W pierwszym półroczu 2026 roku Polskę drogą lotniczą opuściło w ramach operacji powrotowych 5640 cudzoziemców, wobec 4420 rok wcześniej. Dane obejmują zarówno powroty dobrowolne, jak i przymusowe, a ich wzrost pokazuje, iż decyzja administracyjna musi kończyć się wykonaniem prawa.
Więcej wykonanych decyzji
W pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku operacje powrotowe drogą lotniczą objęły 5640 cudzoziemców. W analogicznym okresie 2025 roku było ich 4420, co oznacza wzrost o 28 proc. Dane Straży Granicznej przytoczył serwis Super Biznes. Trzeba zachować precyzję: statystyka obejmuje osoby, które wyjechały dobrowolnie, oraz cudzoziemców przymusowo doprowadzonych do granicy lub przewiezionych do kraju pochodzenia.
W 2026 roku wśród osób wracających drogą lotniczą najczęściej byli obywatele Gruzji i Kolumbii. Rok wcześniej główne kierunki dotyczyły obywateli Gruzji i Uzbekistanu. Narodowość nie jest tu oskarżeniem. Istotą sprawy jest status prawny konkretnej osoby i wykonalność wydanej wobec niej decyzji.
Prawo bez wykonania jest fikcją
Państwo ma obowiązek wiedzieć, kto wjeżdża na jego terytorium, na jakiej podstawie przebywa i czy respektuje polskie prawo. Gdy cudzoziemiec nie ma prawa pobytu albo zapadła decyzja o jego zobowiązaniu do powrotu, dokument nie może zalegać w urzędowej szufladzie. Skuteczna polityka migracyjna wymaga procedury, kontroli sądowej i późniejszego wykonania rozstrzygnięcia.
To nie jest wymierzone w ludzi z powodu ich pochodzenia. Polska może być państwem gościnnym, ale nie może być państwem bezradnym. Uczciwi cudzoziemcy, którzy legalnie pracują i przestrzegają prawa, również mają interes w tym, aby system odróżniał legalny pobyt od naruszenia zasad. Bez tej granicy rośnie szara strefa, wykorzystanie pracowników i poczucie niesprawiedliwości.
Koszt musi być jawny
Straż Graniczna nie podaje jednej pełnej kwoty kosztu operacji powrotowych. Według informacji przytoczonych przez Super Biznes cząstkowe wyliczenia nie oddawałyby całego obrazu, ponieważ działania obejmują transport, eskortę, logistykę i współpracę wielu instytucji. Od 85 do 90 proc. operacji powrotowych odbywa się przy finansowym i logistycznym udziale Frontexu.
Wsparcie europejskie nie oznacza, iż koszt znika. Fundusze unijne także pochodzą ze składek państw i podatników. Obywatele mają prawo oczekiwać przejrzystego rachunku, ale sama konieczność ponoszenia kosztu nie może paraliżować wykonywania prawa. Długotrwałe utrzymywanie osoby bez prawa pobytu, kolejne postępowania i brak skutecznej kontroli również kosztują.
Bezpieczeństwo zamiast chaosu
Polska potrzebuje polityki migracyjnej podporządkowanej własnemu interesowi narodowemu: gospodarce, bezpieczeństwu, zdolności integracyjnej i ochronie legalnego rynku pracy. Nie może jej zastąpić ani bezrefleksyjna otwartość, ani zbiorowe podejrzewanie cudzoziemców. Państwo ma działać indywidualnie, zgodnie z prawem i konsekwentnie.
Wzrost liczby wykonanych powrotów jest krokiem w stronę odzyskania kontroli. Kolejnym musi być publikowanie pełniejszych danych, sprawne rozpatrywanie spraw i egzekwowanie odpowiedzialności od tych, którzy łamią przepisy. Granica, której decyzji nie da się wykonać, jest tylko linią na mapie. Polska potrzebuje granicy chronionej przez prawo działające w praktyce.






