Około 1000 żołnierzy NATO wzięło udział w ćwiczeniach „Alliance Wall 2026” w Bułgarii. Wśród nich było 200 Polaków z PKW Rumunia. Na poligonie Novo Selo Training Area wykonywali treningi ogniowe, korzystając ze swoich KTO Rososmak, artylerii i lotnictwa. Cel – odstraszanie i budowanie wiarygodnej obecności na południowo-wschodniej flance.
Poza polskimi i bułgarskimi żołnierzami w „Alliance Wall 2026” brały udział oddziały z innych państw NATO stacjonujące na Bałkanach w ramach Wielonarodowej Dywizji Południowy Wschód.Chodzi o kontyngenty: włoski, francuski, amerykański oraz oddziały z Rumunii.
Ćwiczenia odbyły się na poligonie Novo Selo Training Area w obwodzie Sliven, około 70 km na zachód od portu w Burgas i 45 km od bazy lotniczej Bezmer. Polscy żołnierze z PKW Rumunia po raz pierwszy trenowali w Bułgarii. – Do udziału w przedsięwzięciu zostaliśmy skierowani na podstawie planu ćwiczeń Wielonarodowej Dywizji Południowy Wschód. Ćwiczeniami dowodziła włosko-bułgarska grupa bojowa (ITA-BUL FLF BG), na czele której stoi płk Matteo Epifani, stacjonująca w rejonie poligonu Novo Selo – tłumaczy por. Łukasz Sendecki, dowódca kompanii piechoty zmotoryzowanej podczas XVIII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Rumunii.
Ogień armat i walka w mieście
Podczas dwutygodniowych ćwiczeń na dużym, otwartym terenie wojskowym zlokalizowanym w górzystym obszarze Bułgarii, żołnierze wykonywali głównie treningi ogniowe. Na poligonie zaroiło się więc od ciężkiego sprzętu. Polacy wystawili wszystkie 14 Rosomaków, jakimi dysponuje PKW Rumunia. Na pas ćwiczeń taktycznych wyjechały też czołgi C1 Ariete m.in. sił zbrojnych Włoch, artyleria, którą dysponowali przede wszystkim Francuzi z armatohaubicą samobieżną kalibru 155 mm Caesar oraz lotnictwo – samoloty Su-25 sił bułgarskich. – To były głównie ćwiczenia z kierowania ogniem. Pojazdy opancerzone trenowały więc strzelanie na dystansie do 1800 m do celów stałych, z wykorzystaniem amunicji bojowej. jeżeli chodzi o artylerię, czyli francuskie armatohaubice Caesar, cele były oczywiście znacznie bardziej oddalone – opowiada por. Sendecki.
Podczas ćwiczeń położono też nacisk na elementy taktyczne. Żołnierze musieli np. wykazać się umiejętnością wykorzystania pofałdowanego, górskiego terenu dla skutecznego prowadzenia działań. – Manewry wojska w terenie górzystym są utrudnione, nie ma dużej otwartej przestrzeni, tylko wąskie przesmyki między wzniesieniami. Ruch jest bardziej „skanalizowany”, ale ukształtowanie terenu można też przekuć na swoją korzyść, umiejętnie ustawiając siły – tłumaczy oficer. I dodaje: – Wyzwaniem w ramach tych ćwiczeń była temperatura. Każdego dnia przekraczała 35 stopni Celsjusza!
Dodatkowym elementem, który przećwiczyli żołnierze, była walka w terenie zabudowanym. Trening odbył się m.in. w budynkach przeznaczonych do ćwiczeń na bułgarskim poligonie. Scenariusze zakładały przeprowadzenie rozpoznania, podejście do budynku, opanowanie obiektu. – Z uwagi na charakterystykę terenu zurbanizowanego to nie pododdziały czołgów, ale piechota korzystająca np. z dronów ma większą rolę do odegrania. Ćwiczenia tego typu są oczywiście bardzo ważne, opanowanie miast z ich infrastrukturą często jest najważniejsze dla powodzenia całych kampanii – wyjaśnia por. Sendecki.
Samodzielni Polacy
Jakie doświadczenia z ćwiczeń w Bułgarii wynieśli polscy żołnierze? – Przede wszystkim cenne doświadczenia to bezkolizyjny przemarsz na dużą odległość, taktyczne zajęcie wyznaczonych rejonów i rubieży oraz wejście w łańcuch dowodzenia międzynarodowej grupy bojowej. Ponadto to dobra okazja do współpracy z siłami zbrojnymi innych państw, aby obserwować ich sposób działania i procedury. Udział w takich szkoleniach sprawia też, iż stajemy się wiarygodnymi sojusznikami i zyskujemy uznanie – podkreśla oficer z PKW Rumunia.
Polacy zrobili wrażenie na oddziałach z innych państw m.in. dlatego, iż jako jedyni z biorących udział w ćwiczeniach dotarli na miejsce poligonu samodzielnie, „na kołach”. – Wszyscy inni korzystali z transportu kolejowego, a więc cały ich sprzęt był pakowany na wagony i przewożony na poligon. My przejechaliśmy całą trasę – ponad 500 km od miejsca naszego stacjonowania w Rumunii do Bułgarii – na kołach, a więc w Rosomakach i w ciężarówkach, po publicznych rumuńskich i bułgarskich drogach – opowiada oficer. – Trasa zajęła nam 12 godzin, ale tak też się buduje wiarygodność w oczach sojuszników – dodaje por. Sendecki.
Polski Kontyngent Wojskowy w Rumunii liczy 300 żołnierzy. Stacjonuje w garnizonie Craiova w południowo-zachodniej części tego kraju. Obecna, XVIII zmiana PKW Rumunia, którą tworzą żołnierze 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej,zakończy swoją misję we wrześniu. Polacy pełnią służbę w Rumunii od 2017 roku.