Manewry na Białorusi budzą niepokój i podejrzenia. Masowa łapanka do wojska

natemat.pl 3 hours ago
Na Białorusi rozpoczął się masowy pobór do wojska. Do jednostek kierowani są rezerwiści, ale nie wiadomo dokładnie, na jak długo. Z niektórymi kontakt się urwał. Sposób, w jaki reżim Aleksandra Łukaszenki powołuje obywateli wzbudził oburzenie Białorusinów.


Manewry wojskowe na Białorusi to nic nowego, ale tym razem sytuacja dotyczy sprawdzenia gotowości bojowej również w przypadku rezerwistów. "Osoby powołane do służby rozumieją podejmowane działania i są zmotywowane do wypełniania zadań" – brzmi komunikat białoruskiego ministerstwa obrony. To rzecz jasna ta najwygodniejsza i oficjalna wersja rządu.

Masowe powołania do wojska na Białorusi


Białorusini widzą tę sytuację zupełnie inaczej, o czym informuje m.in. "Biełsat". W sieci można znaleźć wpisy oburzonych osób, które są zaniepokojone sposobem powoływania rezerwistów. Powtarzają się historie o dostarczeniu powołania wieczorem z koniecznością stawienia się w odpowiedniej jednostce nad ranem kolejnego dnia.

Ale władze Białorusi problemu nie widzą, tak jak w tym komunikacie, który opublikowano w mediach społecznościowych. Podano, iż "w ramach kompleksowego przeglądu sił zbrojnych" trwa pobór poborowych.



Sprawie przyjrzały się opozycyjne białoruskie media, a także dziennikarze portalu Suspilne. Pokazują historie kobiet, które dopytują w internecie, czy ich mężowie też dostali powołania.

"Mój mąż dostał wczoraj wezwanie: w czwartek, 19 lutego, o godzinie 8:00 rano, żeby stawić się z rzeczami i dokumentami, w liceum budowlanym. A mamy troje dzieci, ja wciąż jestem na urlopie macierzyńskim: najmłodsza córka ma zaledwie rok, a najstarsza 6 lat" – czytamy w relacji jednej z kobiet.

Olga Krawczuk z Grodna napisała, iż ​​po tym, jak jej mąż został zabrany na spotkanie w ramach wezwania, kontakt z nim się urwał: "Jak tylko wsiadłam do autobusu, kontakt się urwał. Telefon jest wyłączony. Czy wszyscy tak mają?" – zapytała.

W komentarzach nie brakuje reakcji o panice i strachu. Mężczyźni nie wiedzą, na ile są powoływani, a tak jak w przypadku Olgi Krawczuk, z niektórymi rezerwistami po powołaniu ich do wojska nie ma żadnego kontaktu.

"Biełsat" wskazuje również, iż trudno zrozumieć klucz aktualnych powołań do wojska. Wezwania dostają osoby, które nigdy nie były na żadnych manewrach, a także ci którzy biorą w nich udział regularnie.

Dziennikarze białoruskiej opozycyjnej gazety "Zerkało" dzwonili do biur rejestracji poboru wojskowego i pytali, dlaczego pobór odbywa się w takim pośpiechu. Odpowiedź brzmiała: "Powinniście zapytać ministra obrony, komisarza wojskowego".

Poborowi na Białorusi mogą być powołani na szkolenie specjalne na okres do dwóch miesięcy. Białoruskie prawo ogranicza łączny czas trwania przeszkoleń wojskowych lub specjalnych w całym okresie przebywania żołnierza w rezerwie do 12 miesięcy.

Read Entire Article