Słowami „takie to były właśnie twarde decyzje” Anna Bryłka podsumowała politykę rządu Donalda Tuska wobec rolnego importu z Ukrainy. Europosłanka Konfederacji przypomniała, iż gabinet poparł zwiększenie bezcłowych kontyngentów na towary rolno-spożywcze z Ukrainy. Dla polskich gospodarstw, które od kilku lat mierzą się z napływem taniej konkurencji, to kolejny cios.
Gorzka ironia wobec rządowej narracji
Bryłka odniosła się do sposobu, w jaki obóz rządzący prezentował swoją politykę rolną. Ekipa Donalda Tuska lubiła przedstawiać się jako twardy obrońca polskiej wsi, gotowy stawiać granice unijnym pomysłom. Zdaniem europosłanki praktyka wyglądała inaczej. Rząd poparł rozwiązanie, które zwiększa bezcłowe kontyngenty na produkty rolno-spożywcze znad Dniepru. Stąd jej komentarz o „twardych decyzjach”, w którym trudno nie usłyszeć ironii.
Bezcłowe wrota otwarte po 2022 roku
Spór o rolny import ciągnie się od inwazji Rosji na Ukrainę. Wiosną 2022 roku Unia Europejska zawiesiła cła i kontyngenty na ukraińskie towary, chcąc wesprzeć gospodarkę zaatakowanego państwa. Skutki najmocniej odczuły kraje graniczne. Do Polski, Słowacji, Węgier i Rumunii popłynęły duże ilości zboża, drobiu, cukru i jaj. Ceny skupu runęły, a produkty, które miały jechać dalej w świat, w znacznej części zostały na miejscu.
Rolnicy pamiętają blokady i embargo
Rok 2023 przyniósł falę protestów. Polscy rolnicy blokowali przejścia graniczne i domagali się ochrony rynku. Jesienią tego roku Warszawa wprowadziła jednostronny zakaz importu ukraińskiego zboża, utrzymany mimo sprzeciwu Brukseli i Kijowa. Protesty wróciły na początku 2024 roku, gdy na drogach i granicy znów stanęły ciągniki. Dla wielu gospodarstw nie była to abstrakcja, ale pytanie o przetrwanie.
Stawką jest suwerenność żywnościowa
Na tym tle zarzut Bryłki brzmi konkretnie. jeżeli rząd, który obiecywał twardą obronę rolników, godzi się na większe bezcłowe kontyngenty, to jego deklaracje i decyzje się rozjeżdżają. Chodzi o coś więcej niż jeden sezon niskich cen. Polskie rolnictwo to także kwestia bezpieczeństwa żywnościowego i kapitału, który zostaje w kraju. Czy hasło „twardych decyzji” ma jeszcze pokrycie, skoro rynek otwiera się coraz szerzej?
Źródło: Do Rzeczy








