"Ocenzurowany artykuł Ławrowa, którego publikacji odmówiło Politico (PEŁNY TEKST) Rosyjski minister spraw zagranicznych przedstawił swoje poglądy na temat rozszerzenia NATO i militaryzacji UE – w tym w sferze nuklearnej – oraz zagrożenia, jakie stanowi to dla bezpieczeństwa światowego."

grazynarebeca5.blogspot.com 3 hours ago

Updated 19 Jun, 2026 05:20

ZDJĘCIE ARCHIWALNE: Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow © Mustafa Hatipoglu / Anadolu via Getty Images



Sprzyjający establishmentowi serwis Politico Europe z siedzibą w Brukseli, należący do niemieckiego koncernu Axel Springer SE, odmówił publikacji artykułu autorstwa rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa.

Artykuł Ławrowa miał pierwotnie ukazać się w brukselskim wydaniu Politico Europe, jednak – jak poinformowało w piątek rosyjskie MSZ – publikację odwołano w wyniku „podjętej w ostatniej chwili decyzji redakcji”.

W swoim tekście doświadczony szef rosyjskiej dyplomacji przedstawił stanowisko Moskwy na temat konfliktu na Ukrainie, roli Europy w eskalacji kryzysu oraz szerszych konsekwencji dla bezpieczeństwa światowego. Ławrow zarzucił europejskim przywódcom wykorzystywanie dyplomacji jako przykrywki dla ekspansji NATO i UE, argumentując jednocześnie, iż Zachód dążył do przekształcenia Ukrainy w antyrosyjski przyczółek. Ostrzegł również, iż rosnąca militaryzacja UE – w tym dyskusje na temat odstraszania nuklearnego i „strategicznej autonomii” – może zwiększyć ryzyko bezpośredniej konfrontacji między NATO a Rosją.

Poniżej znajduje się pełny tekst artykułu Ławrowa, opublikowany na stronie internetowej rosyjskiego MSZ:

Refleksje na temat rozwiązania kryzysu ukraińskiego, Europy i bezpieczeństwa światowego
Podczas spotkania w Londynie, które odbyło się 7 czerwca 2026 roku, przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec oraz Wołodymyr Zełenski przedstawili pięć warunków wstępnych, od których uzależniono zapewnienie Rosji „sprawiedliwego i trwałego pokoju” na Ukrainie. Zjednoczona Europa przedstawia w tej chwili tę listę żądań jako podstawę do dialogu z Moskwą.

Kontekst
Ponad dwie dekady negocjacji z Europą – działającą jako część zbiorowego Zachodu – prowadzą do jednego wniosku: angażowanie Rosji w dialog służyło jedynie jako dyplomatyczna zasłona dymna dla geopolitycznej ekspansji zachodnich instytucji, przede wszystkim NATO i Unii Europejskiej, na wschód, aż po granice Rosji.

Współudział Europy w podsycaniu kryzysu ukraińskiego jest niezaprzeczalny. Wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi państwa europejskie zainicjowały w 2004 roku w Kijowie tzw. pomarańczową rewolucję. Dążąc do stworzenia na Ukrainie antyrosyjskiego przyczółka, przez lata przekupywały polityków i całe partie, fałszowały historię i zmieniały programy nauczania, pielęgnowały ukraiński nacjonalizm oraz podejmowały ogromne wysiłki, by oderwać Ukrainę od Rosji. W 2013 roku Unia Europejska całkowicie odrzuciła naszą propozycję kompromisu w sprawie umowy stowarzyszeniowej – porozumienia, do którego podpisania Bruksela od dawna nakłaniała Wiktora Janukowycza. Warto przypomnieć, iż Ukrainie zaproponowano jednostronne otwarcie rynku bez wzajemnych zobowiązań – na warunkach, które byłyby nie do pogodzenia z dalszym członkostwem Kijowa w strefie wolnego handlu WNP. Gdy Wiktor Janukowycz poprosił o odroczenie decyzji, Europejczycy podżegali do zamieszek ulicznych, które gwałtownie przerodziły się w zamach stanu w Kijowie w lutym 2014 roku.

Niemcy, Francja i Polska okazały się wówczas równie nielojalne. Choć gwarantowały przestrzeganie porozumienia zawartego między opozycją a Wiktorem Janukowyczem, umyły od niego ręce w chwili, gdy ta sama opozycja – będąca ich własnym dziełem – przejęła władzę. „Demokracja” – wzruszali ramionami – „przybiera nieoczekiwane obroty”.

Następnie Europa udzieliła poparcia nowym władzom. Spalenie żywcem dziesiątek niewinnych zwolenników zacieśnienia więzi z Rosją w Odessie 2 maja 2014 roku nie spotkało się z ani jednym słowem potępienia ze strony europejskich stolic.

Jako współgwaranci porozumień mińskich z 2015 roku, Francja i Niemcy faktycznie zachęcały ukraiński reżim do sabotowania własnych zobowiązań. Jak później przyznały Angela Merkel i François Hollande – już po rozpoczęciu specjalnej operacji wojskowej – nigdy nie zamierzano na poważnie realizować porozumień mińskich, zatwierdzonych jednomyślnie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Celem – jak przyznali – było jedynie zyskanie na czasie: wzmocnienie Sił Zbrojnych Ukrainy i zalanie ich zachodnim uzbrojeniem.

Rosja ze swej strony wykorzystywała wszelkie kanały dyplomatyczne, by załagodzić kryzys bezpieczeństwa w Europie. Jednak w styczniu 2022 roku Stany Zjednoczone i NATO odrzuciły rosyjską propozycję prawnie wiążących, wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa. Europejscy członkowie NATO aktywnie poparli tę odmowę.

Po rozpoczęciu specjalnej operacji wojskowej zjednoczona Europa poparła starania brytyjskiego premiera, dążącego do storpedowania negocjacji między Rosją a Ukrainą w Stambule. Apel Borisa Johnsona do Kijowa – „niczego nie podpisujcie, po prostu walczcie” – zamknął drzwi przed prawdziwą dyplomacją na dającą się przewidzieć przyszłość.

Obecna sytuacja
Co zatem skłoniło europejskich przywódców do nagłej zmiany retoryki i rozpoczęcia rozmów o negocjacjach, i co chcą osiągnąć dzięki tym deklaracjom? Na przykład szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oświadczyła, iż ​​celem wszelkiego dialogu z Rosją jest narzucenie jej warunków Europy. Obejmują one wypłatę „reparacji” na rzecz Ukrainy, wycofanie wojsk z Naddniestrza i Kaukazu Południowego oraz zniesienie......przestrzeganie ustawy o „zagranicznych agentach” oraz zaakceptowanie ścisłych ograniczeń liczebności Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Według niej „nie może być sprawiedliwego i trwałego pokoju bez pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności”. Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w dniu 19 maja 2026 roku przedstawiciel UE jednoznacznie stwierdził: „Wspieranie Ukrainy środkami militarnymi nie stoi w sprzeczności z dążeniem do pokoju, ale stanowi fundamentalny warunek wstępny wszelkich wiarygodnych negocjacji prowadzonych w dobrej wierze”.

Plan Europy zakłada prowadzenie rozmów z Rosją przy jednoczesnym kontynuowaniu kampanii wojny prawnej, koordynowanej za pośrednictwem Rady Europy. W ramach tej niegdyś szanowanej organizacji tworzona jest cała infrastruktura mająca na celu pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności: Rejestr Szkód, Komisja ds. Roszczeń oraz Specjalny Trybunał.


Unia Europejska dała również zielone światło dla zatrzymywania statków handlowych na pełnym morzu. Do kilku takich incydentów doszło już na Bałtyku i Atlantyku. Jednocześnie Zachód starannie odwraca wzrok od terrorystycznych aktów sabotażu, dokonywanych przez Siły Zbrojne Ukrainy na Morzu Czarnym i Śródziemnym.


Prawdziwym celem europejskich przywódców nie są zatem negocjacje z Rosją. Chodzi o wzmocnienie reżimu Zełenskiego i utrzymanie go jako przyczółka do dalszej konfrontacji z Rosją. Mając to na uwadze, europejscy liderzy gorączkowo dążą do jak najszybszego zawieszenia broni, kierując się jednym tylko powodem: chęcią zapobieżenia załamaniu się Sił Zbrojnych Ukrainy na polu bitwy. Plan zakłada „zamrożenie” konfliktu bez usuwania jego pierwotnych przyczyn, a następnie szybkie rozmieszczenie na ukraińskiej ziemi kontyngentów wojskowych z anglo-francuskiej „koalicji chętnych”.


Powszechnie wiadomo, iż europejskie elity zainwestowały swój „kapitał polityczny” w konfrontację z Rosją, pompując setki miliardów dolarów we wspieranie kijowskiego reżimu oraz zwiększanie budżetów wojskowych państw członkowskich UE i NATO. Europa dąży w tej chwili do osiągnięcia „gotowości obronnej” wobec Rosji do 2030 roku. Do tego czasu zamierza zyskać na czasie wszelkimi dostępnymi środkami. W kwietniu tego roku szef sztabu armii belgijskiej wyraził się w tej kwestii niezwykle szczerze i dosadnie: „Mamy jeszcze kilka lat. Dzięki odwadze i krwi Ukraińców, którzy kupują nam ten czas”.


Zjednoczona Europa wciąż marzy o ekspansji. Zamierza wchłonąć Ukrainę i Mołdawię, jednocześnie wciągając Armenię w swoją strefę wpływów. NATO już rozszerzyło się na wschód, przejmując Finlandię i Szwecję. jeżeli chodzi o Ukrainę, coraz częściej postrzega się ją jako „pięść uderzeniową” przyszłych europejskich sił zbrojnych, niezależnych zarówno od Stanów Zjednoczonych, jak i od NATO.


Zagrożenia dla bezpieczeństwa globalnego

Taki stan rzeczy stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego. Bezpośrednia konfrontacja między NATO a Rosją mogłaby gwałtownie przerodzić się w wymianę uderzeń nuklearnych, niosącą katastrofalne skutki.

Pod hasłem „strategicznej autonomii” Europa jest świadkiem znacznego rozbudowywania swoich zdolności wojskowych, w tym w sferze nuklearnej. Zamiar Paryża, by rozciągnąć swój „parasol nuklearny” na szereg państw członkowskich UE i NATO, budzi głęboki niepokój. Nie przyczyni się to w żaden sposób do wzmocnienia bezpieczeństwa samej Francji ani państw objętych tą tak zwaną ochroną.


Mimo to europejskie elity polityczne i wojskowe wciąż przypisują Rosji agresywne zamiary – plany, które ich zdaniem wykraczają daleko poza granice Ukrainy. Prezydent Rosji wielokrotnie podkreślał, iż to wszystko to bzdury, prowokacja i dezinformacja, mające na celu jedynie uzyskanie środków budżetowych na walkę z Rosją. Trudno w takiej atmosferze o merytoryczny dialog.


Stanowisko Rosji

Jeśli chodzi o negocjacje, Władimir Putin ponownie zaznaczył podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, iż Rosja nie sprzeciwia się kontaktom z żadną ze stron. Postrzegamy jednak Europę jako stronę dążącą do klęski Rosji – co sami Europejscy otwarcie deklarują. Dlatego też dialogu z Europą nie można prowadzić tak, jakby była ona bezstronnym obserwatorem.


Rosja wolałaby osiągnąć cele specjalnej operacji wojskowej drogą dyplomatyczną.


Wymaga to wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa wzdłuż zachodnich granic Rosji oraz poszanowania godności naszych obywateli i rodaków, w tym prawa do posługiwania się językiem rosyjskim i praktykowania prawosławia. Dalsza ekspansja wojskowa, polityczna i gospodarcza Zachodu jest niedopuszczalna: stoi ona w sprzeczności z wymogami świata wielobiegunowego.


Europejscy przywódcy powinni uznać, iż model bezpieczeństwa regionalnego, budowany w Europie przez dziesięciolecia – począwszy od przyjęcia Aktu Końcowego z Helsinek w 1975 roku – został zniszczony na ich własne życzenie. I nigdy nie zostanie przywrócony. Musimy teraz dążyć do stworzenia ogólnokontynentalnej architektury bezpieczeństwa, otwartej na wszystkie państwa Eurazji i odzwierciedlającej dzisiejszą wielobiegunową rzeczywistość.


Zasada równego i niepodzielnego bezpieczeństwa, podeptana przez zwolenników integracji euroatlantyckiej, może znaleźć swoje odzwierciedlenie w nowej architekturze eurazjatyckiej. Gdy nadejdzie adekwatny moment, również Europa będzie mogła włączyć się w to wielkie przedsięwzięcie.


Kluczowe jest to, iż sensowny dialog wymaga odbudowania zaufania, zburzonego przez antyrosyjskie działania Zachodu – w tym Europy – w okresie po zakończeniu zimnej wojny. Zaufanie można odzyskać jedynie poprzez konkretne kroki, które dowodzą szczerego zaangażowania w odejście od wykorzystywania dyplomacji jako przykrywki dla ambicji ekspansjonistycznych. Ani zaufania nie da się odbudować, ani dialogu wznowić dzięki takich ultimatów, jak to przedstawione Rosji w Londynie 7 czerwca 2026 roku.


P.S. Warto odnotować, iż londyńskie ultimatum zostało jednoznacznie potwierdzone przez ambasadorów Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec podczas spotkania w rosyjskim MSZ w dniu 11 czerwca 2026 roku – spotkania, o które sami tak usilnie zabiegali. Był to jedyny cel ich wizyty w ministerstwie.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/641806-lavrov-censored-politico-article/

Read Entire Article