
Od 2024 r. UE nałożyła cła w wysokości od ok. 7,8% do choćby 35,3% na chińskie samochody elektryczne, a w tej chwili dyskutuje o kolejnych ograniczeniach — i to dla wszystkich rodzajów aut.
Powód? Dochodzenie wykazało, iż chińscy producenci są silnie subsydiowani przez państwo, co daje im nieuczciwą przewagę cenową.
Ale w kogo uderzą ograniczenia sprzedaży chińskich samochodów?
Przede wszystkim w rodziny z klasy średniej — nie w tych, którzy kupują Mercedesa czy Audi za pół miliona złotych. Chodzi o gospodarstwa domowe szukające nowego, niezawodnego auta w budżecie 80–120 tys. zł. Chińscy producenci oferują dziś w tym segmencie pojazdy, które pod względem wyposażenia i technologii konkurują z europejskimi modelami kosztującymi znacznie więcej.
Globalizacja przez lata służyła elitom, a w momencie, gdy zaczyna przynosić korzyści zwykłym ludziom — zostaje ograniczana.










