Podczas wywiadu dla Fox News Donald Trump stwierdził, iż Stany Zjednoczone "nigdy nie potrzebowały" wsparcia NATO w Afganistanie. – Powiedzą, iż wysłali trochę żołnierzy… ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu – mówił. Te słowa wywołały falę oburzenia w Polsce.
W misji w Afganistanie uczestniczyło co najmniej 33 tysiące polskich żołnierzy. Zginęły 44 osoby: 43 żołnierzy i jeden pracownik cywilny. Na wypowiedź Trumpa natychmiast zareagowali więc premier Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz były dowódca GROM Roman Polko, podkreślając, iż polscy wojskowi walczyli na pierwszej linii frontu i ponosili realne straty.
Głos zabrał także prezydent Karol Nawrocki. We wpisie w serwisie X napisał: "Nie ma wątpliwości, iż polscy żołnierze to bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków. Na zawsze zostaną w naszej pamięci".
Rodziny polskich żołnierzy poległych w Afganistanie i Iraku piszą do Donalda Trumpa
Jeszcze mocniejsze słowa padły ze strony rodzin poległych w Afganistanie i Iraku. Na Facebooku Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość" napisało: "Nasza krew nie była 'zbędna'. "Mówimy jasno: ofiara naszych bliskich była realna, ich służba miała znaczenie, a pamięć o nich wymaga prawdy i szacunku. Nie pozwolimy na poświęcanie ich krwi na ołtarzu bieżącej polityki" – czytamy.
Stowarzyszenie opublikowało także list otwarty do Donalda Trumpa. Podkreślono w nim, iż polscy żołnierze "nie stali w cieniu i nie ginęli w bezpiecznych bazach", ale walczyli i ginęli "w miejscach najcięższych starć", realizując misję, o którą po zamachach z 11 września prosiły same Stany Zjednoczone.
Autorzy listu piszą wprost, iż sugestie o "niepotrzebnej" ofierze otwierają rany rodzin, które przez lata tłumaczyły dzieciom sens śmierci ich ojców. "Ich ofiara była realna, ich służba miała znaczenie, a pamięć o nich wymaga prawdy i szacunku" – czytamy. Stowarzyszenie domaga się od prezydenta USA sprostowania słów "godzących w honor polskiego żołnierza" i podważających etos "braterstwa broni".
Równolegle skierowano petycje do prezydenta RP i szefa MSZ. Od Karola Nawrockiego rodziny oczekują publicznego wystąpienia w obronie czci poległych oraz działań dyplomatycznych wobec USA. Do Radosława Sikorskiego trafił formalny wniosek o wystosowanie noty dyplomatycznej i jednoznaczne stanowisko rządu.
Jak podkreślono, brak reakcji mógłby zostać odebrany jako przyzwolenie na marginalizowanie polskiego wysiłku zbrojnego i ofiary, jaką poniosły rodziny poległych.






