Fears of an escalation of the war in Iran are growing

manager24.pl 21 hours ago

W miarę jak siły USA i Iranu kontynuują wzajemne ataki przez kolejną noc, narastają obawy o jeszcze poważniejszą wojnę. Według doniesień amerykańskich mediów, Waszyngton wysyła do regionu konfliktu dodatkowe myśliwce i tankowce. Tymczasem, aby zapobiec irańskim atakom na statki handlowe w Cieśninie Ormuz, kluczowej dla światowego handlu ropą, gazem i nawozami, armia amerykańska dziewiątą noc z rzędu bombardowała cele w Republice Islamskiej. W kilku rejonach odnotowano eksplozje.

Regionalne dowództwo USA Centcom ogłosiło dziś rano na platformie X czasu niemieckiego, iż po ostatniej fali ataków jego celem stały się centra dowodzenia wojskowego, obiekty obrony powietrznej i nadzoru wybrzeża, wyrzutnie rakiet i dronów oraz sieci komunikacyjne w Iranie.

Trump: Znów mocno uderzyliśmy w Iran

Prezydent USA Donald Trump (80) uzasadnił niedawne ataki, powołując się na śmierć kilku amerykańskich żołnierzy. „Ci wspaniali ludzie, ci wspaniali patrioci, byli tam na służbie, aby Iran nie mógł zdobyć broni jądrowej” – powiedział Trump dziennikarzom po powrocie z finału Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Ataki na Iran przeprowadzono „ku czci” żołnierzy. „Dziś wieczorem ponownie uderzyliśmy w nich z wielką siłą” – powiedział Trump.

Według irańskiej agencji informacyjnej Tasnim, eksplozje odnotowano w północnym mieście Tebriz, w porcie Zatoki Perskiej Czabahar, w Konaraku w południowo-wschodniej prowincji Sistan-Beludżystan, w porcie Mahszahr w prowincji Chuzestan oraz w porcie Bandar Imam Khomeini w Zatoce Perskiej. Agencja informacyjna Fars, bliska Gwardii Rewolucyjnej, poinformowała również o detonacjach w rejonie Sirik w pobliżu Cieśniny Ormuz oraz w prowincji Buszehr. Od początku lipca w Iranie zginęło co najmniej 50 osób.

Od początku lipca w Iranie zginęło co najmniej 50 osób

Według rzecznika Ministerstwa Zdrowia Hosseina Kermanpura, od początku lipca w amerykańskich nalotach na Iran zginęło co najmniej 50 osób. Ponad 500 zostało rannych. Rząd zwykle podaje jedynie liczbę ofiar cywilnych. Nie ma oficjalnych danych dotyczących strat wojskowych. Jednak kilka dni temu siły lądowe w południowo-zachodnim Iranie zgłosiły siedem ofiar śmiertelnych.

Wojsko amerykańskie atakuje przede wszystkim południowe prowincje nadbrzeżne kraju. Według własnych oświadczeń, USA dążą do uniemożliwienia Iranowi prowadzenia operacji wojskowych w Cieśninie Ormuz. Konflikt wybuchł niecałe dwa tygodnie temu, po tym jak potężna irańska Gwardia Rewolucyjna zaatakowała statki w cieśninie. Obie strony oskarżają się wzajemnie o naruszenie porozumienia ramowego podpisanego w połowie czerwca, które miało utorować drogę do trwałego zakończenia wojny. Tymczasem w stolicy, Teheranie, narastają obawy, iż w przypadku dalszej eskalacji wojny w metropolii liczącej miliony mieszkańców mogą dojść do ataków.
Ataki na zasoby wody pitnej w temperaturach powyżej 40 stopni Celsjusza

Obie strony konfliktu uważają w tej chwili zawieszenie broni uzgodnione na początku kwietnia, a także umowę ramową, za nieważne. Prezydent USA Trump dał już temu jasno do zrozumienia na szczycie NATO w Ankarze – choć pozostawił otwarte drzwi do dalszych negocjacji. W sobotę wiceminister spraw zagranicznych Iranu oświadczył, iż umowa tymczasowa nie jest już ważna. Jego kraj nie czuje się już związany zobowiązaniami w niej zawartymi, powiedział w wywiadzie. Według NewsNation, Trump odpowiedział, iż „to go nie obchodzi”.

Ludność cywilna w Iranie i państwach Zatoki Perskiej szczególnie cierpi z powodu wojny. Po zbombardowaniu zakładu odsalania wody morskiej w południowo-wschodnim Iranie, odcięto dostawy wody pitnej dla 10 000 osób. Przy temperaturach znacznie przekraczających 40 stopni Celsjusza, ataki na zaopatrzenie w wodę są szczególnie dotkliwe dla ludności. Celem ataków stała się również infrastruktura cywilna. Według doniesień rządowych, uszkodzona została również elektrownia i zakład odsalania wody morskiej w Kuwejcie.

Kuwejt i Bahrajn pod ponowną falą ataków

W odpowiedzi na nocne naloty USA, Teheran przeprowadza ataki odwetowe na kraje, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Kuwejt, państwo Zatoki Perskiej, poinformowało o wznowieniu ostrzału w nocy. Armia poinformowała, iż ​​obrona powietrzna kraju przechwytywała „wrogie drony” z Iranu. Na razie nie ujawniono żadnych szczegółów. Syreny wielokrotnie wyły również w Bahrajnie, kolejnym sojuszniku USA. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaleciło mieszkańcom zachowanie spokoju i szukanie schronienia dziś rano.

Ambasada USA w stolicy, Manamie, ogłosiła w nocy, iż otrzymała informacje wskazujące na możliwość ataku Iranu na bliżej nieokreślone miejsca w centrum miasta. Wszyscy obywatele USA zostali stanowczo wezwani do przestrzegania instrukcji władz.

Tymczasem, według informacji Brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego i Handlu (UKMTO), w Cieśninie Ormuz zapalił się statek. Do zdarzenia doszło osiem mil morskich (prawie 15 kilometrów) na północny zachód od omańskiego miasta Kumzar. Przyczyna pożaru wciąż nie jest znana.

Statkom zaleca się zachowanie ostrożności podczas żeglugi w tym regionie, dopóki trwa dochodzenie w sprawie incydentu. Iran rości sobie prawo do kontroli ruchu morskiego w cieśninie i żąda, aby statki płynęły trasą wzdłuż jego wybrzeża, a nie wzdłuż wybrzeży Omanu.

Trump: Iran poniósł duże straty

Tymczasem Trump zaprzeczył relacjom Teheranu. „My kontrolujemy cieśninę, oni nie kontrolują niczego. Zobaczymy, co się stanie” – powiedział. Trump twierdził również, iż Iran poniósł bardzo duże straty w wojnie. „Militarycznie stracili prawie wszystko” – powiedział. „Zostało im bardzo niewiele. Mają kilka pocisków. Mają kilka dronów”. „Wall Street Journal” doniósł niedawno, powołując się na amerykańskich urzędników, iż Trump jest skłonny rozszerzyć działania przeciwko Iranowi.

Rozważane opcje obejmują nasilenie nalotów, wysłanie wojsk lądowych na irańskie wyspy w pobliżu Cieśniny Ormuz oraz zbombardowanie irańskiego obiektu nuklearnego znanego jako „Góra Kilofów”. Trump niedawno groził atakiem na kompleks, położony na górze Kuh-e Kolang na południe od obiektu nuklearnego Natanz w środkowym Iranie.

Raporty: USA wyślą więcej myśliwców na Bliski Wschód

Według „Wall Street Journal”, Stany Zjednoczone wysyłają w tej chwili myśliwce F-16 z bazy lotniczej Spangdahlem w regionie Eifel w Niemczech na Bliski Wschód. Dodatkowo, myśliwce F-35 są wysyłane z bazy RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii , która również jest wykorzystywana przez Stany Zjednoczone. Podobno w kierunku regionu zmierzają również tankowce. Donosił o tym również „New York Times”, powołując się na przedstawicieli władz USA.

Według doniesień, decyzja zapadła już przed śmiercią dwóch amerykańskich żołnierzy w piątek w wyniku ostrzału irańskiego, co – jak podało wojsko amerykańskie – było pierwszym tego typu incydentem od miesięcy. Tymczasem wojsko amerykańskie poinformowało o śmierci kolejnego żołnierza. Zginął on w sobotę w północnym Iraku podczas kontrolowanej detonacji niewybuchów z zestrzelonego irańskiego drona jednokierunkowego. Oficjalnie podawana liczba żołnierzy amerykańskich poległych w wojnie iracko-irańskiej wzrosła zatem do 17.

„Washington Post” zacytował anonimowego urzędnika USA, który stwierdził, iż Stany Zjednoczone przygotowują się do bardziej kompleksowej wojny. Urzędnik podkreślił jednak również, iż kurczące się zapasy broni w USA, między innymi, ograniczą ekspansję działań militarnych w Iranie. „Nie mamy wystarczająco dużo, aby bezpiecznie prowadzić operacje i nie sądzę, aby Biały Dom zdawał sobie z tego sprawę” – powiedział gazeta.

Read Entire Article