OKO.press o migrantach: prawa człowieka zamiast polskiego porządku

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: OKO.press o migrantach: prawa człowieka zamiast polskiego porządku


OKO.press opublikowało 19 sierpnia wywiad z Martą Siciarek, ekspertką od migracji i współtwórczynią Human Rights in Practice. Rozmówczyni przekonuje, iż Polska powinna przejść od pomocy uchodźcom do systemu praw i dostępności dla migrantów. To istotny sygnał: lewica chce przebudować usługi publiczne pod presją wielokulturowości.

Wywiad jako manifest

W rozmowie z OKO.press Marta Siciarek mówi o ksenofobii, usługach publicznych, szkołach, transporcie, zdrowiu i legalizacji pobytu cudzoziemców. Formalnie to wywiad o integracji. W praktyce to manifest środowiska, które chce przesunąć debatę z pomocy wojennej na trwały system praw, procedur i instytucjonalnej dostępności dla migrantów.

Nie wolno lekceważyć przemocy ani pogardy wobec ludzi ze względu na pochodzenie. Państwo ma ścigać przestępstwa, chronić ofiary i egzekwować prawo bez taryfy ulgowej. Ale z tej oczywistej zasady lewicowy język gwałtownie buduje projekt znacznie szerszy: przebudowę instytucji publicznych według logiki wielokulturowej, w której interes wspólnoty narodowej schodzi na dalszy plan.

Od pomocy do roszczenia

Siciarek przekonuje, iż Polska po 2022 r. dobrze czuła się w roli kraju pomagającego uchodźcom wojennym, ale trudniej przychodzi jej przejście do „równości i dostępności”. To zdanie dobrze odsłania sedno sporu. Polacy otworzyli domy, urzędy, szkoły i portfele po rosyjskiej agresji na Ukrainę. To był odruch chrześcijański i narodowy, bo pomoc ofiarom wojny jest rzeczą godną.

Problem zaczyna się wtedy, gdy pomoc nadzwyczajna ma stać się argumentem za trwałym przeorganizowaniem państwa. Pisaliśmy już, ile Polska przekazała pomocy Ukrainie i jak wielki ciężar wzięli na siebie obywatele. Tego wysiłku nie można teraz obracać przeciwko Polakom, sugerując, iż jeżeli nie zaakceptują nowej ideologii usług publicznych, to znaczy, iż brakuje im elementarnej przyzwoitości.

Gdański model i logika samorządów

W wywiadzie pojawia się Gdańsk jako przykład miasta, które prowadzi Centrum Równego Traktowania i kampanię „Gdańsk miastem równości”. To nie wzięło się znikąd. W dokumentach miejskich od lat rozwijano model integracji, o czym przypomina gdański Model Integracji Imigrantów. Taki język brzmi urzędowo, miękko i bezpiecznie. W rzeczywistości dotyczy władzy nad szkołą, transportem, zdrowiem, kulturą i pomocą społeczną.

Siciarek wskazuje, iż w usługach publicznych trzeba skanować instytucje pod kątem godności, niedyskryminacji, dostępności, partycypacji i rozliczalności. Brzmi niewinnie. Pytanie brzmi jednak: kto ustala treść tych pojęć? Wybrani obywatele w demokratycznym państwie, czy sieć ekspertów, NGO i instytucji unijnych, która przenosi do polskich samorządów gotowy słownik praw człowieka?

Szkoła nie jest laboratorium

Najbardziej wrażliwy fragment dotyczy edukacji. Siciarek mówi o pracy z łódzkim wydziałem edukacji i sytuacji uczniów migranckich. Każde dziecko w polskiej szkole ma być bezpieczne. To nie podlega dyskusji. Nauczyciel nie może pozwalać na poniżanie, przemoc czy wykluczenie. Ale szkoła publiczna w Polsce ma przede wszystkim formować młodych obywateli Rzeczypospolitej, uczyć języka polskiego, historii, kultury i szacunku dla porządku prawnego państwa.

Jeżeli polityka integracyjna oznacza sprawną naukę języka, jasne reguły zachowania, pomoc psychologiczną po traumie wojennej i egzekwowanie obowiązków, można o niej rozmawiać. o ile oznacza wprowadzanie ideologicznego nadzoru nad szkołą, stałe rozszerzanie roszczeń i presję na polskie rodziny, trzeba powiedzieć nie. Polska szkoła nie jest laboratorium Agencji Praw Podstawowych UE.

Prawa muszą iść z obowiązkami

W rozmowie pada krytyka legalizacji pobytu, urzędów wojewódzkich i wieloletniego czekania na decyzje. o ile państwo przewiduje termin, powinno go dotrzymywać. Słabe państwo szkodzi wszystkim: Polakom, cudzoziemcom, przedsiębiorcom i samorządom. Biurokratyczny chaos nie jest narodową polityką. To zwykła niesprawność.

Ale właśnie dlatego odpowiedzią nie może być równoległy system specjalnych instytucji, języków i programów, który będzie omijał zwykłe reguły. Cudzoziemiec w Polsce ma znać warunki pobytu, przestrzegać prawa, płacić podatki, uczyć się języka i szanować kulturę kraju gospodarzy. Gdy łamie prawo albo zagraża bezpieczeństwu, państwo musi działać. Dlatego dyskusja o integracji nie może być oderwana od procedur deportacyjnych i egzekwowania decyzji państwa.

Stawka dla Polaków

Lewica przedstawia swój projekt jako odpolitycznienie praw człowieka. To zabieg językowy. Najbardziej polityczne decyzje często ukrywa się za słowem „standard”. Gdy standardem staje się trwała wielokulturowość, Polacy muszą wiedzieć, kto poniesie koszty, kto ustali reguły i kto będzie miał ostatnie słowo w sporze o szkołę, mieszkanie, pracę i bezpieczeństwo.

Narodowy realizm nie polega na zamykaniu oczu na cudzą krzywdę. Polega na tym, iż pomoc ma służyć człowiekowi, ale państwo ma służyć narodowi. Polska może być gościnna, sprawna i sprawiedliwa. Nie musi przy tym rezygnować z własnego porządku, własnej kultury i pierwszeństwa interesu Polaków.

Źródło: OKO.press, Model Integracji Imigrantów Gdańska.

Źródło: OKO.press

Read Entire Article