Is Trump preparing the collapse of the empire?

pecuniaolet.wordpress.com 2 weeks ago

Także Thierry Meyssan przypuszcza, iż Trump ze swoją ekipą próbują ratować USA i w tym celu rezygnują z celów imperialnych. Oto jego tekst.

Początek tłumaczenia.

Czy Donald Trump przygotowuje upadek „amerykańskiego imperium”?

Autor: Thierry Meyssan

W ciągu ostatniego miesiąca nagromadzenie krytycznych wydarzeń wokół Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Unii Europejskiej było trudne do zinterpretowania, ponieważ każda z sił posuwa się naprzód w sposób niejasny. Przywódcy europejscy wyglądają głupio, nalegając na dalsze wspieranie twardogłowych nacjonalistów na Ukrainie, podczas gdy Waszyngton i Moskwa uzgodniły już porozumienie pokojowe. Możliwe jest jednak, iż szczyty dyplomatyczne ukrywają inną kwestię: zapobieganie poważnemu kryzysowi gospodarczemu na Zachodzie. W takim przypadku Waszyngton musi terroryzować swoich sojuszników, aby zmusić ich do spłaty długów.

Dedolaryzacja, tj. wykorzystywanie dolara wyłącznie do celów wewnętrznych USA, a nie w handlu międzynarodowym, to nierozwiązywalny problem świata finansów. Jednak w następstwie jednostronnych środków przymusu (mylnie określanych przez atlantycką propagandę jako „sankcje”), nałożonych przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników, najpierw na Iran, a następnie na Rosję, Rosja stworzyła System Transferu Środków Finansowych (SPFS), Chiny – System Płatności Międzybankowych (CIPS), a Unia Europejska – Europejski Instrument Wspierania Handlu (INSTEX). W rezultacie wykorzystanie dolara w handlu międzynarodowym spadło o około jedną czwartą.

Według danych Forbes [1], dług publiczny Stanów Zjednoczonych wynosi w tej chwili oszałamiające 34.000 miliardów dolarów, z czego tylko jedna trzecia znajduje się w posiadaniu inwestorów zagranicznych. Gdyby niektórzy z wierzycieli Stanów Zjednoczonych, głównie Chiny i Arabia Saudyjska, zażądali spłaty, doszłoby do gigantycznego kryzysu gospodarczego, podobnie jak w 1929 roku.

Wielu ekonomistów regularnie ostrzega przed taką perspektywą. Jednak według Jona Hartleya z Hoover Institute, banki centralne nie zmniejszyły udziału dolara w swoich rezerwach walutowych od czasu wojny na Ukrainie. Jednak 20 lutego wideokonferencja analityka Jima Bianco, o której informuje Bloomberg [2], ponownie rozbudziła obawy. Według tego analityka, administracja Trumpa realizuje plan znany jako „porozumienie z Mar-a-Lago”. Zamierza radykalnie zrestrukturyzować amerykańskie zadłużenie poprzez reorganizację światowego handlu dzięki ceł, dewaluację dolara i ostatecznie obniżenie kosztów pożyczek, a wszystko to w celu zrównania amerykańskiego przemysłu z konkurentami z reszty świata.

Pomysł „umowy z Mar-a-Lago” odnosi się do artykułu Stephena Mirana z Manhattan Institute [3]; Miran został mianowany przez prezydenta Trumpa na przewodniczącego Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu (CEA), a sam Donald Trump 22 stycznia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, wygłosił przemówienie, które wydaje się wspierać ten pomysł.

Wyrażenie „Porozumienie z Mar-a-Lago” jest nawiązaniem do „Porozumienia z Plaza”, kiedy to w 1985 r. Stany Zjednoczone wdrożyły politykę osłabiania swojej waluty w celu zwiększenia eksportu. Gospodarka USA ponownie ruszyła, ale z powodu słabej kontroli mechanizmów finansowych wywołano bardzo poważną recesję w Japonii.

W dniach 21 i 22 stycznia Donald Trump zebrał bankierów centralnych i ministrów finansów G7 w swojej rezydencji Mar-a-Lago. Podobno przywitał ich słowami: „Nikt nie opuści tego pokoju, dopóki nie osiągniemy porozumienia w sprawie dolara”. [4]. Porozumienie, o którym mowa, zostało zatem zatwierdzone przez sojuszników.

Główną ideą byłoby wyemitowanie przez Departament Skarbu USA obligacji rządowych, które nie płacą żadnych odsetek (znanych jako „kupony zerowe”) i które nie mogą być wykupione przez sto lat (tj. nie mogą być wymienione na gotówkę przez 100 lat). Waszyngton musiałby zatem zmusić swoich sojuszników do zamiany ich długu na „kupony zerowe”.

Jeśli przyjmiemy tę analizę, będziemy musieli ponownie przeanalizować różne działania prezydenta Trumpa, czy to w sprawie ceł, czy utworzenia państwowego funduszu majątkowego. Nie wydają się one już tak absurdalne, jak opisuje je międzynarodowa prasa, a wręcz przeciwnie – bardzo logiczne.

Musimy zatem uznać, iż Donald Trump próbuje kierować możliwym załamaniem gospodarczym „imperium amerykańskiego” Joe Bidena w taki sam sposób, w jaki Jurij Andropow, Konstantin Czernienko i Michaił Gorbaczow próbowali kierować „imperium sowieckim” Leonida Breżniewa.

Tym bardziej zwracam uwagę na tę hipotezę, ponieważ moim zdaniem zamach stanu z 11 września 2001 r. nie miał innego celu niż odroczenie przewidywalnego upadku „amerykańskiego imperium”. Ostatnie dwie dekady były niczym więcej jak tylko chwilą wytchnienia, która, daleka od rozwiązania problemu, tylko go bardziej skomplikowała.

W 1989 r. Michaił Gorbaczow, pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, postanowił ograniczyć wydatki rządowe. Nagle wstrzymał pomoc dla sojuszników ZSRR i dał wszystkim wolność. W tym samym czasie Niemcy Wschodnie obaliły mur berliński, a Polacy wybrali posłów Solidarności do Sejmu i Senatu. Oznaczało to koniec imperializmu ukraińskiego Leonida Breżniewa, który w 1968 r. zmusił wszystkich sojuszników ZSRR do przyjęcia, utrzymania i obrony moskiewskiego modelu gospodarczego.

Prawdopodobnie tego właśnie jesteśmy dziś świadkami: Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, rozwiązuje „amerykańskie imperium”, tak jak próbował je zlikwidować w 2017 roku [5]. 28 lipca 2017 r. zreorganizował Radę Bezpieczeństwa Narodowego, likwidując stałe stanowiska dyrektora CIA i przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów. Nastąpiły trzy tygodnie wojny w Waszyngtonie i ostatecznie dymisja doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, generała Michaela T. Flynna. Flynn, który zniknął z pola widzenia, w rzeczywistości przez cały czas jest aktywny, organizując spotkania w Mar-a-Lago dla opozycjonistów z państw sojuszniczych.

Tym razem prezydent Trump ostrożnie otumania opinię publiczną, mówiąc o aneksji całego północnoamerykańskiego szelfu kontynentalnego, od Grenlandii po Kanał Panamski, jednocześnie kończąc wojnę na Ukrainie i w Unii Europejskiej.

Jeśli moja hipoteza jest trafna, nie powinniśmy wierzyć w ani jedno słowo gróźb aneksji nowych terytoriów, takich jak Kanada, i nie wyobrażać sobie, iż Stany Zjednoczone wycofują się militarnie z Europy, aby stawić czoła Chinom, ale przyznać, iż porzucają militarnie swoich europejskich sojuszników. Widzimy, iż porzucają Niemcy i stawiają na Polskę w organizowaniu Europy Środkowej, choćby jeżeli oznacza to pozwolenie Warszawie na aneksję Galicji Wschodniej (obecnie Ukraina). Podobnie musimy przygotować się na to, iż Stany Zjednoczone porzucą swoich bliskowschodnich sojuszników, z wyjątkiem Izraela. Stany Zjednoczone właśnie wznowiły dostawy broni do Tel Awiwu i rozpoczęły tajne rozmowy z Iranem za pośrednictwem Moskwy. Pozostawiają świat arabski do podziału pomiędzy Arabię Saudyjską i Turcję.

Rywalizacja Paryża i Londynu o prymat w europejskiej obronności nie powinna być zatem rozumiana jako sprzeciw wobec pokoju na Ukrainie. Ani armia francuska, ani brytyjska nie są w stanie zastąpić wsparcia wojskowego Waszyngtonu. Jest to raczej kwestia określenia roli, jaką obie stolice będą odgrywać na kontynencie. Emmanuel Macron, prezydent Francji, ma nadzieję rozwinąć swoją koncepcję obrony wokół francuskich sił uderzeniowych, podczas gdy Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii, zamierza obrócić sytuację na swoją korzyść. Ten pierwszy zdaje sobie sprawę, iż Unia Europejska skupiona wokół Niemiec rozpada się, a prezydent Trump preferuje „Inicjatywę Trójmorza” skupioną wokół Polski. Mógłby zatem ożywić Trójkąt Weimarski (Niemcy/Francja/Polska), aby zachować pewne pole manewru. Z drugiej strony, na podstawie tej samej analizy i w obliczu upadku NATO, będzie dążył do utrzymania Niemiec jak najdalej od Rosji, kontynuując w ten sposób politykę zagraniczną swojego kraju z ostatniego półtora wieku.

Należy zauważyć, iż podczas gdy europejscy partnerzy, Chińczycy i Saudyjczycy powinni uznać wymianę swoich długów na „kupony zerowe” za oszustwo, Rosja powinna wspierać Stany Zjednoczone w tym posunięciu. W końcu, gdy rozpadł się Związek Radziecki, Rosja przeszła przez dekadę recesji i zawirowań, a dziś potrzebuje Stanów Zjednoczonych, aby zabezpieczyć się przed pozostaniem samej w [przyszłym] konflikcie z Chinami.

[1] « Why Trump’s ‘Mar-A-Lago Accord’ Would Financially Matter To You », Erik Sherman, Forbes, February 23, 2025.

[2] « „Mar-a-Lago Accord” chatter is geting Wall Street attention » and « Jim Bianco on What a „Mar-a-Lago Accord” could mean for the economy », Tracy Alloway & Joe Wiesenthal, Bloomberg, February 20 and 25, 2025.

[3] « A User’s Guide to Restructuring the Global Trading System », Stephen Miran, Hudson Bay Capital, November 2025.

[4] « Et Donald Trump fit entrer Mar-a-Lago dans la légende du dollar », Nessim Aït-Kacimi, Les Échos, 25 février 2025.

[5] « Donald Trump dissout l’organisation de l’impérialisme états-unien », par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 30 janvier 2017.

Koniec tłumaczenia

Meyssan porównuje działania Trumpa z działaniami Gorbaczowa. Podobnie jak ZSRR, USA pozostawiają większość swoich wasali własnemu losowi. Rezygnują z narzucania swojej woli wszystkim krajom świata, „szerzenia demokracji” jeżeli nie w formie bombardowania, to przy pomocy „kolorowych rewolucji”. Koncentrują się jedynie na celach dla USA egzystencjalnych. Kwestią, którą porusza Meyssan, a którą do tej pory pomijali inni komentatorzy, są kwestie monetarne. jeżeli poruszano ten temat, to mówiono jedynie o zadłużeniu USA, teraz pojawia się pytanie: co USA zamierzają z tym fantem zrobić? Oczywiście same oszczędności nie wystarczą. Coraz bardziej problematyczna staje się obsługa tego gigantycznego zadłużenia – czytaj: spłata odsetek (o spłacie samego zadłużenia w ogóle nikt nie mówi!). W sytuacji, gdy dolar coraz szybciej traci swoją rolę głównej światowej waluty rozliczeniowej, przed USA pojawia się realna perspektywa bankructwa! I tu pojawia się pomysł 100-letnich nieoprocentowanych obligacji. Pomysł zupełnie szalony! adekwatnie państwom posiadającym amerykańskie obligacje od razu można powiedzieć, iż mogą je spisać na straty! Ale tego USA powiedzieć nie mogą! Oczywiście jest to pomysł nierealny, ale to właśnie jest metoda stosowana przez Trumpa, polegająca na wysunięciu jakiejś szalonej idei i czekaniu na to, co zaproponuje druga strona. Pierwszą był pomysł z Riwierą w Strefie Gazy. Druga strona musi zrozumieć wagę problemu i wysunąć jakieś propozycje. Trzeba przyznać, metoda jest genialna, gdyż zmusza przeciwnika do reakcji i wysunięcia własnych propozycji i dostosowania się do sytuacji USA. A potem zawsze można powiedzieć: to był wasz pomysł! Ciekawe, co z tego wyniknie… Drugą częścią ma być tzw. „Porozumienie z Mar-a-Lago”, które miałoby być nawiązaniem do „Porozumienia z Plaza”. Gdy o tym słyszę, to zastanawiam się nad poziomem umysłowym ludzi, którzy wysuwają takie propozycje. Dewaluacja dolara miała sens w 1985 roku, gdy zawierano porozumienie z Plaza. Wtedy gospodarka USA coś produkowała. Miała wyroby, które z powodu zbyt drogiego dolara, nie były konkurencyjne na światowych rynkach. Dzisiaj USA nie mają nic na sprzedaż. Prawie niczego nie produkują! Artykuł z Forbes, na który powołuje się Meyssan, skupia się jedynie na pożyczkach. Dopiero na samym końcu, w jednym zdaniu, artykuł wspomina o wzroście cen, jaki ten krok spowoduje. Na razie wszystkim wydaje się, iż powrót Ameryki do wielkości odbędzie się bezboleśnie. Nikt nie mówi o tym, iż będzie to proces bolesny! A przede wszystkim nikt nie mówi o tym, jak zareaguje amerykańskie społeczeństwo na drastyczny spadek poziomu życia. Co się stanie, gdy entuzjazm minie? Prawdziwym wyzwaniem dla Trumpa i jego ekipy będą sprawy wewnętrzne USA. Jeszcze wszystko może się wydarzyć! Wszystko jest możliwe! choćby rozpad USA! Osobiście nie widzę możliwości odbudowy wielkości USA. A przynajmniej nie w tej konfiguracji społeczno-politycznej. Ale to inny temat.

Pisałem już o knuciu Anglosasów. Takim przykładem byłoby wycofanie się USA z Bliskiego Wschodu i pozostawienie go dla Turcji i Arabii Saudyjskiej. To byłaby gwarancja dalszej destabilizacji tego regionu! Musimy zrozumieć, iż Arabowie są dla Turków podludźmi, tak jak my jesteśmy podludźmi dla Zachodu.

Przejdźmy do spraw związanych z naszym krajem. Nie będę się rozwodzić. Meyssan przewiduje przejęcie przez Polskę Galicji. choćby boję się o tym myśleć!!!!!! Wzięcie sobie na głowę banderowskiego gniazda żmij, byłoby niewyobrażalną wprost głupotą!!!!!! „Nasz” polskojęzyczny rząd jest do tej głupoty zdolny. Najgorsze jest jednak to, iż także my, jako społeczeństwo, jesteśmy do tego zdolni! Inicjatywa Trójmorza? Brzmi obiecująco, ale moim zdaniem jest to nierealne. Nie ma niczego, co te państwa łączy. Poza tym znów byłoby to liczenie na wsparcie USA, które w każdej chwili może zostać wycofane.

Jak by nie patrzeć, czasy są ciekawe. To, co wczoraj było nierealne, dziś jest rzeczywistością. Na nudę z pewnością nie będziemy narzekać!

P.S.

A tak na marginesie, coś dla tych, którzy wierzą w brednie o najeździe Rosji na nasz kraj. Jestem akurat w trakcie lektury książki Emmanuela Todda o upadku Zachodu. Akurat dotarłem do części o Europie Wschodniej. Autor przytacza anegdotę, którą opowiadał mu Dominique de Villepin, który był wtedy ministrem spraw zagranicznych. Gdy USA „wprowadzały demokrację” w Iraku, Francja, Niemcy i Rosja były temu przeciwne. W 2003 albo w 2004 roku, w czasie spotkania „trzech sprawiedliwych”: Putina, Schrödera i Chiraca, którego Villepin był świadkiem, Putin miał powiedzieć: „mamy w Rosji wiele problemów, ale ogromną pociechą jest dla nas to, iż to wy macie teraz na głowie Polaków”.

Read Entire Article