Nawrocki ciągle walczy z Sikorskim o ambasadora. Cierpliwość Trumpa ma się kończyć

natemat.pl 16 hours ago
Polska od półtora roku nie ma pełnoprawnego ambasadora w Stanach Zjednoczonych. W Waszyngtonie Polskę reprezentuje jedynie chargé d’affaires, a w Warszawie trwa przeciąganie liny między Pałacem Prezydenckim a rządem o to, kto ma decydujący głos w sprawie nominacji. Cierpliwość administracji Donalda Trumpa ponoć się kończy.


Placówka w Waszyngtonie należy do kluczowych w polskiej sieci dyplomatycznej. Od listopada 2024 r. nie stoi jednak na jej czele ambasador, ale chargé d’affaires Bogdan Klich – dyplomata, który zarządza ambasadą, ale nie ma takiej pozycji politycznej ani symbolicznej jak formalny ambasador.

Zastępowanie ambasadora przez chargé d’affaires jest dopuszczalne i stosowane w kryzysowych sytuacjach, zwykle jednak jako rozwiązanie tymczasowe. Gdy taki stan przeciąga się miesiącami, staje się czytelnym sygnałem dla partnerów, iż w państwie wysyłającym musi toczyć się jakiś wewnętrzny spór. Tak właśnie wygląda dziś polska sytuacja w USA. Formalnie relacje trwają, ale polityczny ciężar kontaktu z Białym Domem jest słabszy, niż mógłby być przy pełnoprawnym ambasadorze.

Jak powiedział w Polsat News Mariusz Witczak ten dyplomatyczny "półetat" zaczyna irytować administrację Donalda Trumpa, która chciałaby jasnego partnera po polskiej stronie, z pełnym mandatem prezydenta i rządu.

Nominacje uwięzione między Nawrockim a Sikorskim


Sednem konfliktu są kompetencje w sprawie obsady placówek. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przypomina w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", iż obowiązujące przepisy o służbie zagranicznej wyraźnie wskazują procedurę. To minister składa wniosek, a prezydent powołuje ambasadora. Szef MSZ twierdzi, iż na biurko Karola Nawrockiego trafiły już wnioski dotyczące kilkudziesięciu odwołań oraz ok. 40 nowych nominacji i żaden z nich nie doczekał się jeszcze podpisu.

Pałac Prezydencki ma na to inną odpowiedź. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekonuje, iż najpierw trzeba ustalić wspólną listę nazwisk, a dopiero później przechodzić do formalnych decyzji. Wygląda na to, iż obie strony rozumieją procedurę inaczej. Rząd naciska na wykonywanie zapisów ustawy, prezydent oczekuje politycznego uzgodnienia całego pakietu.

Zapowiedziane na styczeń spotkanie Karola Nawrockiego z Radosławem Sikorskim ma być próbą wyjścia z tego klinczu. Do czasu rozmowy de facto trwa dyplomatyczna "blokada" – kandydaci czekają, placówki pracują w trybie przejściowym, a państwo nie wykorzystuje w pełni swoich narzędzi na arenie międzynarodowej.

Trump patrzy na Warszawę. Jak wygląda presja z Waszyngtonu?


Witczak przekonuje, iż sygnały niezadowolenia z przeciągającego się sporu docierają już nie tylko kanałami dyplomatycznymi, ale też wprost do kancelarii prezydenta. Według posła Amerykanie mają coraz mniejszą cierpliwość dla sytuacji, w której kraj uznawany za jednego z kluczowych sojuszników w regionie nie jest w stanie obsadzić ambasady w stolicy USA.

– Amerykanie naciskają na kancelarię prezydenta Nawrockiego, i opinia międzynarodowa, bo są różne źródła nacisków, żeby jednak sprawę ambasadora uporządkować – mówi Mariusz Witczak na antenie Polsat News.

Poseł KO sugeruje również, iż prezydent Karol Nawrocki przecenia jakość własnych relacji z Donaldem Trumpem. Z jego relacji wynika, iż są to kontakty raczej kurtuazyjne, a nie kanał, przez który Polska jest w stanie "załatwiać" konkretne interesy. Innymi słowy, w Waszyngtonie liczą się jasno obsadzone funkcje, a nie opowieści o osobistych relacjach.

Z punktu widzenia administracji amerykańskiej brak ambasadora to także problem praktyczny. Ambasador jest dla gospodarza kimś więcej niż tylko twarzą państwa. To partner do rozmów politycznych, w których waży się choćby przyszłość obecności wojskowej, kooperacja wywiadowcza czy kontrakty zbrojeniowe. Długotrwały wakat na takim stanowisku trudno wytłumaczyć tylko "kwestiami proceduralnymi".

Read Entire Article