Prezydent Karol Nawrocki osobiście ogłosił kolejny ruch w sporze o unijną politykę klimatyczną. Jak przekazał, tuż przed wyjazdem do Dębicy złożył w Senacie drugi wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Słowa skierowane do mieszkańców Podkarpacia nie pozostawiają złudzeń: po majowej porażce w izbie wyższej głowa państwa nie zamierza odpuszczać. Czy senacka większość tym razem ustąpi?
Ogłoszenie prosto od prezydenta
Informację o kolejnej inicjatywie prezydent podał sam, wiążąc ją z wizytą na Podkarpaciu. Jak oznajmił, tuż przed wyjazdem do Dębicy złożył drugi wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Ten osobisty, bezpośredni ton stał się znakiem rozpoznawczym jego komunikacji. Zamiast czekać na oficjalne komunikaty urzędu, Nawrocki sam obwieszcza kolejne kroki, budując wrażenie polityka, który działa i rozlicza się z obietnic wobec wyborców. Forma zapowiedzi, kierowana wprost do mieszkańców, ma tu znaczenie równe treści.
„Senat boi się referendum"
W swojej narracji prezydent nie ukrywa, kogo obarcza odpowiedzialnością za dotychczasowy brak głosowania. Przekonuje, iż izba wyższa obawia się oddać decyzję w ręce obywateli. Zdaniem głowy państwa opór senatorów nie wynika z troski o poprawność pytania, ale z niechęci do samego pomysłu pytania Polaków o zdanie. To mocne oskarżenie, które ustawia cały spór w wygodnej dla pałacu ramie, gdzie po jednej stronie stoi obywatel, a po drugiej elity blokujące jego głos.
Nowe pytanie w miejsce odrzuconego
Prezydent przypomniał, iż pierwszą próbę Senat odrzucił w maju, uznając pytanie za sugerujące odpowiedź. Dlatego, jak tłumaczył, przygotował zupełnie nową treść. Obywatele mieliby odpowiedzieć na pytanie: „Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?". Formuła jest krótka i pozbawiona ocen, a proponowany termin referendum to niedziela 27 września. W ten sposób prezydent chce odebrać krytykom główny argument z poprzedniej rundy i przenieść spór z formy pytania na jego meritum.
Stawka: kto decyduje o kosztach
Za osobistym tonem kryje się twarda kalkulacja polityczna i gospodarcza. Prezydent wiąże Zielony Ład z rosnącymi cenami energii, wskazując, iż polski przemysł płaci za prąd wyraźnie więcej niż konkurenci z Niemiec, Francji czy Hiszpanii. Przywoływał konkretne dane, według których megawatogodzina energii kosztuje krajowe zakłady około 252 euro, podczas gdy niemieckie 237, francuskie 166, a hiszpańskie 158 euro, a winą za tę różnicę obarczał unijny system handlu emisjami. W jego opowieści referendum to nie formalność, ale sposób, by o kierunku polityki klimatycznej zdecydowali ci, którzy ponoszą jej koszty, a nie wyłącznie brukselscy i krajowi decydenci. Taki przekaz ma trafiać zwłaszcza do przedsiębiorców i rolników z takich regionów jak Podkarpacie.
Co dalej
Los inicjatywy ponownie spoczywa w rękach Senatu, bez którego zgody prezydent nie zarządzi głosowania. Proponowany termin pozostaje bez zmian, to niedziela 27 września, a Kancelaria zapowiada dołączenie do karty wyjaśnień o skutkach każdej odpowiedzi, by odebrać krytykom zarzut niejasności. Nawrocki, ogłaszając wniosek osobiście i w terenie, przenosi spór z sal parlamentarnych na spotkania z ludźmi. To gra o mobilizację i o polityczny koszt ewentualnej odmowy. jeżeli izba wyższa znów powie „nie", prezydent zyska argument, iż to nie on, ale jego przeciwnicy zamykają Polakom drogę do wypowiedzenia się o Zielonym Ładzie. Kolejna odsłona sporu wydaje się więc przesądzona.
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP










![Biała Podlaska. Odeszli do wieczności [17.07-22.07.2026]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-biala-podlaska-odeszli-do-wiecznosci-17-07-22-07-2026-1784895112.jpg)

