Wojna w Ukrainie już trwa 4 lata, choć tak naprawdę trwa dużo dłużej. Niektórzy komentatorzy zwracają też uwagę, iż trwa i na terytorium Polski, bo drony, bo podpalenia, bo uszkodzenia torów.
Nikt jednak jakoś nie wspomina, iż mamy w Polsce całe rzesze agentów putinowskich, którzy za pieniądze, albo za nieujawnianie kompromatów, prowadzą nas w objęcia rosyjskiego imperatora. Agenci tacy są nie tylko w partiach politycznych (czytajcie książki Tomasza Piątka!), ale są także w przemyśle, w armii, w laboratoriach, w mediach.
Rosnąca niechęć do Ukraińców i do Unii Europejskiej to rezultat działalności nie tylko internetowych rosyjskich trolli, ale i właśnie takich agentów, których spotykamy w pracy, na imieninach u cioci, czy widzimy w telewizji. Głosowanie przeciwko programowi SAFE pokazuje, jak groźna jest rosyjska agentura.
W normalnym kraju, w czasie, gdy mamy groźbę wojny, głosowanie przeciw SAFE powinno spowodować, iż poparcie PiS i obu Konf powinno spaść do 2%. Nic takiego się nie dzieje. I to jest równie przerażające, jak wojna w Ukrainie.
Michał Leszczyński











