Gizela Jagielska, której nazwisko kojarzy się z wykonywaniem aborcji także w zaawansowanych ciążach, ma objąć kierownictwo oddziału ginekologii i patologii ciąży w Szpitalu im. A. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie.
Umowa miała zostać podpisana niemal z dnia na dzień. Lekarka miała rozpocząć pracę 1 października. Wcześniej była związana z Powiatowym Zespołem Szpitali w Oleśnicy placówką, która stała się znana w całym kraju właśnie z aborcji, także tych wykonywanych w 36. tygodniu ciąży.
Jedna z tych spraw wstrząsnęła niedawno całą Polską. Prokuratura umorzyła postępowanie, uznając, iż zagrożenie dla życia matki było realne, a lekarka działała w granicach obowiązującego prawa.
To jednak niczego nie rozstrzyga w kwestii najważniejszej. Prawo bywa ślepe na to, co dla sumienia pozostaje oczywiste. Spór nie toczy się o paragrafy. Toczy się o to, czy zabicie dziecka, które w 36. czy 37. tygodniu ciąży mogło już samodzielnie oddychać poza organizmem matki, wolno w ogóle nazywać „opieką medyczną”.
Co na ten temat mówi Kościół
Nauczanie Kościoła jest w tej sprawie jasne i niezmienne od wieków. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wprost: życie ludzkie należy szanować i chronić w sposób absolutny od poczęcia. Bezpośrednia aborcja jest poważnym złem moralnym. Św. Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae przypominał, iż umyślne zabicie niewinnej osoby ludzkiej przeczy przykazaniu „Nie zabijaj”.
Dziecko w łonie matki to osoba, a nie „zabieg” ani „materiał medyczny”. Dlatego fakt, iż lekarka znana z aborcji w późnych ciążach dostaje odpowiedzialne stanowisko na oddziale, na którym kobiety rodzą dzieci, budzi głęboki sprzeciw sumienia.
Kościół odróżnia przy tym bezpośrednie zabicie dziecka od sytuacji, w których leczenie matki w tragicznym przypadku może prowadzić do utraty dziecka jako skutku ubocznego. Ta granica jest kluczowa i nie wolno jej zacierać.
Argumenty dyrekcji szpitala
Dyrektorka szpitala, Magdalena Puziewicz-Karpiak, broni wyboru, wskazując na „absolutnie unikalne kompetencje” lekarki w perinatologii, ginekologii i neonatologii. Dodaje, iż w szpitalu „będzie się rodzić dużo dzieci” i iż placówka chce, by było ich jak najwięcej.
To zapewnienie warto zapamiętać i rozliczać z faktów. Powstaje pytanie, czy można mówić o trosce o każde dziecko, a jednocześnie powierzać kierownictwo oddziału osobie, która wcześniej wykonywała aborcje w zaawansowanych ciążach? Troska o życie nie może być wybiórcza.
Wielu specjalistów uważa, iż zatrudnienie Jagielskiej może oznaczać pojawienie się aborcji także na Brochowie i nazywa decyzję dyrekcji „wypowiedzeniem wojny przeciw życiu”. W dostępnych informacjach nie ma jednak żadnej zapowiedzi ze strony szpitala, iż aborcje będą tam wykonywane.
Spór o Brochów nie jest lokalną awanturą o jedno stanowisko. To pytanie o to, kogo tak naprawdę uznajemy za godnego opieki nad matkami i ich dziećmi. Czy wystarczy dyplom i doświadczenie zawodowe? Czy liczy się także to, czy ktoś w ogóle widzi w nienarodzonym dziecku człowieka?
jb
Źródło: olesnicainfo.pl













