Hiszpański prawnik wykorzystał w apelacji co najmniej 25 nieistniejących albo niepowiązanych ze sprawą orzeczeń. Część z nich przypisał Sądowi Najwyższemu i Trybunałowi Konstytucyjnemu. Dokument miał zostać przygotowany przy pomocy sztucznej inteligencji, ale prawnik nie sprawdził wygenerowanych informacji przed przekazaniem pisma do sądu.








