Były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, oficer komunistycznego wywiadu, a następnie Urzędu Ochrony Państwa, ma audycję w Polskim Radiu jako autorytet od spraw służb specjalnych. W medium publicznym. W programie o sugestywnym tytule „Czy szpiedzy rządzą światem?”. Resortowe dziecko Vincent V. Severski, czyli Włodzimierz Sokołowski – człowiek, którego życiorys jest podręcznikowym przykładem ciągłości kadr aparatu bezpieczeństwa PRL w III RP. Jego ojciec -Aleksy Sokołowski – był żołnierzem LWP, oraz informatorem komunistycznej wojskowej bezpieki.
Drugim prowadzącym jest skompromitwany Piotr Niemczyk, były funkcjonariusz Urząd Ochrony Państwa, od lat obecny w mediach jako komentator i „ekspert”. To zestawienie samo w sobie mówi więcej o stanie debaty publicznej.
Z komunistycznej bezpieki do wywiadu III RP
Kariera Włodzimierza Sokołowskiego rozpoczęła się jeszcze w realiach PRL. W latach 80. był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, związanym z Departamentem I MSW – wywiadem cywilnym PRL. Formacją, której zadaniem było prowadzenie działań operacyjnych przeciwko Zachodowi, emigracji politycznej oraz środowiskom uznanym przez władzę komunistyczną za wrogie.
To nie był epizod ani „krótki błąd młodości”. Jak wynika z dokumentów i analiz historyków, Sokołowski należał do grona oficerów przygotowywanych do długofalowej służby. PRL-owski wywiad nie inwestował w ludzi przypadkowych.
Po 1989 roku – jak wielu jego kolegów – nie został zweryfikowany negatywnie, nie odsunięto go od pracy, nie uznano za obciążenie dla nowego państwa. Przeciwnie: płynnie przeszedł do struktur UOP, a następnie do środowiska służb III RP. Mechanizm znany, wielokrotnie opisywany, nigdy realnie nieprzecięty.
„Nowe państwo”, stare kadry
UOP miał być symbolem zerwania z przeszłością. W praktyce stał się miejscem, w którym dawni oficerowie SB odnaleźli się bez większego problemu. Zmieniono nazwy, szyldy i narrację – ludzie pozostali ci sami.
Sokołowski funkcjonował w tym systemie przez lata. Zdobywał doświadczenie, kontakty, kapitał symboliczny. Po odejściu ze służby rozpoczął nowy etap kariery – tym razem jako pisarz i publiczny komentator spraw wywiadu.
Pod pseudonimem Vincent V. Severski zbudował wizerunek „insidera”, człowieka, który „wie, jak to naprawdę wyglądało”. Jego książki sprzedawały się dobrze, a on sam stał się częstym gościem mediów, festiwali literackich i debat.
Problem w tym, iż biografia nie zniknęła. Została jedynie opakowana w atrakcyjną formę.
Publiczne radio i publiczne pieniądze
Zapowiedź programu w Polskie Radio wywołuje pytania zasadnicze. Czy medium publiczne powinno oddawać antenę byłym funkcjonariuszom komunistycznych służb jako autorytetom moralnym i analitycznym? Czy naprawdę nie ma w Polsce historyków, badaczy, ekspertów niezwiązanych z aparatem represji PRL?
Tytuł programu – „Czy szpiedzy rządzą światem?” – brzmi jak ironia. Bo w polskich realiach pytanie powinno brzmieć inaczej: czy byli szpiedzy przez cały czas rządzą narracją o własnej przeszłości?
Piotr Niemczyk – druga strona tej samej monety
Obecność Piotra Niemczyka w tym projekcie nie jest przypadkowa. Były funkcjonariusz UOP, od lat medialny komentator, wielokrotnie krytykowany za własne decyzje i rolę w latach 90., również stał się beneficjentem systemu, w którym rozliczenia zastąpiono autopromocją.
To charakterystyczne: ci sami ludzie, którzy współtworzyli aparat służb w okresie transformacji, dziś tłumaczą społeczeństwu, jak należy rozumieć historię i bezpieczeństwo państwa.
Kariera Włodzimierza Sokołowskiego w SB. Fakty i dokumenty
Zanim Vincent V. Severski stał się medialnym komentatorem, pisarzem i gościem programów publicznych, przez lata był funkcjonariuszem aparatu bezpieczeństwa PRL. Jego droga zawodowa nie zaczęła się w wolnej Polsce ani w warunkach demokratycznego państwa prawa, ale w strukturach Służby Bezpieczeństwa MSW.
Jak podkreśla Piotr Woyciechowski, który pierwszy opisał historię Włodzimierza Sokołowskiego, nie był on szeregowym pracownikiem administracyjnym ani technicznym zapleczem służb.
„Włodzimierz Sokołowski był oficerem operacyjnym Departamentu I MSW, czyli wywiadu cywilnego PRL. To formacja elitarna, starannie selekcjonowana, przygotowywana do wieloletniej służby. Nie trafiali tam ludzie przypadkowi ani politycznie obojętni.”
Departament I MSW odpowiadał za działania wywiadowcze poza granicami kraju, infiltrację emigracji politycznej, środowisk opozycyjnych na Zachodzie oraz realizację interesów państwa komunistycznego w ścisłej współpracy z KGB i innymi służbami bloku wschodniego.
O koledze Włodzimierza Sokołowskiego – Gromosławie Czempińskim – pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2025/10/12/gromoslaw-czempinski-sb-uop-afery/
„Oficer wywiadu PRL był częścią systemu represji. choćby jeżeli nie pałował na ulicy, był elementem tej samej machiny. Jego praca służyła utrzymaniu władzy komunistycznej, neutralizowaniu przeciwników politycznych i zabezpieczaniu interesów Moskwy.”
Sokołowski rozpoczął służbę w latach 80., w okresie stanu wojennego i bezpośrednio po nim — czasie, gdy SB prowadziła intensywne działania przeciwko opozycji solidarnościowej, Kościołowi i środowiskom emigracyjnym.
„To nie był moment ‘łagodnej końcówki PRL’. To był czas brutalnej walki aparatu państwowego z własnym społeczeństwem. Każdy oficer, który wchodził wtedy do służby, miał pełną świadomość, komu i czemu służy.”
Co istotne, w dokumentach nie ma śladów jakiejkolwiek próby dystansowania się Sokołowskiego od tej formacji ani sprzeciwu wobec jej działań. Przeciwnie — jego kariera rozwijała się stabilnie, co w realiach SB oznaczało zaufanie przełożonych i pozytywne oceny ideologiczne.
„Nie robiło się kariery w wywiadzie PRL bez akceptacji politycznej. To nie była firma ochroniarska ani neutralna instytucja. To była część partii i państwa.”
Weryfikacja, która niczego nie zweryfikowała
Po 1989 roku Sokołowski – podobnie jak wielu oficerów SB – przeszedł do nowych struktur. Proces weryfikacji kadr okazał się w dużej mierze fikcją.
„Weryfikacja była fasadą. Zatrzymano nielicznych, często tych, którzy nie mieli odpowiednich pleców albo byli niewygodni. Oficerowie wywiadu przeszli ją w ogromnej większości bez problemu.”
Sokołowski znalazł się w Urzędzie Ochrony Państwa, który formalnie miał zerwać z dziedzictwem SB, a w praktyce przejął kadry, know-how i nieformalne układy dawnego aparatu.
„To była ciągłość personalna, operacyjna i mentalna. Zmieniono nazwę instytucji, ale ludzie zostali ci sami. A wraz z nimi ich sposób myślenia o państwie i obywatelach.”
Dopiero po latach, już poza służbą, Sokołowski rozpoczął działalność literacką i medialną, konsekwentnie budując wizerunek „człowieka wywiadu”, pozbawiony jednak pełnego kontekstu jego służby w PRL.
„Problem nie polega na tym, iż były oficer pisze książki. Problem polega na tym, iż opowiada historię bez ujawnienia, po czyjej stronie wtedy stał.”
Ciągłość, nie przypadek
Historia Włodzimierza Sokołowskiego nie jest wyjątkiem. Jest modelem. Modelem awansu, adaptacji i przejęcia narracji. Byli funkcjonariusze aparatu represji PRL nie tylko nie zostali rozliczeni – oni stali się komentatorami własnej przeszłości.
Dziś, w III RP, występują w mediach publicznych jako eksperci. Opowiadają o świecie, który rzekomo znają najlepiej. Problem w tym, iż znają go z perspektywy władzy, nie obywatela.
Jeśli więc w publicznym radiu pada pytanie „czy szpiedzy rządzą światem?”, warto odpowiedzieć uczciwie: może nie rządzą światem, ale w Polsce wciąż mają wpływ na to, jak opowiada się historię.
Historia Włodzimierza Sokołowskiego nie zaczyna się w latach 80. ani w strukturach SB. Jej korzenie sięgają znacznie głębiej – do wojskowego i partyjnego zaplecza PRL, którego symbolem był jego ojciec, Aleksy Sokołowski.
Jak przypomina Piotr Woyciechowski, Aleksy Sokołowski należał do grona oficerów Ludowego Wojska Polskiego, których kariery rozwijały się równolegle z budową i utrwalaniem systemu komunistycznego w Polsce.
„Ojciec Włodzimierza Sokołowskiego był oficerem LWP, człowiekiem systemu. Jego pozycja zawodowa nie była efektem przypadku, ale lojalności wobec nowej władzy i akceptacji aparatu politycznego.”
Wojskowa Służba Wewnętrzna – twarde zaplecze systemu
Z dokumentów archiwalnych wynika, iż Aleksy Sokołowski był związany ze strukturami Wojskowej Służby Wewnętrznej – wojskowego aparatu bezpieczeństwa PRL, który w latach 1957–1990 pełnił funkcję kontrwywiadu i policji politycznej w armii.
W zasobie archiwalnym IPN figuruje on w zespole:
Szefostwo Wojskowej Służby Wewnętrznej w Warszawie (1943–1957 / 1957–1990)
Podzespół: Wojskowa Służba Wewnętrzna 1957–1990
Seria: Akta (materiały) operacyjne
Podseria: Sygnatura „ZA”
Kluczowy jest jednak charakter zachowanych materiałów.
Teczka personalna tajnego informatora / tajnego współpracownika
ps. „Lucjan”
Aleksy Sokołowski, imię ojca: Maciej
ur. 17 lipca 1925 r., Wilno
To oznacza, iż Aleksy Sokołowski nie był jedynie „biernym oficerem” wojska, ale figurował w ewidencji Wojskowej Służby Wewnętrznej jako osobowe źródło informacji.
Jak podkreśla Woyciechowski:
„WSW była jednym z najbardziej represyjnych elementów aparatu władzy PRL. Tajni informatorzy i współpracownicy tej służby uczestniczyli w kontroli ideologicznej wojska, inwigilacji kadry oficerskiej i zwalczaniu wszelkich przejawów nielojalności wobec systemu.”
Ciągłość pokoleniowa
Ten kontekst rzuca nowe światło na późniejsze losy Włodzimierza Sokołowskiego.
„Synowie ludzi związanych z WSW, SB czy aparatem partyjnym mieli ułatwiony dostęp do kariery w strukturach siłowych PRL. To był zamknięty obieg zaufania, rekomendacji i lojalności.”
Rodzinne zaplecze wojskowo-bezpieczniackie nie było więc tłem, ale realnym kapitałem startowym. W tym sensie droga Włodzimierza Sokołowskiego do SB i wywiadu PRL jawi się jako kontynuacja, a nie zerwanie z przeszłością.
„Ojciec – tajny informator WSW. Syn – oficer wywiadu PRL. Tak działała reprodukcja elit w państwie komunistycznym.”
Dopiero po 1989 roku ten rodowód został przykryty nową narracją: o transformacji, profesjonalizmie i „służbie państwu”. Dokumenty pokazują jednak jasno, iż fundament tej kariery powstał na długo przed III RP.
Ramka: Śmierć Janiny Sokołowskiej – sprawa, która nigdy nie zniknęła
Janina Sokołowska, siostra Włodzimierza Sokołowskiego, była prawomocnie skazana w aferze Rywina. We wrześniu 2008 roku znaleziono ją martwą w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Prokuratura wykluczyła udział osób trzecich.
Sokołowska nie była właścicielką lokalu ani nie była w nim zameldowana. Według informacji medialnych mieszkanie miało pozostawać w dyspozycji osób trzecich. Wątek własności lokalu, sprzeczne relacje i pierwsze zeznania składane policji do dziś budzą pytania.
Na miejscu zdarzenia pojawił się Włodzimierz Sokołowski – przesłuchiwany przez policję miał powiedzieć, iż lokal należy do Włodzimierza Czarzastego. Następnie zmienił wersję, wskazując, iż mieszkanie nie jest jego własnością.
Sokołowska była kluczowym świadkiem przed sejmową komisją śledczą. To ona najpierw potwierdziła rolę Włodzimierza Czarzastego w pracach nad ustawą medialną, by po przerwie wycofać swoje słowa. Jej śmierć definitywnie zamknęła możliwość powrotu do wielu niewyjaśnionych wątków afery Rywina.
Czym była Wojskowa Służba Wewnętrzna (WSW)?
Wojskowa Służba Wewnętrzna była wojskową służbą specjalną Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, działającą w latach 1957–1990. Formalnie pełniła funkcję kontrwywiadu wojskowego, w praktyce była polityczną policją w armii, podporządkowaną władzom PZPR i sowieckiemu zapleczu decyzyjnemu.
WSW odpowiadała za:
- inwigilację żołnierzy i oficerów Ludowego Wojska Polskiego,
- kontrolę ideologiczną armii,
- rozpracowywanie „wrogich postaw politycznych”,
- zwalczanie realnej i domniemanej opozycji w wojsku,
- prowadzenie sieci tajnych informatorów i tajnych współpracowników.
Dziedziczka zbrodniczej Informacji Wojskowej
Wojskowa Służba Wewnętrzna nie powstała w próżni. Była bezpośrednią kontynuatorką i spadkobierczynią struktur, kadr i metod wcześniejszej Informacja Wojskowa, działającej w latach 1943–1957.
Informacja Wojskowa była jedną z najbardziej zbrodniczych instytucji aparatu represji w powojennej Polsce. Odpowiadała m.in. za:
- masowe represje wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego,
- fałszywe oskarżenia o „szpiegostwo” i „wrogi stosunek do władzy ludowej”,
- tortury w trakcie śledztw,
- wyroki śmierci i długoletnie więzienia wobec oficerów Wojska Polskiego.
Po odwilży 1956 roku Informacja Wojskowa została zlikwidowana wyłącznie formalnie. Jej miejsce zajęła Wojskowa Służba Wewnętrzna.
Zmieniono nazwę, strukturę organizacyjną i retorykę – kadry, archiwa i logika działania pozostały w dużej mierze te same.
Ciągłość represyjnego aparatu
WSW przejęła:
- personel Informacji Wojskowej,
- sieć agenturalną,
- dokumentację operacyjną,
- model działania oparty na politycznej lojalności, a nie prawie.
Choć w oficjalnej propagandzie PRL przedstawiano ją jako „normalną służbę wojskową”, w rzeczywistości była narzędziem utrzymywania kontroli politycznej nad armią i eliminowania wszelkich przejawów niezależności.
WSW a III RP
Po 1989 roku Wojskowa Służba Wewnętrzna została rozwiązana, ale – podobnie jak w przypadku SB – znaczna część jej funkcjonariuszy przeszła do struktur III RP, głównie do:
- Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI),
- a po ich likwidacji – do innych instytucji państwowych i sektora cywilnego.
Dla historyków i badaczy IPN WSW pozostaje instytucją systemowo obciążoną, będącą kontynuacją stalinowskiego aparatu represji w wojsku, a nie neutralnym kontrwywiadem.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów IPN oraz tekstów Piotra Woyciechowskiego
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania





