnych wyrokach sądy wskazują na brak jego legitymacji procesowej do dochodzenia zwrotu subwencji na drodze cywilnej.
Brak legitymacji procesowej PFR
Sąd Najwyższy potwierdził, iż uchwały Rady Ministrów nie są źródłem powszechnie obowiązującego prawa i nie mogą kształtować sytuacji prawnej przedsiębiorców. Tym samym nie mogą „uzupełniać” ustawy ani stanowić podstawy do dochodzenia roszczeń wobec firm.
– To istotne, ponieważ PFR konsekwentnie powoływał się właśnie na uchwałę Rady Ministrów oraz regulamin programu, twierdząc, iż wobec braku wyraźnego upoważnienia w ustawie o systemie instytucji rozwoju to one nadają Funduszowi prawo do windykacji subwencji. Sąd Najwyższy jednoznacznie uznał taką konstrukcję za niedopuszczalną, wskazując, iż uchwały Rady Ministrów mają wyłącznie wewnętrzny charakter i nie mogą, ani bezpośrednio, ani pośrednio, wpływać na prawa i obowiązki przedsiębiorców. Takie podejście wynika też wprost z art. 93 ust. 2 Konstytucji RP – mówi adwokat Łukasz Chacia z Kancelarii Karaś Chacia i Wspólnicy.
Zakaz zmiany zasad po czasie
Drugim kluczowym elementem stanowiska SN jest jednoznaczne zakwestionowanie praktyki zmieniania lub reinterpretowania zasad programu już po wypłacie środków. Sąd podkreślił, iż PFR nie miał nieograniczonej swobody w „doprecyzowywaniu” reguł w sposób pogarszający sytuację beneficjentów, zwłaszcza gdy prowadziło to do nałożenia nowych obowiązków, których przedsiębiorcy nie mogli przewidzieć w chwili zawierania umowy.
W uzasadnieniu wskazano również, iż komunikaty, wyjaśnienia czy interpretacje publikowane przez PFR miały wyłącznie charakter informacyjny i nie mogły zastępować przepisów ani zmieniać treści już ukształtowanego stosunku prawnego.
Wyższe standardy po stronie PFR
Sąd Najwyższy wyraźnie potraktował PFR, w zakresie realizacji Tarcz Finansowych, jako podmiot wykonujący zadania publiczne, a nie zwykłą spółkę prawa handlowego. Oznacza to, iż to na Funduszu spoczywał podwyższony standard staranności, transparentności i legalności działania.
– Sąd Najwyższy odrzucił narrację, zgodnie z którą przedsiębiorcy mieliby ponosić pełne ryzyko niejasności programu, błędów konstrukcyjnych czy luk legislacyjnych. W państwie prawa to podmiot realizujący zadania publiczne nie może samodzielnie kreować sobie uprawnień kosztem obywateli ani przerzucać na nich skutków własnych decyzji organizacyjnych czy interpretacyjnych – dodaje adwokat.
Dobra wiadomość dla kantorów
Postanowienie ma szczególne znaczenie dla przedsiębiorców prowadzących kantory. Sąd Najwyższy potwierdził, iż dane przedstawione przez kantory we wnioskach o subwencję były prawdziwe, kompletne i od początku znane PFR.
– Choć postanowienie nie kończy jeszcze definitywnie wszystkich sporów z PFR, wyraźnie pokazuje kierunek myślenia SN i znacząco wzmacnia pozycję przedsiębiorców w trwających oraz przyszłych postępowaniach. Dodatkowo pokazuje to, iż spór wokół Tarcz Finansowych nie dotyczy wyłącznie rozliczeń księgowych czy technicznych interpretacji regulaminów, ale fundamentalnych zasad państwa prawa. W sytuacji nadzwyczajnego kryzysu to państwo, działając przez swoje instytucje, powinno zapewnić przedsiębiorcom jasne, stabilne i przewidywalne reguły, a nie przerzucać na nich ryzyko nieprecyzyjnych regulacji i późniejszych zmian interpretacyjnych. Stanowisko SN jasno sygnalizuje, iż pomoc publiczna nie może po latach zmieniać się w źródło niepewności prawnej i masowych sporów sądowych. To istotny sygnał nie tylko dla tysięcy firm toczących spory z PFR, ale także dla przyszłych programów wsparcia, ich skuteczność i wiarygodność zależą bowiem nie tylko od skali środków, ale przede wszystkim od zaufania przedsiębiorców do reguł, na jakich państwo działa – konkluduje Łukasz Chacia.







