Rozwój Plus to nowe stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego. Wiadomo, iż dołączyło do niego już blisko 40 polityków PiS. Inicjatywa byłego premiera wywołała trzęsienie ziemi w partii.
Na wymowny komentarz pokusił się już wcześniej Przemysław Czarnek, który wprost napisał o "zdradzie", mimo iż w jego wpisie nie padło nazwisko Morawieckiego. Szerokim echem odbiło się też to, iż Ryszard Terlecki, były wicemarszałek Sejmu i – przynajmniej do tej pory – bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego oraz jego prawa ręka nie tylko w sejmowych ławach, dołączył do stowarzyszenia Morawieckiego.
Czarnek poirytowany pytaniami o Morawieckiego
– Dziwią mnie nerwowe reakcje kolegów. Mateusz Morawiecki zapewnia, iż nie zamierza opuszczać PiS ani doprowadzać do frondy. To gra na dwóch fortepianach, to wzmacnianie tego drugiego fortepianu. Musimy zabiegać o poparcie społeczne – mówił w rozmowie z Radiem Kraków Terlecki.
O te właśnie słowa zapytała dziennikarka Polskiego Radia Przemysława Czarnka na konferencji.
– Wielokrotnie to powtarzałem podczas wielu moich spotkań w Polsce i za granicą, teraz, w zeszłym roku, podczas kampanii prezydenckiej, to jest oczywiste, iż macie państwo znowu dwa obrazy. PiS jako bardzo szeroka formacja polityczna, z różnymi nurtami, które zawsze w tej partii były, zdobywało choćby do 45 proc. poparcia właśnie dlatego, iż są różne nurty, mamy wspólny fundament, ale różne widzenie na różne detale – odparł kandydat PiS na premiera po wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Każdą odpowiedź Czarnek sprowadzał jednak do jednego: krytyki partii rządzącej. – Z drugiej strony macie państwo obraz nędzy i rozpaczy Tuska, Kosiniaka-Kamysza i Czarzastego. To jest dla mnie oczywiste. Skupmy się na tym, jak doprowadzić do sytuacji, w której PiS będzie mogło tutaj w Radomiu powiedzieć pracownikom Łucznika: słuchajcie, macie świetnie płatną pracę i długotrwałą, bo będziemy zamawiać u was – mówił, bowiem konferencja odbywała się właśnie pod tym zakładem.
Czarnek spiął się z dziennikarką
Po chwili zrobiło się bardziej nerwowo.
Dziennikarka próbowała dowiedzieć się, czy Czarnek zamierza współpracować z Mateuszem Morawieckim. – Czy pani nie rozumie, co ja do pani mówię? To jest zupełnie oczywiste – powiedział zdenerwowany polityk PiS.
Dziennikarka zwróciła jednak uwagę na to, iż Czarnek "ucieka od jednoznacznej deklaracji". – Pani redaktor, ja nie uciekam od kłopotów Łucznika i pracowników Łucznika, pani ucieka od kłopotów Łucznika, ja rozumiem, iż pani jako przedstawicielki Polskiego Radia w likwidacji nie interesuje los polskich zakładów zbrojeniowych – odbijał piłeczkę Czarnek. Reporterka odparła, iż to nie jest prawda.
Były minister edukacji robił wszystko, aby nie opowiadać o Morawieckim i sytuacji PiS. Gdy kolejne pytanie także dotyczyło tego tematu, unikał odpowiedzi, atakując m.in. TVN i sugerując, iż powinni się oni zająć "informowaniem widzów o sytuacji firmy Łucznik".










