Oko na Rosję: Przegląd wydarzeń marzec 2026

ine.org.pl 17 hours ago
Zdjęcie: Chińska polityka energetyczna (45)


Autorzy: Ksawery Stawiński, Kateryna Vasylyk

1.03 – Zakaz używania wyrazów obcojęzycznych w przestrzeni publicznej

Od 1 marca 2026 roku w Rosji zaczęły obowiązywać tzw. poprawki o ochronie języka rosyjskiego, które wnoszą zmiany zarówno do Ustawy o Języku Państwowym, jak i do Ustawy o Reklamie i Ustawy o Ochronie Konsumentów. Dokument ten nakazuje priorytetowe używanie języka rosyjskiego w przestrzeni publicznej, a zatem wszystkie informacje skierowane do ogółu społeczeństwa muszą być sporządzane właśnie w nim. W ten sposób władze Federacji Rosyjskiej eliminują z życia społecznego słowa obcego pochodzenia w imię „zachowania tożsamości narodowej i kulturowej”.

Projekt „ustawy o ograniczeniu używania słów obcych” pojawił się jeszcze w czerwcu 2025 roku jako wynik debaty na temat powszechności anglicyzmów w środowisku miejskim i w ciągu tygodnia został przyjęty przez Dumę Państwową, a następnie podpisany przez prezydenta Władimira Putina. Deklarowanym celem ustawy jest uczynienie informacji publicznych zrozumiałymi dla wszystkich konsumentów – klient ma być w stanie zapoznać się z nimi bez korzystania ze słownika, tłumacza i znajomości języków obcych. Jej główna zasada przewiduje obowiązkowe stosowanie języka rosyjskiego, natomiast tekst w języku obcym jest dozwolony wyłącznie jako uzupełnienie i pod warunkiem jego pełnego odwzorowania w języku rosyjskim. Obcojęzyczna kopia musi być identyczna pod każdym względem: ta sama treść, ten sam krój i rozmiar czcionki, ten sam kolor oraz jednakowe rozmieszczenie i czytelność.

Nowe przepisy regulują przede wszystkim sektor usług i dotyczą zarówno firm, jak i indywidualnych przedsiębiorców działających na rynku konsumenckim. Do grona adresatów ustawy należą m.in. sklepy i sieci handlowe, kawiarnie i restauracje, salony kosmetyczne, kluby fitness, serwisy AGD, apteki, kina, punkty odbioru zamówień, sprzedawcy internetowi oraz użytkownicy platform handlowych, a także deweloperzy pozyskujący finansowanie od akcjonariuszy. Podmioty te są zobowiązane do zapewnienia tłumaczenia na język rosyjski tzw. informacji przeznaczonych do publicznego wglądu konsumentów, czyli szyldów, oznaczeń typu „Otwórz/Zamknij”, „Pchnij/Pociągnij” i „Toaleta”, menu, cenników i metek cenowych, informacji o godzinach otwarcia oraz podmiotach świadczących usługi, informacji umieszczanych na opakowaniach, stron internetowych, aplikacji mobilnych, kart produktów oraz publicznych stron marek promujących towary i usługi.

W konsekwencji dotychczas stosowane zwroty międzynarodowe, takie jak np. „sale”, „barbershop” i „handmade”, zostały uznane za nielegalne na terytorium Federacji Rosyjskiej i muszą zostać zastąpione ich rosyjskimi odpowiednikami: „распродажа”, „мужская парикмахерская” oraz „ручная работа”. Przy tym transliteracja nie jest traktowana jako tłumaczenie, dlatego np. użycie formy „кэшбэк” zamiast „cashback” nie rozwiązuje problemu, jeżeli dane słowo nie znajduje się w słownikach. Dmitrij Gudkow, były deputowany Dumy Państwowej, komentuje wprowadzone zmiany następująco: „To przejaw absolutnego, wręcz jaskiniowego idiotyzmu, mającego na celu przypodobanie się Putinowi, który rzekomo broni języka rosyjskiego, a w rzeczywistości tworzy ogromne problemy dla całego rosyjskiego biznesu” – mówi polityk – „Podkreślam: całego. Oczywiście biznes to w końcu jakoś „przetrawi”, dostosuje się. Ale teraz będzie ogromna liczba kar, ponieważ bardzo wygodnie jest odcinać takie „kupony” od biznesu”.

Za przestrzeganiem nowych regulacji przez przedsiębiorców śledzić będą aż 4 struktury państwowe: władze lokalne, które nadzorują elewacje i szyldy oraz zatwierdzają projekty architektoniczne, Rospotrebnadzor – odpowiedzialny za ochronę praw konsumentów, Federalna Służba Antymonopolowa, monitorująca reklamy, oraz prokuratura, sprawująca ogólny nadzór. Mimo iż w samej ustawie o zakazie używania słów obcego pochodzenia nie przewidziano odrębnych kar, istnieje jednak możliwość, iż naruszenia będą rozpatrywane na podstawie Kodeksu wykroczeń administracyjnych, według którego m.in. w zakresie przepisów dotyczących reklamy indywidualnym przedsiębiorcom mogą grozić kary od 500 do 20 000 rubli, natomiast osobom prawnym – od 5 000 do 500 000 rubli.

Tym samym, pod pretekstem oczyszczenia języka z nadmiernego wpływu zagranicznych zapożyczeń, wprowadzane są kolejne mechanizmy służące finansowaniu potrzeb Kremla. Dzięki nowej ustawie język rosyjski, który od wieków ma stabilną i uprzywilejowaną pozycję, kontynuuje wypieranie języków rdzennych narodów zamieszkujących tereny Rosji. Wskazuje to również na hipokryzję państwa rosyjskiego, które promuje się jako kraj wielonarodowy i wielokulturowy, podczas gdy w rzeczywistości pozostaje zapatrzone w swój imperialny obraz, faworyzuje Rosjan i legalizuje postępującą rusyfikację życia publicznego. Prawne usankcjonowanie dominacji języka rosyjskiego w czwartym roku wojny z Ukrainą, będące jednocześnie elementem zwiększania kontroli nad własnym społeczeństwem, świadczy o dalszej izolacji politycznej Rosji oraz umocnieniu jej totalitarnego charakteru.

3.03 – Internetowa blokada Moskwy

We wtorek 3 marca 2026 roku na terenie Moskwy rozpoczęły się zakłócenia internetu mobilnego, które w ciągu następnych dni przekształciły się w całkowite wyłączenie sieci, trwające 3 tygodnie. Choć w innych regionach Federacji Rosyjskiej taka praktyka jest stosowana od maja 2025 roku, stolica doświadczyła jej na większa skalę dopiero teraz. Rosyjskie elity polityczne po raz kolejny tłumaczą brak Internetu względami bezpieczeństwa i podkreślają, iż ograniczenia w komunikacji elektronicznej są „zgodne z prawem”. Mimo iż przedstawiają oni blokady łączności jako metodę odpierania ukraińskich ataków, część społeczeństwa zaczyna dostrzegać, iż takie wytłumaczenie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości – 11 marca, w trakcie trwającego już od tygodnia wyłączenia Internetu, Ukraina przeprowadziła największy od początku wojny nalot na Moskwę, wysyłając ponad 300 dronów.

Internet mobilny odpowiada za 50–70% sumarycznej transmisji danych w Rosji, przy tym od początku miesiąca moskiewscy abonenci wielu operatorów, w tym tzw. wielkiej czwórki – MTS, Beeline, MegaFon i T2 – codziennie zmagali się z problemami z łącznością. Internet działał nierównomiernie w różnych częściach Moskwy – najgorzej jednak w okolicach centrum i w pobliżu Kremla. Jego oficjalny przedstawiciel i zarazem rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow potwierdził, iż przerwy w dostępie do sieci są wprowadzane przez władze, i zaznaczył: „Jak długo potrwają te środki, zależy od tego, jak bardzo będzie to konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa naszym obywatelom”. Także główni operatorzy komórkowi oświadczyli, iż ich sieci działają w trybie standardowym, a utrudnienia są spowodowane „ograniczeniami zewnętrznymi”.

Dopiero później 24 marca wydaniu „The Bell” udało się wyjaśnić, iż polecenie ograniczenia dostępu do Internetu w kilku moskiewskich dzielnicach – w postaci mapy z zaznaczonymi obszarami – zostało przekazane operatorom przez Służbę Naukowo-Techniczną Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), zajmującą się kwestiami bezpieczeństwa łączności i technologii. Sama FSB, która w świetle niedawnych poprawek do ustawy „O łączności” została uprawniona do blokowania telekomunikacji, dostała ten rozkaz „z góry”. Zarówno funkcjonariusze służby specjalnej, jak i przedstawiciele rządu nie znali prawdziwych powodów blokady – oficjalnym uzasadnieniem była „neutralizacja zagrożeń”. Na skutek tej decyzji każdy operator był zmuszony do wyłączenia własnej sieci w określonych lokalizacjach i manualnego wprowadzenia nowych ustawień.

Niektórzy uważają, iż przyczyną marcowych ograniczeń Internetu w Moskwie jest konfiguracja systemów filtrowania ruchu sieciowego i testy blokowania stron internetowych, które nie znajdują się na „białej liście” – liście stron zatwierdzonych przez władze i uprawnionych do funkcjonowania w Rosji. Należące do niej zasoby internetowe, takie jak serwisy państwowe, strony organów państwowych oraz najważniejsze prorządowe usługi cyfrowe i infrastruktura społeczno-gospodarcza, pozostają dostępne podczas blokad łączności. Michaił Klimariow, dyrektor organizacji „Stowarzyszenie Ochrony Internetu”, podkreśla: „[…] w Rosji nie istnieją żadne przepisy regulujące organizację tych «białych list». Nie ma też żadnych aktów normatywno-prawnych w tym zakresie – jest to całkowita samowola, to, co tam się dzieje. Umieszczanie stron lub serwisów na «białych listach» ma charakter całkowicie uznaniowy, ponieważ są one ustalane przez ministra rozwoju cyfrowego Szaładajewa”.

Oprócz internetu mobilnego, w marcu w Moskwie przestały działać publiczne sieci Wi-Fi na ulicach – przy próbie połączenia z miejskimi sieciami DOM.RU Wi-Fi i Moscow_WiFi_Free telefon wyświetla błąd. Ministerstwo Rozwoju Cyfryzacji Federacji Rosyjskiej rozkazało także blokowanie dostępu do Internetu dla urządzeń korzystających z VPN, co zdaniem Andrieja Swincowa, wiceprzewodniczącego Komisji Polityki Informacyjnej Dumy Państwowej, umożliwi FSB blokadę całego ruchu sieciowego przez VPN „w ciągu 3–6 miesięcy”. Również realizowane są przygotowania do zablokowania Telegramu na terytorium Rosji – wobec jego twórcy Pawła Durowa jeszcze w lutym 2026 roku wszczęto postępowanie karne pod zarzutem „wspierania działalności terrorystycznej”, co było spowodowane odmową współpracy z władzami rosyjskimi i ocenzurowania treści w aplikacji. w tej chwili Roskomnadzor (Federalna Służba ds. Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej) przez cały czas spowalnia działanie komunikatora, a poziom anomalii wskazujących na oznaki jego blokowania sięga 74%.

Odcięcie dostępu do Internetu mocno wpłynęło na życie codzienne moskwian. W stolicy Rosji odnotowano m.in. rekordowy wzrost popytu na papierowe mapy, w szczególności atlasy i przewodniki. Sprzedaż map drogowych wzrosła o 170%, a map składanych o 70%, gdyż bez połączenia sieciowego nie działają mapy internetowe i odpowiednio orientacja w 13-milionowym mieście staje się niemożliwa. W obliczu braku Internetu i ograniczonego funkcjonowania aplikacji muzycznych do mody wróciły odtwarzacze MP3, które pozwalają na słuchanie muzyki i podcastów offline. Przykładowa cena używanego iPod Classic w tej chwili wynosi choćby 20 tysięcy rubli, w porównaniu do momentu jego wejścia na rynek w 2009 roku, kiedy kosztował około 7700 rubli według ówczesnego kursu. Najmocniej na blokadach ucierpiał jednak mały i średni biznes – bez klientów zostały logistyka, taksówki i usługi kurierskie, gastronomia, branża eventowa i rozrywkowa, reklama i media cyfrowe, handel detaliczny, edukacja i opieka nad dziećmi. Według dziennika „Kommiersant” 5 dni bez Internetu kosztowały moskiewskie firmy od 3 do 5 miliardów rubli (ok. 33–55 milionów dolarów). Eldar Murtazin, analityk Mobile Research Group, ocenia, iż roczne straty dla całej Rosji z tytułu blokad wynoszą 600–700 mld rubli (ok. 6,7–7,8 mld dolarów), z czego około jedna trzecia (ponad 200 mld rubli, czyli ponad 2,2 mld dolarów) przypada bezpośrednio na Moskwę.

Warto wspomnieć, iż rosyjskie władze zakazały organizacji protestów przeciwko blokowaniu Internetu w co najmniej 22 miastach. Tak we wszystkich miastach obwodu moskiewskiego administracje lokalne odmówiły zgody na ich przeprowadzenie, powołując się na zagrożenie rozprzestrzenienia się COVID-19, a w samej Moskwie zaaresztowano 2 studentów za udział w „nielegalnym zgromadzeniu przeciwko blokadom Internetu na placu Błotnym”. Rosyjski model ograniczeń łączności wydaje się inspirować praktykami kontroli Internetu stosowanymi w Chinach, Turkmenistanie i Iranie oraz stanowi połączenie wykorzystywanych tam rozwiązań. W ciągu ostatniego roku Kreml zintensyfikował działania na rzecz jej pogłębienia zarówno w sferze prawnej poprzez zaostrzanie regulacji, jak i na polu technologicznym, gdzie prowadzone są prace nad nowymi narzędziami nadzoru nad przestrzenią cyfrową. Rosja inwestuje w systemy cenzury i inwigilacji najnowszej generacji, takie jak sztuczna inteligencja, która sprawdza materiały wideo pod kątem „treści niepożądanych”, czy państwowa aplikacja Max, szpiegująca własnych obywateli. Dzięki takim instrumentom może ona stworzyć alternatywną rzeczywistość w wirtualnym świecie, podobnie jak robi to od wieków m.in. z narracją historyczną. „Suwerenizacja” Runetu ma na celu cyfrową izolację Rosjan od reszty świata, a także kontrolę dyskursu publicznego przez organy państwowe. „Rodzimy” Internet stanowi również kolejną platformę dla propagandy i indoktrynacji rosyjskiego społeczeństwa.

18.03 Rosyjski archeolog aresztowany w Warszawie

W ubiegłym miesiącu, w hotelowej restauracji, polskie służby zatrzymały Rosjanina oskarżonego o łamanie Konwencji Haskiej z 1954. Naukowiec uzyskał prawo do podróżowania po Europie dzięki wizie wydanej przez Włochy. Warszawa była dla niego jedynie przystankiem na trasie Amsterdam-Belgrad – na starym kontynencie prowadził cykl wykładów. Po zatrzymaniu przez ABW podejrzanego skierowano do siedziby prokuratury, gdzie nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Polskie służby działały na wniosek prokuratury ukraińskiej.

Aleksandr Bugatin jest archeologiem pracującym dla petersburskiego muzeum Ermitraż, specjalizuje się w badaniu artefaktów Królestwa Bosporańskiego. Badacz pracuje na Krymie od 1999 roku, a od 2014 robi to nielegalnie, bo bez zgody władz ukraińskich. w tej chwili zajmuje się eksplorowaniem stanowiska archeologicznego starożytnego miasta Myrmekjon, położonego na zachodniej części Cieśniny Kerczeńskiej. Rosjanie metodycznie usuwają stamtąd ,,warstwę kulturową” krymskiej ziemi a znaleziska wysyłają do krajowych instytutów, muzeów i uniwersytetów, z których nie wracają już na Ukraine. Jednym z najciekawszych krymskich znalezisk z ostatnich lat było 30 złotych monet. Z czego 26 było sygnowane imieniem Aleksandra Wielkiego, a 4 imieniem jego brata – Filipa III Arridajosa.

Prokuratura ukraińska zarzuca Bugatinowi dokonanie zniszczeń obiektów dziedzictwa kulturowego, wycenianych na 4 miliony euro. Archeolog realizując swoją pracę łamał Drugi Protokół do Konwencji Haskiej z 1954 roku o ochronie dóbr kultury w razie konfliktu zbrojnego. UNESCO w połowie ubiegłego roku poinformowało o zniszczeniu 514 obiektów nieruchomych i 3 stanowisk archeologicznych półwyspu przez urzędników rosyjskich.

Ukraińcy wnioskują o ekstradycje archeologa na Ukrainę, a Rosjanie o jego uwolnienie. Sprawa dotarła do najwyższych szczebli rosyjskiej dyplomacji, która ostro zareagowała na decyzje Rzeczypospolitej o aresztowaniu. Rzecznik Kremla – Pieskow, nazwał działania Rzeczpospolitej ,,skandalem prawnym”, a do rosyjskiego MSZ wezwany został ambasador Polski – Krajewski. W międzyczasie samego Bugatina odwiedził w areszcie Andriej Ordasz – rosyjski chargé d’affaires w Polsce. Przygoda Bugatina z naszym krajem kończy się – sąd zadecydował o jego deportacji. Na Ukrainie grozi mu do 10 lat więzienia.

22.03 Porty naftowe w Primorsku i Ust-Łudze wstrzymały pracę.

Przedłużające się wojna w Iranie zmusiła administracje amerykańską do przedsięwzięcia bezprecedensowych kroków. Sankcje na ropę irańską, ale też rosyjską, zostały w części zniesione. Taka decyzja ma sprzyjać unormowaniu się cen surowca na rynku, który osiągnął poziom niewidziany od początku inwazji na Ukrainę. W grudniu ropa Brent wyceniana była na relatywnie stabilne 60 dolarów, w tej chwili jej cena przekracza 110 dolarów za baryłkę. Biorąc pod uwagę fakt, iż sektor naftowo-gazowy przynosi do budżetu Federacji Rosyjskiej 30% jej rocznego dochodu Ukraińcy postanowili nie dopuścić do zasilenia Kremla szybkim zastrzykiem gotówki ze sprzedaży surowca.

Kijów rozpoczął niszczenie rosyjskich umiejętności eksportu ropy. Płoną rafinerie na Bałtyku – Ust-Ługa i Primorsk. Trafiona została wielokrotnie infrastruktura naftowa terminali obydwu miast – zbiorniki na ropę i kolej. Łącznie wymienione porty obsługiwały od 35% do 45% (w zależności od źródła) rosyjskiego eksportu ropy – od 1,72 do 2 milionów baryłek ropy dziennie (w proporcji Ust-Ługa ~700 tyś., Primorsk ~milion). Przez samą Ust-Ługę w 2025 roku przeszło 32,9 milionów ton metrycznych produktów ropopochodnych. Ukraiński atak jest największą taką operacją dronową od początku wojny. Obydwa obiekty zostały wyłączone z użytku.

Amerykanie zwolnili z sankcji statki przewożące rosyjskie surowce, które w momencie ogłoszenia decyzji Białego Domu znajdowały się już na morzu. Zwolnienie to nie obejmuje jednak jednostek, które nie zdążyły jeszcze opuścić portów. Wzrost popytu winduje ceny rosyjskiej ropy sprzedawanej z pominięciem zachodnich sankcji, co pozwala Moskwie zwiększać dochody.

Na początku roku cena ropy Urals była mniej więcej 25 dolarów niższa od ceny ropy Brent. Zakładając, iż dyskont zostanie utrzymany na podobnym poziomie, jak przekonuje Reuters – ropa rosyjska powinna kosztować w tej chwili 70-75 dolarów za baryłkę. Według wyliczeń agencji, wyłączenie z użytku obydwu obiektów na Morzu Bałtyckim ma kosztować Rosję około 70-75 milionów dolarów dziennie.

Porty bałtyckie to nie jedyne obiekty infrastruktury naftowej Rosjii, które zostały skutecznie rażone podczas ostatniej fali ukraińskich ataków dronowych. Dołączył do nich port w Noworosyjsku na Morzu Czarnym, ale także i rafinerie. Z tych drugich do najważniejszych trafionych celów należą te znajdujące się w: Wołgogradzie, Riazaniu, Jarosławiu, Moskwie (przerabiają około 400 tyś baryłek dziennie). Roczna produkcja samego Jarosławia to ponad 15 milionów ton rocznie. Wołgograd i Riazań zostały już wyłączone z użytku. Łącznie rafinerie w wyniku ataków Ukraińców w 2025 roku straciły 13% mocy produkcyjnych. Reuters przekonuje, iż w wyniku ostatnich działań Kijowa Rosja straciła aż 40% możliwości eksportowych nafty i produktów ropopochodnych.

Wyłączając z użytku prawie całą infrastrukturę eksportową na Bałtyku, Kreml musi posiłkować się swoimi portami na Morzu Czarnym (odpowiadają za około 40% eksportu), oraz tymi na Dalekim Wschodzie i Północy (łącznie około 15%). W użytku pozostaje eksport ropy ESPO, ropociągi centralnej Azji (łącznie 1,9 miliona baryłek dziennie), porty na Sachalinie oraz rafinerie na Białorusi. Sprzedaż najlepszego gatunkowo diesla Urals, za który odpowiadał w dużej części Primorsk, została mocno ograniczona. Działania Kijowa skutecznie uniemożliwiają Rosji czerpanie w pełni zysków z zawirowań na rynku surowców.

Tak jak i Iran na Bliskim Wschodzie, tak i Ukraina na wschodnich krańcach Europy dzięki dronów szukają asymetrycznych słabości swojego znacznie silniejszego przeciwnika. W obydwu przypadkach punktem ciężkości jest – ropa.

26.03 Rozmowy Ukraińców z Amerykanami i Rosjan z Amerykanami

Rozmowy ukraińsko-amerykańskie z 21-22 marca nie przyniosły żadnych konkretów. Pomimo tego, iż Ukraina wysłała wysoko postawionych polityków swojego kraju (Rustema Umerowa i Kyryło Budanowa) z delegacją spotkali się jedynie Steve Witkoff i Jared Kushner. Ten pierwszy uznał rozmowy za ,,konstruktywne”, dzięki którym ,,ograniczono liczbę nierozwiązanych kwestii”. W tym samym czasie strona ukraińska informuje o naciskach ze strony amerykańskiej na oddanie Donbasu Rosji w zamian za ,,realne” gwarancje bezpieczeństwa. Rozmowom przeszkadzała sytuacja w Iranie, na której skupiła się uwaga amerykańska. Jak informuje Reuters – wojna na Bliskim Wschodzie miała stanowić przyczynę do zawarcia jakiegoś rodzaju ,,drone deal” pomiędzy obydwoma krajami. Marcowa wizyta w USA nie zaowocowała konkretnymi rozwiązaniami, a rozmowy pokojowe przez cały czas stoją w miejscu.

W tym samym czasie do USA przybyła inna delegacja – rosyjska. Z prorosyjską republikańską kongresmenką Anną Pauliną Luną spotkało się pięciu reprezentantów Dumy różnych partii – wśród nich Wiaczesław Nikonow (wnuk Mołotowa). Po stronie amerykańskiej znalazło się także 5 reprezentantów, co interesujące z obydwu partii Kongresu.

W pisie na X, który Anna Paulina Luna gwałtownie usunęła, reprezentantka republikanów powiedziała, iż jest ,,absolutnie zaszczycona” możliwością spotkania się z delegatami rosyjskimi. Samo spotkanie było symboliczne a poruszane przez dyplomatów tematy również były symboliczne. Rozmawiano o przywróceniu swobodnego ruchu obywateli pomiędzy państwami, a także zaproszenia z powrotem na olimpiady reprezentacji rosyjskiej czy podjęcia się szeroko rozumianej współpracy w ramach kultury i nauki.

Rosjan zaproszono na spacer po budynku amerykańskiego parlamentu a potem spotkano się z nimi w Instytucie Pokoju Stanów Zjednoczonych (United States Institute of Peace) – przemianowanym niedawno na Instytut Pokoju Stanów Zjednoczonych im. Donalda Trumpa. Po wszystkim Rosjanom dano pamiątkowe medale oraz skarpetki z podobizną prezydenta USA i wizyta zakończyła się.

Cała sprawa od razu wzbudziła kontrowersje wśród amerykańskich decydentów. Pomimo dwupartyjnej reprezentacji obydwie ugrupowania polityczne krytykowały działania Luny. Głównym zarzutem jest arbitralna normalizacja stosunków Waszyngtonu z Moskwą, na które restrykcje nałożone zostały na drodze konsensusu wypracowanego w Kongresie. Z jednej strony sytuacja dotyczy więc samych relacji Ameryki z Rosją, ale z drugiej strony wpisuje się w szerszy konflikt dotyczący sporu o sprawczość poszczególnych organów państwa – Kongresu i prezydenta. Stąd oburzenie nie tylko demokratów ale również i republikanów – starego rdzenia partii, który nie jest przychylny ruchowi MAGA oraz procesowi powolnego zagarniania władzy i rozszerzania prerogatyw urzędu prezydenta.

Wydarzenie jest bezprecedensowe, bo znosi panujące od 2022 ograniczenia nałożone na stronę rosyjską. Według Luny wizyta wpisuje się w szerszą politykę normalizacji stosunków z Kremlem Donalda Trumpa, a delegacja uzyskała specjalne pozwolenie od Departamentu Stanu, który zniósł nałożone wcześniej na jej członków sankcje. Jest to niewątpliwy sukces dyplomacji rosyjskiej – takiej opinii jest jeden z delegatów – Borys Czernyszow. Pieskow również wypowiada się o całej sprawie w sposób pozytywny w tych słowach opisując wizytę – ,,w sposób niezwykle istotny przyczyni się [ta wizyta] do rewitalizacji dwustronnych relacji pomiędzy państwami”. Według Luny oraz Rosjan jest to dopiero początek szerszego nowego otwarcia w relacjach Waszyngton-Moskwa.

27.03 Rozwój mafii z państw byłego ZSRR w Polsce

Pod koniec miesiąca Minister Koordynator Służb Specjalnych udzielił wywiadu, w którym raportował o nowych ustaleniach agencji bezpieczeństwa. W Polsce wzrasta przestępczość zorganizowana. Tworzą ją obywatele państw byłego ZSRR – cechuje ją szczególne okrucieństwo. Minister mówi – ,,Ta przestępczość jest znacznie bardziej brutalna. Mieliśmy w ubiegłym roku parę porachunków między nimi, które pokazały, iż to jest skala brutalności nieznana polskiej przestępczości”.

Udzielony wywiad zbiega się z publikacją nowego raportu Centralnego Biura Śledczego, z którego można dowiedzieć się dokładnych informacji na temat członków mafii działających na terenie kraju. Podejrzanych o uczestniczenie w zorganizowanej grupie przestępczej obcokrajowców było w poprzednim roku łącznie 265 (o 81 więcej niż rok wcześniej) – aż 216 z nich to osoby rosyjskojęzyczne. Jest to wzrost wynoszący 44% rok do roku. Natomiast liczba gangów tworzonych przez obywateli byłego ZSRR wzrosła z dwóch w 2024 roku do sześciu w 2025.

Wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym wskazuje – ,,To nie jest przypadkowy wzrost statystyczny, ale wyraźna zmiana charakteru i struktury narodowościowej przestępczości zorganizowanej w Polsce”.

,,Rzeczpospolita” opisuje konkretne specjalizacje grup przestępczych ze wschodu. Od ormiańskiego przemytu papierosów z Białorusi balonami, poprzez oszustwa ,,na bankowca” z Odessy, na krwawych porachunkach i handlu ludźmi kończąc. Spośród wszystkich obywateli byłego ZSRR najbardziej brutalni są Gruzini. Ruch bezwizowy pomiędzy Gruzją a Europą pozwala przestępcom na budowanie na kontynencie struktur korporacyjnych – organizowaniu ,,filii” organizacji przestępczych w poszczególnych państwach UE. Umożliwia to realizowanie taktyki w ramach, której do konkretnego kraju wysyłana jest grupa mająca dokonać ataku na wcześniej rozpoznany cel, a po akcji wyjeżdża poza granice państwa, towar zostawiając swoim wspólnikom-paserom na miejscu. Ten zdecentralizowany charakter przestępczości, z centrum decyzyjnym na innym kontynencie, bez jednego lidera, uniemożliwia łatwą dekapitację takiej grupy, czy choćby odzyskanie rabunku.

W 2025 roku z kraju deportowano 7856 obcokrajowców (o 1100 więcej niż w 2024 roku) – najczęściej byli to Gruzini, bo łącznie aż 2547 osób. Struktury przestępcze obywateli wschodu są w Polsce na tyle silne, iż kontrolę nad nimi muszą przejmować ,,wory w zakonie” – na początku marca zatrzymano aż siedem takich osób. Były Dyrektor Biura Kryminalnego KGP wskazuje, iż ilość aresztowanych w Polsce ,,worów” świadczy o nasilającym się problemie (zapożyczony z rosyjskiego termin, używany w środowisku więziennym byłego ZSRR oznacza mniej więcej tyle co ,,ojciec chrzestny”, a więc wysoki zwierzchnik organizacji przestępczej).

Mafie gruzińskie są wyjątkowo trudne do rozpracowania, bo opierają się na relacjach klanowych oraz pokrewieństwie co znacznie utrudnia infliltracje środowiska. Wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem komentuje – ,,Przestępczość gruzińska jest brutalna, ma wymiar aktów terroru. Modus operandi przypomina sposób działania polskich grup, które operowały w latach 90. ubiegłego wieku”. Mafia krajowa z ubiegłego wieku została zdekapitowana, a następnie zmieniła pole działania na przestępstwa finansowe i tranzyt nielegalnych substancji. Opustoszała w ten sposób ,,nisza ekonomiczna” została wypełniona przez kryminalistów z zagranicy. Problem mafii w Polsce będzie w najbliższym czasie narastać. Tomasz Safjański przewiduje – ,,Długoterminowo należy liczyć się z ryzykiem powstania u nas trwałych, trudno penetrowalnych rosyjskojęzycznych struktur przestępczych o charakterze międzynarodowym”.

Zakończenie konfliktu na Ukrainie może ten proces nasilić, a choćby przyczynić się do jego eskalacji. Koniec konfliktu oznaczałby uwolnienie ogromnej ilości broni, która trafi na czarny rynek. Komendant Główny Policji dodaje, iż w ślad za bronią z Ukrainy pojawią się także narkotyki, które dziś masowo trafiają na front, a także ludzie obeznani z przemocą, którzy będą szukać dla siebie miejsca w powojennym ładzie. Podobnie wyglądała sytuacja w krajach sąsiadujących z państwami regionu po wojnie w Jugosławii.

Komendant Główny Policji mówi o narastającym zagrożeniu narkotykowym. Działające w tej chwili laboratoria na Ukrainie będą musiały znaleźć alternatywnych odbiorców po zakończeniu konfliktu, a już teraz polska policja rekwiruje tony substancji we współpracą ze służbami ukraińskimi. jeżeli siatka rosyjskojęzycznych grup przestępczych w Polsce będzie się dalej rozrastać, to nowe zagrożenie ze wschodu, po zakończeniu konfliktu, może trafić na podatny grunt – w postaci już ukształtowanych struktur, zdolnych do szybkiego zwiększenia skali działania dzięki wykorzystaniu ludzi i zasobów uwolnionych po wojnie.

Read Entire Article