- Mamy pewne dowody, które rzucają głębsze światło na cały ten dramat - powiedział w TVP minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówiąc o motywach sprawcy ataku w Krakowie. Prokurator generalny jasno podkreślił jednak, iż "jest jeszcze za wcześnie", by o tym mówić. Postępowanie wciąż trwa i minister nie chce ujawniać szczegółów dotyczących zamachowca.
Minister sprawiedliwości o szczegółach ataku w Krakowie. "Nie możemy wykluczyć tych motywacji"

W niedzielę wieczorem minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek powiedział na antenie TVP, iż jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o motywach sprawcy ataku w Krakowie. - Czy te motywy to były rzeczywiście jakieś problemy rodzinne, czy też podłoże było zupełnie inne, tego nie wiemy, ale nie możemy wykluczyć tutaj tych właśnie motywacji, które legły u podstaw tak dramatycznych zdarzeń. Nie chcę ujawniać materiałów z postępowania, ale mamy pewne dowody, które rzucają głębsze światło na cały ten dramat - mówił.
Minister nie chciał ujawnić kolejnych informacji dotyczących sprawcy. - Służby bardzo skrupulatnie analizują przedmioty, które znaleziono przy nim i to, co posiadał także w domu. Wydaje mi się, iż możemy z bardzo dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, iż działał sam - mówił Żurek.
Dodał, iż "samotne wilki" popełniające takie przestępstwa to "często osoby zaburzone", a zapobieżenie takim czynom jest bardzo trudne. - Widzieliśmy bardzo dobrą, wręcz wzorcową akcję służb: policji i strażników miejskich. Muszę to podkreślić raz jeszcze: praktycznie po trzech minutach od momentu rozpoczęcia tego zabójczego rajdu policjanci oddali pierwsze strzały - mówił minister.
Żurek o "radykalnych poglądach" sprawcy. "Mam pewne ograniczenia"
Przypomniał, iż zostało wszczęte śledztwo, a sprawcy grożą bardzo poważne zarzuty. - Jeżeli sprawca przeżyje, to grozi mu dożywocie. I tutaj musimy poczekać, aż służby i policja zbadają te wszystkie jego kontakty telefoniczne, internetowe. Sprawdzą, z kim się kontaktował, czy stały jeszcze za tym jakieś organizacje, czy inne osoby - mówił prokurator generalny, podkreślając, iż w dniu ataku 24-latek z pewnością działał sam.
ZOBACZ: Kaczyński zareagował na słowa Kierwińskiego. "Okazało się to ordynarnym kłamstwem"
Pytany o "radykalne poglądy" sprawcy, Żurek powiedział, iż nie chce się na ten temat wypowiadać. - Jako prokurator generalny mam pewne ograniczenia związane z postępowaniem przygotowawczym, ale też wiem, iż było ogromne oczekiwanie wobec ministra Kierwińskiego i to jest zrozumiałe, iż opinia publiczna chce mieć takie informacje, więc moim zdaniem minister miał przesłanki do tego, żeby w tym momencie takiej informacji udzielić. Ja zamilknę - mówił.
Dodał, iż o ile prokuratura uzna, iż postępowanie jest na takim etapie, iż informacja o motywach sprawcy nie zaszkodzi śledztwu, to będzie na ten temat informować.
Atak w Krakowie. Żurek o szczegółach dochodzenia
Minister poinformował, iż w badanie sprawy zaangażowanych zostało siedmiu prokuratorów, z prokuratury rejonowej, okręgowej i zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.
- Właśnie prokurator z tej jednostki jest szefem zespołu - zaznaczył Żurek. Dodał, iż Ostrowcu Świętokrzyskim do działań zadysponowano trzech prokuratorów. Szef resortu sprawiedliwości zapowiedział, iż kadra będzie "uzupełniana", jeżeli będzie to konieczne. - Teraz musimy te dowody do końca, dokładnie zebrać, a później będzie praca analityczna, która będzie doprowadzać nas do jakichś wniosków - stwierdził Żurek.
ZOBACZ: Wiceszefowa MON skomentowała wypowiedź Kierwińskiego. "Nie wyobrażam sobie"
Potwierdził, iż śledczy zakwalifikowali zdarzenie jako "czyn terrorystyczny" i było to "jedyna możliwa" kwalifikacja z KK. Zagrożona najsurowszą karą, dożywotniego pozbawienia wolności. - Widzieliśmy wszyscy rajd, widzieliśmy karabiny automatyczne, dużą ilość amunicji i chęć zamordowania jak największej liczby osób - powiedział Żurek.
Minister zwrócił uwagę, iż ojciec sprawcy posiadał dużą liczbę legalnej broni, ale także Michał O. był członkiem klubu strzeleckiego i legalnie posiadał broń. - Widać, iż był dobrym strzelcem, ale to, co zrobił, jest niebywałą tragedią - ocenił Żurek.
Poinformował, iż samochód, którym poruszał się zamachowiec, należał do jego ojca. Po zabójstwie rodziców i siostry Michał O., jak wskazał minister, "zgromadził w dużej ilości, broń i amunicję, i jechał od Krakowa z celem dokonania tej masakry". Zaznaczył, iż na razie nie jest w stanie "przesądzić definitywnie", która broń należała legalnie do sprawcy, a która do jego ojca.
Sytuacja rodzinna sprawcy. Minister sprawiedliwości komentuje
Pytany, co wiadomo o sytuacji rodzinnej Michała O., minister stwierdził: - Wydawało się z zewnątrz, iż to jest normalna rodzina.
Żurek dodał, iż niektórzy z sąsiadów zwracali uwagę "na pewne zachowania" Michała O. i postrzegali go jako "osobę zamkniętą w sobie". - Jak oceniamy czasem profile psychologiczne tego typu sprawców, to niestety są to osoby, które mają jakieś wewnętrzne problemy, ze sobą bądź w rodzinie, i często jest tak, iż na zewnątrz, zupełnie otoczenie nie jest w stanie tego zobaczyć wcześniej - ocenił minister sprawiedliwości.
ZOBACZ: W Krakowie interweniowało ponad 1000 policjantów. "Nie kalkulowali ryzyka"
Żurek podkreślił, iż "terroryści mają różne motywacje". Powiedział, iż mogą to być osoby zaburzone psychicznie, podatne na różnego rodzaju ideologii. - Ale czasem to są też osoby, których sprawstwo jest wywołane jakimś dramatem w najbliższym otoczeniu. Tutaj mamy jeszcze trzy zabójstwa najbliższych osób w rodzinie. Sugerowałyby, iż ten sprawca miał jakieś ogromne problemy w pewnym momencie swojego życia - zdiagnozował szef resortu sprawiedliwości.
Pytany, czy wydarzenia w Krakowie wskazują konieczność wprowadzenia zmian prawnych, które podniosą poziom bezpieczeństwa, usprawnią działania służb - minister zaznaczył, iż sytuacja powinna zostać "bardzo głęboko" przeanalizowana.
- Dzisiaj widzę także po reakcjach na świecie, iż część komentatorów jest jednak zadziwiona szybkością działania naszych służb. Ja myślę, iż ten system działa naprawdę bardzo dobrze - ocenił Żurek. - Nawiązanie ognia i ta odwaga naszych funkcjonariuszy to jest po prostu ponad standard. To bym chciał podkreślić. Dzisiaj chylimy głowy przed polskim mundurem - podsumował.
















