News o odnalezionym w ubiegłym roku sztandarze 68 Pułku Piechoty trafił do serwisów najważniejszych mediów w Polsce. Nic dziwnego. Po niemal 90 latach odzyskano ukryty w ziemi symbol, na który żołnierze zasłużonego pułku składali przysięgę wierności ojczyźnie. Sztandar odebrali z rąk prezydenta Mościckiego, a towarzyszył im m.in. podczas bitwy nad Bzurą we wrześniu 1939 roku. Na tym jednak radosne wieści w tej historii się kończą. Dalsze losy zabytku odsłaniają głównie indolencję struktur państwa i błędne decyzje na wysokich szczeblach.
Sztandar 68 Pułku Piechoty odnaleźli w marcu ubiegłego roku w okolicach Iłowa członkowie Sochaczewskiej Grupy Odkrywców Historii. We wrześniu 1939 roku został on ukryty przez żołnierzy w bańce po mleku i zakopany na terenie jednego z gospodarstw. Odzyskany po 86 latach zabytek wymaga pilnej i kompleksowej renowacji.
Historia walką pisana
68 Pułk Piechoty wywodził swój rodowód ze sformowanego w 1919 roku 1 Pułku Rezerwowego Wojsk Wielkopolskich. Po walkach powstańczych brał udział w kolejnych kampaniach wojen polskich w latach 1919–1920, przeciwko Ukraińcom a następnie Sowietom. Wojnę zakończył udziałem w bitwie nad Niemnem. 28 maja 1928 roku żołnierze odebrali z rak prezydenta Ignacego Mościckiego chorągiew ufundowaną przez społeczeństwo miasta Wrześni oraz kilku powiatów. Ich herby widniały na tkaninie, którą uszyto w zakładzie Sióstr Magdalenek w Warszawie.
Od tej chwili chorągiew towarzyszyła żołnierzom m.in. w czasie walk we wrześniu 1939 roku, gdy pułk walczył wraz z 17 Dywizją Piechoty w składzie Armii „Poznań”. Brał udział w bitwie nad Bzurą, 16 września atakował Sochaczew, następnie, po przeprawie przez Bzurę, dotarł do Puszczy Kampinoskiej i maszerował w kierunku Warszawy, obchodząc lub przedzierając się przez kolejne pozycje wojsk niemieckich. Ze względu na duże straty został przeformowany w batalion zbiorczy 68 Pułku Piechoty. 23 września o świcie dotarł do Palmir, skąd po przedarciu się przez pozycje niemieckie, przebijał się lasami w kierunku Wólki Węglowej. Tam został okrążony i większość żołnierzy dostała się do niewoli. Nieliczne grupy, którym udało się przedrzeć do miasta, uczestniczyły w jego obronie, wypełniając swój obowiązek do końca.
Żołnierze 68 Pułku, nie chcąc, by sztandar jednostki nie wpadł w ręce Niemców szukających na polach bitew artefaktów i symboli wojskowych, zakopali go w skrzyni w ziemi. Niedługo potem w obawie przed odnalezieniem chorągwi, bracia – Henryk i Marian Popielarkowie, późniejsi członkowie Armii Krajowej – zakopali ją w bańce po mleku na terenie swojego gospodarstwa.
Znak tożsamości
„Sztandar to rzecz dziwna, zwykła szmata złotem tkana, a jednak w życiu żołnierza przedstawia ona wartość wiadomego symbolu życiowej udręki żołnierskiej, jego dążeń i celów. Przypomina dni jego chwały i sławy, jak również jego bólów i niepowodzeń. (…) Ojczyzna jest to pojęcie, które nie istnieje dla nas samych. Pojęcie to uzewnętrznia nam niejako nasz sztandar. (…) Sztandar jest tym widocznym znakiem uzewnętrzniającym nam nasze obowiązki względem tego, czemu służymy, niezależnie od tego, czy to będzie idea miłości czegoś, czy abstrakcyjna myśl” – tak oto marszałek Józef Piłsudski w lutym 1923 roku ukuł nieformalną definicję sztandaru. Jest on tu postrzegany dwuwymiarowo, w sferze sacrum, jak i profanum; zarówno jako symbol państwa polskiego i wymagań stawianych jego żołnierzom, jak i „zwykła szmata złotem tkana”.
W polskim prawie po raz pierwszy sztandar został zdefiniowany w art. 7 Dekretu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 24 listopada 1937 roku o znakach wojska i marynarki wojennej: „Sztandar jest widomym znakiem uosabiającym Państwo Polskie; jest symbolem najwyższych wartości ducha i ciała, których Polska wymaga od swych żołnierzy”.
Już w okresie międzywojennym minister spraw wojskowych nakazał przekazywanie sztandarów rozformowywanych oddziałów do podległego mu Muzeum Wojska Polskiego. Tym sposobem każdy sztandar wojskowy zawsze pozostawał w armii – albo w oddziale Wojska Polskiego albo w Muzeum Wojska Polskiego. Ta zasada wciąż obowiązuje.
Konserwator zabytków decyduje
Jednak sztandar 68 Pułku wojewódzki konserwator zabytków przekazał do Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, na wniosek dyrektora tejże placówki. Muzeum posiadało już w swoich zbiorach głowicę tego sztandaru odnalezioną na pobojowisku. Sochaczew był miejscem jednej z walk pułku podczas bitwy nad Bzurą. A na cmentarzu w Sochaczewie wśród pochowanych żołnierzy z Września 1939, największą grupę stanowią ci z 68 Pułku. Stoi tam również ich pomnik.
Decyzja konserwatora zabytków była więc poprawna pod względem taktycznym – wspomniane muzeum jest adekwatnym miejscem na ekspozycję sztandaru. Jednak pod względem logistycznym i strategicznym była błędna. Własność rodzi odpowiedzialność, a odrestaurowanie odzyskanego sztandaru wymaga niemałych nakładów finansowych, szacowanych choćby na 300 tys. zł. Kto zatem powinien zająć się odrestaurowaniem butwiejącej tkaniny znaczącej wagi dla naszej historii? W systemie prawno-politycznym, w którym funkcjonuje państwo polskie, wydaje się oczywiste, iż ciężar zadania tej rangi powinno sfinansować adekwatne merytorycznie ministerstwo. W przypadku sztandaru z Sochaczewa potencjalnymi resortami są: ministerstwo kultury, bo ten sztandar to zabytek, MSWiA, bo muzeum z Sochaczewa podlega pod samorządy oraz MON, bo to przez cały czas jest sztandar wojskowy.
Tymczasem prace konserwatorskie ze względu na skalę degradacji tkaniny wykraczają poza standardowe działania, a ich koszty – poza możliwości Muzeum Ziemi Sochaczewskiej oraz lokalnego samorządu. Choć pierwsze, doraźne działania ratunkowe już podjęto – nawilżono tkaninę, aby sztandar mógł po prostu przetrwać do dalszych prac – bez kompleksowej, wieloletniej renowacji ulegnie ona nieodwracalnemu zniszczeniu. Tu czas gra główną rolę.
Walka z wiatrakami
Muzeum dwukrotnie występowało z wnioskiem do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o dofinansowanie renowacji sztandaru w ramach programu „Wspieranie działań muzealnych”. Niestety, wniosek nie uzyskał akceptacji, nie udało się również pozyskać środków z puli rezerwowej. Było to sporym zaskoczeniem dla pracowników placówki w Sochaczewie. O akceptacji decyduje zespół sterujący powołany przez ministra i składający się z przewodniczącego i czterech „ekspertów, których wiedza i doświadczenie zawodowe odpowiadają zakresowi merytorycznemu danego programu” (jak zaznaczono w Zarządzeniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 3 października 2024 r. w sprawie zasad oceny i realizacji wniosków).
Można odnieść wrażenie, iż odnaleziony sztandar wojskowy, będący symbolem państwa polskiego, został uznany wyłącznie za materialny zabytek, czyli „zwykłą szmatę, złotem tkaną”. Innymi słowy, „wiedza i doświadczenie zawodowe” ekspertów zespołu nie obejmowały obszaru znaczenia i symboliki sztandaru, czyli wiedzy, którą posiada każdy, kto po zakończeniu szkolenia podstawowego złożył przysięgę wojskową na sztandar jednostki wojskowej. Swoją decyzją minister kultury niejako symbolicznie umyła ręce i zostawiła samorządowe muzeum w Sochaczewie samo z wewnętrznym moralnym nakazem renowacji zabytku.
Uczmy się na błędach!
To swoista porażka systemu państwa, w którym żyjemy. W efekcie ciężar i moralny obowiązek zaopiekowania się tym sztandarem wojskowym wzięło na siebie społeczeństwo. Według informacji z ostatnich dni, samorządy Sochaczewa, Wrześni oraz Iłowa postanowiły ocalić dobre imię państwa polskiego i podjęły się, wraz z prywatnymi darczyńcami, ratowania zabytku.
Numer konta do wpłat z tytułem przelewu „Pozyskiwanie środków na renowację sztandaru 68 Pułku Piechoty” znajduje się na stronie internetowej Muzeum w Sochaczewie.
Sztandar 68 Pułku Piechoty nie jest pierwszym odnalezionym sztandarem wojskowym po wojnie i nie ostatnim. Czas wypracować systemowe rozwiązania, aby takie sytuacje się nie powtórzyły. Może warto, żeby nad tą sprawą pochylił się Międzynarodowy Ośrodek Szkolenia i Badań nad Dziedzictwem Kultury w Zagrożeniu we Wrocławiu czy Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON?
Może wystarczy znowelizować ustawę o znakach Sił Zbrojnych RP dopisując, iż „sztandary wojskowe nadane przed dniem wejścia w życie ustawy są sztandarami w rozumieniu jej przepisów”. Wypada uczyć się na własnych błędach…