Bóg wojny odpowiada na nowe wyzwania

polska-zbrojna.pl 11 hours ago

To szkolenie miało szczególne znaczenie. Żołnierze 1 Mazurskiej Brygady Artylerii sprawdzali, jak połączyć potencjał armatohaubic K9 z możliwościami bezzałogowego systemu Gladius, zgodnie z zasadą, iż liczy się nie tylko siła ognia, ale także szybkość wykrycia i rażenia przeciwnika. Ćwiczenia „Waleczne Mazury '26” właśnie się zakończyły.

W ostatnich dniach poligon w Orzyszu stał się rejonem działań pododdziałów artylerii 16 Dywizji Zmechanizowanej. Głównym zadaniem m.in. załóg armatohaubic samobieżnych K9 oraz bezzałogowych systemów Gladius z 1 Mazurskiej Brygady Artylerii (1 BA) było rażenie celów oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów.

Manewry „Waleczne Mazury '26” prowadzone przez dowództwo 16 DZ były treningiem współdziałania systemów rozpoznania, rażenia i dowodzenia. Jak podkreśla płk Marek Wasielewski, dowódca 1 BA, najważniejsze było przećwiczenie całego procesu od wykrycia celu po jego rażenie oraz skrócenie czasu potrzebnego na wykonanie zadania. – System rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius miał w tym procesie podwójną rolę. Z jednej strony umożliwia prowadzenie rozpoznania, z drugiej pozwala razić cele na dużej głębokości –mówi płk Wasielewski. Podkreśla, iż zasięg działania systemu, sięgający około 100 km, odpowiada na rosnące potrzeby wojsk rakietowych i artylerii na szczeblu dywizji.

REKLAMA

Ważną częścią szkolenia żołnierzy obsługujących Gladiusa była kooperacja z producentem, czyli Grupą WB. Choć załogi przeszły szkolenie podstawowe i są przygotowane do obsługi sprzętu, system przez cały czas jest na etapie badań eksploatacyjno-wojskowych. Obecność przedstawicieli firmy na orzyskim poligonie w trakcie „Walecznych Mazur '26” pozwalała na bieżąco wprowadzać poprawki i modyfikacje do oprogramowania.

Jak działa Gladius?

Gladius to zintegrowany system rozpoznawczo-uderzeniowy, składający się z różnych pojazdów kołowych, samolotów bezzałogowych, stanowisk analizy danych oraz elementów dowodzenia i łączności. Jak wyjaśnia Konrad Wojciechowski z Grupy WB, poszczególne komponenty współpracują ze sobą, tworząc jeden system pozwalający wykrywać cele, analizować zebrane informacje i przeprowadzać uderzenia.

W skład baterii wchodzą m.in. pojazdy Waran 4x4 z wyrzutniami bezzałogowców, wozy dowódcy plutonu, pojazd amunicyjny, mobilna stacja analizy danych, wóz dowódcy baterii oraz pojazd obsługi technicznej. Wszystkie elementy systemu Gladius są zintegrowane dzięki systemu zarządzania walką Topaz, który wspiera wymianę informacji i koordynację działań rozpoznawczych oraz uderzeniowych. Łączność pomiędzy załogami i systemami pokładowymi pojazdów zapewnia m.in. cyfrowa platforma Fonet, również opracowana przez Grupę WB.

Najważniejszymi elementami systemu są jednak bezzałogowe statki powietrzne. Do rozpoznania służą bezzałogowe samoloty FT-5, wyposażone w systemy obserwacji dziennej i nocnej, a także rozwiązania umożliwiające rozpoznanie radarowe oraz elektromagnetyczne. Zebrane dane trafiają do mobilnej stacji analizy, gdzie mogą zostać przetworzone i wykorzystane do oceny sytuacji oraz wskazania celów.

FT-5 to większa platforma niż FlyEye. Ma rozpiętość skrzydeł 6,4 m, długość 3,1 m i masę własną 85 kg. Dla porównania FlyEye ma rozpiętość skrzydeł 3,6 m, długość 1,8 m i masę startową około 12 kg. Dzięki większym rozmiarom FT-5 może przenosić bardziej rozbudowane sensory, w tym głowice optoelektroniczne, radary SAR oraz urządzenia do rozpoznania elektromagnetycznego. Radar z syntetyczną aperturą (SAR) umożliwia pozyskiwanie danych również w warunkach ograniczonej widoczności, na przykład przy zachmurzeniu. Z kolei rozpoznanie elektromagnetyczne (ELINT) służy do wykrywania i analizowania emisji pochodzących z urządzeń elektronicznych, w tym systemów radarowych.

Od wykrycia do uderzenia

W pierwszej fazie działania systemu Gladius bezzałogowy samolot FT-5 prowadzi rozpoznanie, poszukuje celu i określa jego położenie. Na podstawie uzyskanych informacji dowódca podejmuje decyzję o dalszym działaniu, m.in. o użyciu bezzałogowców uderzeniowych.

Do rażenia służą BSP-U, czyli bezzałogowe systemy poszukiwawczo-uderzeniow (amunicja krążąca). Są one wystrzeliwane z wyrzutni zamontowanych na Waranach (producent opracował również samodzielną wyrzutnię ciągnioną) i mogą przenosić różne rodzaje głowic bojowych. System obejmuje także wersję treningową BSP-UT. Pozwala ona szkolić operatorów z przygotowania, startu i obsługi platformy bez konieczności wykorzystywania w każdym przypadku egzemplarza bojowego.

Przedstawiciel Grupy WB wyjaśnia, iż BSP-U wykorzystywane w systemie Gladius przez polskie wojsko są wyposażane w głowice bojowe o masie co najmniej 5 kg. Wśród nich znajdują się głowice kumulacyjne, przeznaczone do zwalczania celów opancerzonych (może przebić do 70 cm stali pancernej) oraz odłamkowo-burzące, które służą do rażenia celów w otoczeniu miejsca uderzenia (oddziałuje na obszar w promieniu około 20 m).

Przyszłość artylerii

„Dronizacja” wojsk postępuje, ale czy to oznacza, iż artyleria lufowa czy rakietowa zostanie w przyszłości zastąpiona przez amunicję krążącą? – Dla artylerii Gladius jest uzupełnieniem, biorąc pod uwagę jego możliwości rozpoznawcze i bojowe. Zasięg działania tego systemu sięga około 100 km i wpisuje się w nową filozofię realizacji zadań głębokiego rażenia ogniowego realizowanego na poziomie dywizji — podkreśla dowódca 1 BA. Jego zdaniem nie oznacza to jednak odejścia od tradycyjnych środków artyleryjskich. Polskie wojsko dysponuje armatohaubicami Krab i K9 oraz wieloprowadnicowymi wyrzutniami rakietowymi, takimi jak HIMARS, Homar-K i Langusta. Zdaniem dowódcy zdolności te pozostaną niezbędne, ale będą rozwijane i uzupełniane o kolejne środki rażenia. – Nikt nie zrezygnuje z klasycznej artylerii lufowej, artylerii rakietowej czy rakiet. Wyzwaniem będzie osiąganie coraz większych zasięgów, a koniecznym uzupełnieniem staje się dziś wdrażanie systemów amunicji krążącej – kwituje płk Wasielewski.

Wojsko Polskie zamówiło dotychczas 16 bateryjnych modułów ogniowych systemu Gladius (ponad 20 wozów i około 100 bezzałogowych statków w każdym). Dostawy pierwszych czterech modułów zakończyły się w tym roku. Z kolei tuzin modułów zamówionych 28 maja 2026 roku w ramach programu SAFE, ma zostać dostarczony do 2030 roku. W ich składzie przewidziano także nowe bezzałogowce uderzeniowe Warmate 30, rozwijane w ramach systemu Gladius 2, zdolne razić cele na dystansie do około 300 km.

Jakub Zagalski
Read Entire Article