Grzegorz Braun 10 września rozbijał młotem kamienny obelisk upamiętniający żołnierzy UPA w uroczysku Białystok pod Hrubieszowem i odkręcił z niego tabliczkę. Nagranie opublikował sam polityk. Prokuratura bada sprawę, zabezpieczyła film i przesłuchała świadków; nikomu nie postawiono dotąd zarzutów. Spór dotyczy zarazem ochrony grobów i uczciwej polityki pamięci.
Nagranie opublikował sam Braun
Europoseł Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, pojawił się 10 września przy obelisku w uroczysku Białystok, niedaleko wsi Liski w gminie Dołhobyczów. Na opublikowanym przez niego nagraniu widać, jak wraz z byłym policjantem Marcinem "Borysem" Mikszą wielokrotnie uderza młotem w kamień, a następnie odkręca tabliczkę. Jak podał "Dziennik Wschodni", polityk przyjechał tam po dożynkach w Dołhobyczowie.
Braun uzasadniał swój czyn przekonaniem, iż obelisk obraża pamięć polskich ofiar ludobójstwa i powinien zostać wcześniej usunięty przez adekwatne służby. Spór o legalność i treść tego upamiętnienia jest poważny. Nie daje to jednak politykowi prawa do zastępowania instytucji państwa młotem. Pierwsze informacje o działaniu Brauna i dochodzeniu policji pojawiły się po publikacji nagrania.
Prokuratura zabezpieczyła film
Obelisk został uszkodzony już 6 września przez nieustalonych sprawców, którzy zatarli herb i napisy. Sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prok. Rafał Kawalec przekazał PAP, iż postępowanie dotyczy znieważenia grupy narodowości ukraińskiej przez uszkodzenie miejsca spoczynku osób poległych w walce z NKWD. Według prokuratora za badany czyn grozi do pięciu lat więzienia.
Śledczy zabezpieczyli materiał opublikowany przez Brauna i przesłuchali świadków. Na etapie opisywanym przez źródło nikt nie usłyszał zarzutów. jeżeli postępowanie tego wymaga, może zostać uruchomiona procedura dotycząca immunitetu europosła. Domniemanie niewinności obowiązuje. O odpowiedzialności rozstrzygają dowody i sąd, nie polityczne sympatie ani internetowy aplauz.
Mogiła poza ewidencją wojewody
W uroczysku Białystok w lutym 1946 roku zginęło w starciu z oddziałem NKWD 41 żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Na obelisku znajdowała się inskrypcja poświęcona poległym za wolność Ukrainy. Lubelski Urząd Wojewódzki wyjaśnił, iż grób nie figuruje w ewidencji grobów i cmentarzy wojennych prowadzonej przez wojewodę. Ten fakt wymaga jasnego wyjaśnienia przez państwo. Status prawny upamiętnienia i stanowisko IPN są zasadniczą częścią całej sprawy.
Polska nie może zgodzić się na kult formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, iż OUN i UPA dokonały w latach 1939–1946 zbrodni ludobójstwa na mieszkańcach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej oraz terenów dzisiejszego Podkarpacia i Lubelszczyzny. Polityka pamięci musi nazywać sprawców i oddawać pierwszeństwo ofiarom. Nie wolno rozmywać tej prawdy pod presją Kijowa.
Państwo musi odzyskać inicjatywę
Twarda polityka historyczna nie polega na samowolnym niszczeniu miejsc pochówku. Polega na sprawnym działaniu państwa: ustaleniu statusu mogiły, zbadaniu legalności obelisku, usunięciu symboliki sprzecznej z polską pamięcią zgodnie z prawem oraz godnym oznaczeniu samego miejsca spoczynku. Zmarłym należy się szacunek, a ideologia UPA nie zasługuje w Polsce na honor.
Reakcja Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy pokazuje, iż lokalne zdarzenie gwałtownie stało się sporem międzypaństwowym. Tym bardziej potrzebna jest spokojna i suwerenna odpowiedź Warszawy. Bez klękania przed cudzą narracją, ale także bez pozwolenia, by politycy zastępowali sądy, administrację i historyków. Stawką jest wiarygodność polskiego państwa oraz ochrona pamięci naszych ofiar.
Źródło: Dziennik Wschodni
Źródło: Dziennik Wschodni










