Pytanie tytułowe dręczy mnie nie od dziś. Jak to się dzieje, iż na najbardziej eksponowane stanowiska Kaczyński wybiera takich wypierdków rynku politycznego. No gdzież to alfonsa i zadymiarza stadionowego zrobić prezydentem? Babę, którą odsunięto od zawodu sędziny, bo wyłudzała świadczenia chorobowe (po 2-3 miesiące w roku) zrobić przewodniczącą Trybunału Konstytucyjnego, a na sędziów wskazać komunistycznego prokuratora stanu wojennego, oskarżyciela członków opozycji solidarnościowej, albo partyjną kolubrynę znaną z niepohamowanego apetytu, plugawego języka i buntowi przeciw polskiej ortografii, czy też, jak ją nazwała, lewackiej ortografii. Nie inaczej było, gdy Jarek obsadzał stołki marszałkowskie w Sejmie. Dwóch patoruchaczy, jeden (ksywa Pies, ale ja go nazywam Budapren) był przywódcą komuny hipisowskiej, a drugi (ksywa Członek lub Penelopa) chciał się do hipisów przyjąć na członka. Do tego była pani reasumpcja zaklinająca się, iż o Katyniu, to ona dowiedziała się z przedwojennych książek.
Zaznaczyć muszę, iż akurat w tym felietonie ich nie ma i nie będzie na zdjęciach. Dojdziemy do tego. Na razie pojedźmy po psychicznym Antonim od wybuchów i jego chłopcach o owłosionych nogach i twarzach klasowych lizusów. Misiu aptekarz, który zanim popadł w kłopoty z prawem, był jakimś wiceministrem MON, czy kimś takim, takie miał piękne policzki. Albo Mundek o skandynawsko brzmiącym nazwisku, który w wieku lat 20 został doradcą Macierewicza. I jeszcze Oskar przechodni zachwycający się panem Antonim, ten pełnousty od zaszczuwania nastolatków w sieci. A odrobinę wcześniej był trochę przekraczający widełki wiekowe, za to aktor chwalący się w autobiografii seksualnym prowadzeniem nieletniej. A jak on, to i pani kojarząca się z mizerią i Leszkiem Millerem, oceniającym jej kompetencje kandydatki na prezydenta jako „jest piękną kobietą”.
W żadnym wypadku i pod żadnym pozorem nie przyjmuję protestów co do treści felietonu, pan prezydent zawetował ustawę zabraniającą takich zabaw z fotografiami w sieci. Ale o czym to ja miałem…, acha: Prawem się zajmowały takie tuzy, jak obecni na zdjęciu nieprokurator Zero, zrobiony prokuratorem generalnym (nie mylić z prokuratorem, którym nigdy nie był, różnica mniej więcej taka, jak między krzesłem elektrycznym, a krzesłem), albo doktÓR prawa broniony na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (dawniej Akademia Teologii Katolickiej), prawnik z porno jurnis zrobiony sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Przyjrzyjmy się z innej perspektywy:
Nie, nie uważam, by politycy innych partii byli jakimiś geniuszami. Z prostej przyczyny: Żeby być politykiem, dobrze być takim Warrenem – przyjacielem wszystkich, zamiast się uczyć, ganiać na spotkania, pić dziwne płyny, brać coś na dziąsło albo do nosa, ot tak, dla towarzystwa, ganiać po polowaniach albo polach golfowych, generalnie tam, gdzie się spotyka tych, co mogą. Tzn. mnie oni skoczyć mogą, ale im mogą pomóc w karierze, jeżeli da się nazwać to karierą. Tyle, iż w innych partiach jednak promuje się mniej pizdowate indywidua, natomiast w partii Kaczyńskiego jest tak, jakby najpierw sprawdzano, jak kroczą…
…a potem jak sobie radzą z bólem mózgu.
Naprawdę nie dziwcie się, iż teraz będziemy obserwować paradę zasrańców, co to lewa-prawa w siną dal. Wezmą przykład z rodziny Orbana, która jeszcze przed ogłoszeniem wyniku wyborów czmychnęła do Nowego Jorku. Może kiedyś ich ściągną…
Iga Cembrzyńska i Bohdan Łazuka – W siną dal
… i będzie jak w piosence.






