Póki co „Telegram” jest dostępny w Rosji, ale od godziny 11 czasu moskiewskiego nie sposób go prowadzić, bo usługa spowolniła do tego stopnia, iż nie można w nią wgrywać zdjęć i filmów. Opozycyjna „Meduza” ostrzega, iż to „etap spowolnienia”, jak nazywa się próbę likwidacji Telegramu przez Kreml. Choć sam Telegram jest zinfiltrowany przez służby specjalne Rosji i wykorzystywany przez wywiad Moskwy, to stał się tzw. wentylem bezpieczeństwa dla koncesjonowanej rosyjskiej opozycji wewnątrz kraju (krytykujący resort obrony mil-blogerzy czy konta z samych służb obnażające nieudolność rosyjskich ministrów) oraz szansą na dotarcie do Rosjan przez wolnościowe media emigracyjne prowadzone w języku rosyjskim.