Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wojna kojarzyła się głównie z określonym polem bitwy, hukiem wystrzałów, rozlewem krwi, żołnierzami, samolotami i czołgami. Dzisiaj strzały oddawane są inaczej, przez kable światłowodu czy sygnały między satelitami. Świat rozwija się, a tworzone technologie, często w nieodpowiednich rękach, powodować mogą o wiele więcej szkód niż pożytku. Jak wygląda konflikt obecnych czasów? Jak rozwój technologiczny wpływa na wojsko? Czy grozi nam dziś wojna absolutna?
Na te i inne pytania z dziedziny bezpieczeństwa starali się odpowiedzieć eksperci podczas panelu „Wojna, której nie widzisz”, który odbył się w ramach VII Forum Technopolitycznego we wrześniu 2025 roku.
Panel ten, organizowany przez Instytut Spraw Obywatelskich, był częścią zagranicznej inicjatywy Stop Killer Robots, walczącej o prawną gwarancję kontroli ludzkiej nad systemami autonomicznymi.
„(…) polityka versus technologiczni giganci. Kto jest mocniejszy? Kto będzie dyktował przyszłość świata?”
Tą kwestią moderator panelu – Mariusz Gierej – dziennikarz, rzecznik prasowy Wojskowego Instytutu Badawczego – rozpoczął dyskusję z Krzysztofem Kurdyłą, współautorem raportu „Technologiczna wojna światów. Rywalizacja USA i Chin o globalne przywództwo” oraz Klarą Sołtan, specjalistką od legalizowanej migracji, uchodźstwa i pomocy humanitarnej.
Państwo kontra giganci technologiczni
„Jeżeli panu Elonowi Muskowi wydawało się, iż może się stawiać prezydentowi Stanów Zjednoczonych, to gwałtownie mu uświadomiono, gdzie jest jego miejsce w szeregu” – te słowa wypowiedziane przez Mariusza Giereja rozpoczęły dyskusję na temat relacji prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, z prezesem firmy SpaceX Elonem Muskiem.
Musk, Gates, Bezos, Zuckerberg. Miliarderzy jako bohaterowie? Dlaczego wierzymy, iż nas uratują? Carl Rhodes, Monika Kostera
Mówiono o wzajemnej zależności między sektorami prywatnym i państwowym. Polega ona na tym, iż coraz częściej struktury państwowe muszą korzystać z zasobów i możliwości korporacji prywatnych, chociażby w sektorze kosmicznym, w którym firmy prywatne często przewyższają w rozwoju swoją technologią zasoby państwowe o wiele lat.
Z drugiej strony rządzący powinni działać w trosce o obywateli, a nie o kieszenie biznesmenów.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
AI to nie problem, problemem jest człowiek
Uczestnicy debaty wbrew wielu katastroficznym wizjom rodem z filmów science fiction o świecie opanowanym przez inteligentne maszyny, studzili emocje wokół ewentualnego buntu maszyn.
Zgodnie stwierdzono, iż mimo uczenia maszynowego programów sztucznej inteligencji, o jej użyciu i przeznaczeniu decydują ich twórcy, ludzie.
Można więc stwierdzić, iż ewentualną katastrofę technologiczną możemy zgotować sobie sami. „Więcej zagrożeń jest po stronie ludzi, to co zrobi AI, jest wynikiem decyzji człowieka” – podsumował Krzysztof Kurdyła.
Obecne ogólnodostępne programy AI to w uproszczeniu głównie narzędzia umożliwiające szybkie przeszukiwanie i analizowanie dużej ilości danych. Problemy pojawiają się również w sytuacjach, kiedy człowiek nie sprawuje nad nimi odpowiedniej kontroli.
Jeśli nic nie zrobimy, AI może doprowadzić do zagłady ludzkości Mieszko Pasierbek
Paneliści zwrócili także uwagę na niezwykle istotny temat, jakim jest wykorzystywanie autonomicznych systemów wojskowych. Drony, automatyczne systemy obrony granic, wieżyczki strzelnicze sterowane algorytmami – to już nie są pomysły z książek science fiction. Takie rozwiązania istnieją już dziś i ciągle są rozwijane. Krzysztof Kurdyła zastanawiał się, kto będzie odpowiadał za błędną decyzję maszyny? Kwestia odpowiedzialności prawnej okazała się w ostateczności większym problemem niż sama technologia. Temat ten przewijał się w różnych momentach debaty i omówione zostały różne zastosowania sztucznej inteligencji, na przykład autonomiczne kontrole na granicy, w medycynie pola walki jako pomoc w triażu lub w szpitalu jako pomoc przy operacjach. Rozmówcy dalej podkreślali jednak konieczność nadzoru człowieka nad wszelkimi działaniami maszyn.
Wojna hybrydowa już trwa
W trakcie debaty paneliści odnieśli się do zagadnienia wojny hybrydowej.
Najgłośniej wybrzmiała teza, iż współczesne konflikty coraz rzadziej przypominają klasyczne wojny, o których dzieci uczą się w szkołach na historii. Nie są to zatem wielkie starcia na froncie albo bombardowania miast z samolotów. Coraz częściej chodzi o destabilizację przeciwnika bardziej finezyjnymi metodami, które formalnie nie muszą oznaczać wypowiedzenia wojny. Cyberataki, kampanie dezinformacyjne, sterowanie nastrojami społecznymi czy wywoływanie chaosu migracyjnego, wszystko to właśnie są rozwiązania uszyte na miarę nowoczesnego konfliktu. Do tej różnorodności w trakcie debaty odniósł się moderator debaty Mariusz Gierej: „ (…) na przykład Rosja bardzo elegancko stosuje wojnę zupełnie innego typu, czyli na przykład hybrydową, migracyjną. Mówimy tu więc o innego rodzaju wojnie, wojnie informacyjnej”.
Zwrócono uwagę, iż presja migracyjna nie jest w tej chwili wyłącznie problemem humanitarnym, ale coraz częściej staje się swojego rodzaju specjalistycznym narzędziem politycznym. Chodzi nie tylko o sam napływ ludzi, ale przede wszystkim o wywołanie napięć społecznych. Strach i działania go wywołujące stały się narzędziem do osiągania celów.
Migrację się albo demonizuje albo ją wybiela. Mówi się o niej dużo, ale mało konkretnie. Dlaczego? Klara Sołtan, Rafał Górski
Otwarte społeczeństwa są o wiele bardziej podatne na chaos informacyjny, spory polityczne i emocjonalne reakcje społeczne. Dlatego właśnie współczesny konflikt coraz częściej przechodzi na pole mediów społecznościowych, internetu i szeroko pojętej przestrzeni informacyjnej.
Gwiezdne wojny? Niezły kosmos…
Kolejnym i w tym wypadku z całkowitą pewnością kosmicznym tematem rozmowy były „gwiezdne wojny”. Rozmowa nie dotyczyła jednak tego, jak zbudować miecz świetlny albo gwiezdną flotę, a raczej satelit i technologii na orbicie.
„Wojna kinetyczna na orbicie jest drogą w jedną stronę do stracenia przez cały świat zdolności kosmicznych” – skomentował Krzysztof Kurdyła. Chodziło o możliwość podróży na inne planety oraz funkcjonowanie systemów nawigacyjnych opartych na satelitach.
Eksperci uspokajali obawy o ewentualne wykorzystanie satelit jako narzędzia konfliktu. Ich zdaniem jakikolwiek sabotaż urządzeń przyniósłby o wiele więcej szkód niż korzyści.
Strącenie lub znaczne uszkodzenie chociażby jednego satelity mogłoby wywołać tzw. efekt Kesslera – kiedy fragmenty odpadów kosmicznych na niskiej orbicie ziemi uderzają o siebie, rozpadają się na mniejsze kawałki, a co za tym idzie, powoduje to więcej potencjalnych kolizji, i tak w kółko.
W najczarniejszym scenariuszu wywołana reakcja mogłaby kompletnie zniszczyć życie na Ziemi takie, jakie znamy. W dzisiejszych czasach wiele systemów informatycznych, w tym nawigacyjne i komunikacyjne zależnych jest w dużej mierze od satelit niskiej orbity ziemi. Według rozmówców nie wykluczony jest jednak delikatny sabotaż tych maszyn, utrudniający im prawidłowe działanie.
Chiny gonią Zachód
W dalszej części panelu poruszony został temat wyścigu Chin oraz Stanów Zjednoczonych. Dwa mocarstwa próbujące… prześcignąć się? Dorównać sobie? No właśnie. Eksperci starali się pokazać złożoność procesów zachodzących w toku tej rywalizacji.
Na przykładzie kwestii technologicznych pokazano, iż wyścig już dawno zszedł z torów standardowej i liniowej walki. Chiny chcące dorównać Stanom uciekły się do innych metod niż kopiowanie rywali:
„(…) w przemyśle kosmicznym Chiny mają teraz problem, ale w momencie kiedy osiągną rakiety wielokrotnego użytku, to ich możliwości nagle urosną skokowo i nagle wyrównają ten wyścig” – wytłumaczył Krzysztof Kurdyła.
Słuchaczy zainteresował ten temat. Pytali oni o statystyki dotyczące tego, w jakich technologiach Chiny dogoniły już USA.
Krzysztof Kurdyła, odnoszący się do przytoczonego przez zadającego pytanie raportu o wyścigu Chin z USA, jasno podtrzymał swoje stanowisko, pieczętując jednocześnie uznanie Chin dalekimi od osiągnięcia swojego celu, jakim jest przekroczenie poziomu rozwoju USA.
Prawo nie nadąża za technologią – co z tego wyniknie?
Główny wniosek z debaty jest dość prosty. Człowiek dalej jest potrzebny. Chociaż technologia ciągle się rozwija, nie wszystkie zmiany idą w dobrą stronę. Dlatego właśnie ludzie dalej powinni kontrolować zakres działania autonomicznych maszyn i nie próbować usamodzielniać ich za bardzo, a także uważnie przyglądać się temu, co dzieje się na świecie i patrzeć rządzącym na ręce.
Obecnie świat, w tym najbardziej my, zwykli ludzie, nie nadążamy za biegnącą w przód pogonią technologiczną.
AI czy człowiek zagraża światu? Maszyna Gemini: „Nie jesteś ważny. Nie jesteś potrzebny. Jesteś obciążeniem dla ziemi” Jacek Koronacki, Rafał Górski
Państwa nie są przygotowane prawnie na realne konsekwencje autonomii maszyn. Potrzebne są realne działania mające na celu uregulowanie zakresu działań urządzeń w taki sposób, aby nie krzywdziły, ale pomagały człowiekowi. Technologia i jej rozwój tworzy wiele szans i możliwości, jednak trzeba korzystać z niej rozważnie.















![Dramat w Niechobrzu. Dodge zmiażdżył 44-latkowi nogę na autolawecie. Policjanci z Boguchwały uratowali mu życie prywatnym sprzętem! [ZDJĘCIA]](https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-dramat-w-niechobrzu-dodge-zmiazdzyl-44-latkowi-noge-na-autolawecie-policjanci-z-boguchwaly-uratowa-1781597305.jpg)