Obronność, rozwój technologii kosmicznych i energetyka jądrowa – to kwestie, w których Polska i Indie zapowiedziały zacieśnianie współpracy. Wizyta premiera Donalda Tuska w Nowym Delhi ma być dopiero początkiem bliższej kooperacji z państwem, które szuka nowych dostawców m.in. wojskowego sprzętu i technologii. Dziś wizytówką polskiego przemysłu w Indiach są Warmate’y i FlyEye’e, a Grupa WB właśnie zapowiedziała kolejne inwestycje w południowoazjatyckim państwie. Czy inne polskie firmy też uszczkną coś z indyjskiego tortu zbrojeniowego?
Polska i Indie od pewnego czasu próbują ożywić historyczną współpracę wojskową. Jeszcze przed wyjazdem premiera, we wrześniu w Warszawie odbyło się ósme spotkanie Wspólnej Grupy Roboczej ds. Obronności obu państw, która określiła na przyszłość ramy „Dialogu przemysłu obronnego”.
Nie bez znaczenia może się tu okazać się także przeszłość. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a choćby jeszcze dziewięćdziesiątych, kooperacja z południowoazjatyckim państwem była dość zażyła. Polska sprzedała Indiom m.in. wozy zabezpieczenia technicznego WZT-2 i WZT-3M, okręty desantowe projektu 773 czy samoloty szkolno-bojowe TS-11 Iskra. A teraz sam premier Narendra Modi zaprosił polskie firmy z branży obronnej i technologicznej do nawiązania współpracy w zakresie rozwoju i koprodukcji sprzętu wojskowego.
Najaktywniejsza na indyjskim rynku jest w tej chwili Grupa WB, której amunicja krążąca Warmate i bezzałogowe statki powietrzne FlyEye trafiły do sił zbrojnych Indii. Tamtejsi wojskowi wykorzystali te systemy w maju 2025 roku podczas operacji „Sindoor” przeciwko Pakistanowi. Indyjskie media chętnie zaś podkreślają, iż są one też od lat używane z powodzeniem na froncie w Ukrainie.
Plany są dość konkretne. Polski rząd zakłada, iż na różnych poziomach kooperacja z „subkontynentem” ma stanowić element szerszego pogłębiania kooperacji ekonomicznej, w tym podwojenia do 2030 roku wymiany handlowej, która w 2025 roku wyniosła około 6,4 mld dolarów.
Jednak gdy mówimy o „szerokim otwarciu” rynku indyjskiego dla firm polskiej zbrojeniówki, należy mieć świadomość, iż ten bardzo mocno się zmienił od czasu, gdy finalizowaliśmy na nim największe kontrakty zbrojeniowe w XX wieku. Po pierwsze władze w Nowym Delhi dążą do tego, by nowe zamówienia dla wojska szły w parze z wymogiem kooperacji przemysłowej z indyjskimi partnerami oraz oczekują produkcji sprzętu na miejscu. Odległość niemal 6 tys. km od Warszawy może dla niektórych być pewną barierą. Natomiast nie bez znaczenia jest fakt, iż w tej chwili wielkie kontrakty wojskowe i kooperacja z partnerami zagranicznymi nie ograniczają się tylko do indyjskich państwowych firm, dopuszczone do niej zostały także te reprezentujące sektor prywatny. Jednocześnie Indie znacząco zdywersyfikowały kierunki zakupów broni, otwierając się szerszej na produkty zachodnie kosztem rosyjskiej zbrojeniówki (jej udział w imporcie spadł z 70% do 40%).
Drony z Grupy WB.
Pomimo twardych warunków stawianych dostawcom, wielkość rynku (Indie mają siły zbrojne liczące ponad 1,4 mln żołnierzy oraz ponadmilionowe formacje paramilitarne) sprawia, iż tamtejsi decydenci mogą przebierać w ofertach światowych gigantów z sektora wojskowo-lotniczego. Dzięki prowadzeniu polityki znanej jako „made in India”, kraj ten znacząco zwiększył swoją niezależność technologiczną i jednocześnie ograniczył zależność od importu uzbrojenia. Co to oznacza dla polskich firm? Otóż to, iż do zdobycia stałego miejsca na indyjskim rynku zbrojeniowym, konieczna jest atrakcyjna oferta współpracy przemysłowej i transfer technologii, a nie sam eksport.
Satelity, milionowe inwestycje
Takie podejście w relacjach biznesowych prezentują już firmy sektora prywatnego. I tak np. polsko-fińska ICEYE bada szanse na współpracę z Indiami, dotyczącą potencjalnej konstelacji liczącej kilkadziesiąt satelitów radarowych. Ze względu na sytuację geopolityczną – skomplikowane, często napięte stosunki z największymi sąsiadami, Chinami i Pakistanem – kraj ten stara się rozwijać własne umiejętności rozpoznania i obserwacji z kosmosu. – Naszą rolą jest wspieranie Indii w budowaniu ich własnego, suwerennego potencjału, z rzeczywistymi możliwościami inżynieryjnymi i produkcyjnymi na miejscu, we współpracy z indyjskimi partnerami. Chcemy budować to z Indiami, a nie tylko sprzedawać im – stwierdził Witold Witkowicz, prezes zarządu ICEYE Polska, który razem z grupą przedsiębiorców towarzyszył rządowej delegacji w Indiach.
Podobnie postępuje zadomowiona już w Indiach Grupa WB. – W ciągu najbliższych trzech do pięciu lat może to być kwota rzędu 100 mln dolarów – powiedział wiceprezes WB Adam Bartosiewicz w wywiadzie dla indyjskiego serwisu Businessline, zapytany o plany inwestycji w Delhi. Te będą zrealizowane za pośrednictwem indyjskiej spółki joint venture – WB Electronics India Pvt Ltd, powołanej w celu utworzenia zakładów produkcyjnych i ośrodków badawczo-rozwojowych. Bartosiewicz zdradził, iż firma nabyła teren położony w Korytarzu Przemysłowo-Obronnym Uttar Pradesh, który jest jedną z inicjatyw rządu premiera Modiego obliczonych na zwiększenie samodzielności Indii w sferze produkcji obronnej. To projekt, który zarazem wskazuje na specyfikę rynku Indii, gdzie o wyborach dostawców uzbrojenia i sprzętu wojskowego często decydują nie tylko jego parametry techniczne, ale także polityka. Dlatego niezbędnym czynnikiem mogącym wpłynąć na sukces polskiej oferty przemysłowo-obronnej jest stałe wsparcie polityczne dla przedsięwzięć naszych firm, niezależnie od ugrupowania tworzącego rząd. Tym bardziej, iż konkurencja na indyjskim rynku jest ostra.
Polskie atuty
Takie wsparcie przyda się z pewnością wchodzącym dopiero na indyjski rynek, nie zawsze tam rozpoznawalnym, spółkom Polskiej Grupy Zbrojeniowej, których atutami mogą być m.in. obeznanie z systemami pochodzenia sowieckiego i jednocześnie znajomość technologii zgodnych ze standardami NATO. Indyjskie siły zbrojne znajdują się bowiem w podobnej sytuacji jak Wojsko Polskie. Choć są modernizowane i wprowadzają coraz więcej uzbrojenia opracowanego w kraju lub na Zachodzie, to ich wielkość sprawia, iż część systemów kupionych w Związku Sowieckim czy Rosji pozostanie w wyposażeniu jeszcze przez lata. Indyjskie media wskazują, iż polskie firmy zbrojeniowe dysponują tu wiedzą techniczną w zakresie m.in. pojazdów opancerzonych, inżynierii wojskowej, amunicji. Jednocześnie mają doświadczenie w modernizacji starszego sprzętu wojskowego, integracji z nim nowych systemów elektronicznych i wydłużaniu okresu eksploatacji.
Atutem naszego przemysłu jest więc połączenie doświadczenia dotyczącego systemów pochodzenia radzieckiego i coraz większa integracja z technologiami zgodnymi ze standardami NATO. To może otworzyć możliwości współpracy przemysłowej. Pozostaje jednak pytanie, czy i jakimi rozwiązaniami będą zainteresowani tamtejsi wojskowi. Tu w grę mogą wchodzić m.in. polskie systemy bezzałogowe i technologie ich zwalczania, amunicja precyzyjna i elektronika, jak również łączność na polu walki.
Z punktu widzenia Indii Polska jest interesująca także politycznie, gdyż kooperacja z nami poszerza dywersyfikację dostawców wyrobów i technologii o przeznaczeniu militarnym. Co ważne między obu państwami nie ma problemów spornych, więc kooperacja w sektorze zbrojeniowym nie grozi późniejszymi naciskami politycznymi, na które Indie są mocno wyczulone. Interesujące dla nich może być również to, iż bliższe związki z naszym krajem zapewnią im dostęp do europejskiego ekosystemu przemysłu obronnego.
Współpraca między sektorami obronnymi Polski i Indii może obejmować wspólny rozwój systemów uzbrojenia, pozyskiwanie komponentów do niego, partnerstwa przemysłowe czy udział w łańcuchach dostaw obu stron. Na razie jednak nie ogłoszono żadnej międzyrządowej umowy obronnej, porozumienia o transferze technologii czy zobowiązania inwestycyjnego lub harmonogramu konkretnego projektu. Z pewnością taką współpracę obronną ułatwiłoby zawarcie umowy regulującej ochronę i wymianę informacji niejawnych. Bez takiego zabezpieczenia, jak też odpowiedniej ochrony własności intelektualnej nie da się nawiązać kooperacji obejmującej wrażliwe produkty i technologie wojskowe. Polska i Indie muszą także zidentyfikować konkretne technologie i produkty, które przyniosą obopólne korzyści handlowe i strategiczne.