Dzwony, które przetrwały okupację, zamilkną za Tuska

magnapolonia.org 5 hours ago

Są symbole, których nie da się zastąpić. Nie dlatego, iż są wykonane z brązu, ale dlatego, iż niosą pamięć pokoleń. Do takich symboli należą dzwony kościoła Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Niedawny komunikat parafii Świętej Trójcy wywołał ogromne poruszenie. Wierni usłyszeli, iż dzwony mają zamilknąć z powodu przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu.

Dzwony, które przetrwały zabory i okupację, zamilkną za Tuska. Niemiecki okupant je zrabował, by przetopić na potrzeby machiny wojennej ale nie zdążył. Wróciły do swojej parafii dopiero w 1948 roku i od tamtej pory ponownie rozbrzmiewały nad miastem, przypominając o modlitwie, świętach i najważniejszych chwilach w życiu lokalnej wspólnoty. Dziś znów pojawia się groźba ich uciszenia.

Parafia poinformowała wiernych, iż otrzymała z Urzędu Miasta informację, iż dzwony mają zamilknąć z powodu przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu. „Z wielkim smutkiem przyjmujemy informację z Urzędu Miasta Bydgoszczy informację o tym, iż w naszym Kościele mają zamilknąć dzwony, gdyż przekraczają normy emisji dźwięku dopuszczalne w strefie miejskiej. Po ponad stu latach istnienia i używania dzwonów dołączamy do kościołów w naszym mieście, którym zakazano używania tego liturgicznego znaku. Przypominanie o Panu Bogu i o liturgii rani czyjeś uszy?” – czytamy.

Opanowane przez Koalicję Obywatelską władze miasta przedstawiają sprawę inaczej, podkreślając, iż formalnego zakazu nie wydano i iż chodzi o rozwiązanie problemu zgłoszonego przez (skrajnie lewicowego) mieszkańca, któremu dzwony przeszkadzają.

W związku z tym trudno nie postawić pytania: czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym dźwięk kościelnego dzwonu zaczyna być traktowany jak uciążliwy hałas? Dzwon nie jest przecież syreną fabryki ani głośnikiem na koncercie. To element liturgii i kultury obecny na ziemiach polskich od setek lat. Jego dźwięk wyznaczał rytm życia całych miejscowości długo przed tym, zanim pojawiły się samochody, centra handlowe i nieustanny miejski zgiełk.

Kościół Świętej Trójcy nie jest przypadkową świątynią. Powstał dzięki wysiłkowi polskiej społeczności Bydgoszczy w czasach zaborów, mimo oporu władz pruskich. Był miejscem, gdzie rozbrzmiewał język polski, gdy wielu próbowało go wyciszyć. To część historii miasta i Polski. Dlatego wielu wiernych odbiera obecną sytuację nie tylko jako spór o normy akustyczne, ale jako symbol szerszego procesu wypierania chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej.

Nie jest tajemnicą, iż w wielu krajach Europy Zachodniej kościoły tracą swoje religijne funkcje. Część z nich zamieniono na restauracje, biblioteki, centra kultury czy inne obiekty użytkowe. Dla jednych jest to naturalny skutek zmian społecznych. Dla innych – bolesny znak zanikania chrześcijańskiego dziedzictwa Europy.

Również w Polsce coraz częściej dochodzi do sporów dotyczących obecności religii w życiu publicznym. Dyskusje o krzyżach, lekcjach religii, finansowaniu Kościoła czy właśnie dzwonach sprawiają, iż wielu katolików odczuwa narastające przekonanie, iż ich tradycja staje się coraz mniej mile widziana. Z kolei inni odpowiadają, iż chodzi wyłącznie o równe stosowanie prawa i poszanowanie praw wszystkich mieszkańców.

Nie sposób jednak przejść obojętnie obok pewnego paradoksu. Dzwony, których nie udało się na zawsze uciszyć niemieckiemu okupantowi, dziś ponownie stają się przedmiotem sporu – tym razem nie z powodu wojny, ale przepisów, patologicznych lewicowców-chrystofobów i administracyjnych decyzji.

Być może właśnie dlatego sprawa z Bydgoszczy poruszyła tak wiele osób. Nie chodzi wyłącznie o kilka minut dźwięku w ciągu dnia. Chodzi o pytanie, jakiej Polski chcemy. Czy takiej, w której wielowiekowe symbole naszej kultury i wiary znajdują swoje miejsce w przestrzeni publicznej, czy takiej, w której stopniowo ustępują pod presją kolejnych konfliktów i ograniczeń.

NASZ KOMENTARZ: Gdy milkną dzwony, dla jednych kończy się tylko hałas. Dla innych milknie kolejny fragment historii, tradycji i tożsamości, który przez pokolenia współtworzył polski krajobraz. Świat nie lubi próżni. W miejsce Kościoła za pewien czas wejdą wezwania muezzinów. Wówczas nikt nie zgłosi sprzeciwu, z obawy przed łatką islamofobii oraz… strachu przed dekapitacją.

Polecamy również: Holandia uderza w żydowskie osiedla. Czas na Europę

Read Entire Article