Ziobro z azylem politycznym na Węgrzech. Były minister zagrał wszystkim na nosie

natemat.pl 2 hours ago
Obrońca Zbigniewa Ziobry potwierdza, iż były minister sprawiedliwości uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jego prawnik przekonuje, iż to reakcja Budapesztu na "łamanie praw i wolności" w Polsce. Decyzja idealnie wpisuje się w zapowiadaną wcześniej przez Viktora Orbána strategię przyjmowania polskich polityków.


Informację o przyznaniu Zbigniewowi Ziobrze ochrony międzynarodowej podał jego obrońca Bartosz Lewandowski na platformie X. Z komunikatu wynika, iż były szef resortu sprawiedliwości ma na Węgrzech status uchodźcy politycznego, a węgierskie władze mają go chronić przed konsekwencjami spraw, które toczą się przeciwko niemu w Polsce. To oznacza, iż ewentualne wnioski o ekstradycję trafią na politycznie wyjątkowo wrażliwy grunt.



Już jesienią 2025 roku Viktor Orbán otwarcie mówił, iż Węgry są gotowe udzielać azylu "prześladowanym" polskim politykom, choć nazwisk wtedy nie ujawniano. Teraz, gdy prawnik Ziobry ogłasza przyznanie ochrony, widać, iż ten sygnał nie był tylko retoryką wewnętrzną, ale elementem szerszej gry z Warszawą i Brukselą.

Kolejna oś sporu z polskim rządem


Decyzja Budapesztu uderza w wysiłki obecnych władz, które zapowiadały rozliczenie nieprawidłowości. Azyl dla Ziobry tworzy dla niego bezpieczną przystań poza zasięgiem polskiej prokuratury, a jednocześnie wzmacnia polityczny sojusz Orbána z dawną ekipą rządzącą w Warszawie. Można się spodziewać, iż spór o los byłego ministra gwałtownie przerodzi się w kolejny front konfliktu między Polską a Węgrami na forum Unii Europejskiej.

Ziobro nie pierwszy. Romanowski przetarł szlak ucieczki do Budapesztu


Sprawa Zbigniewa Ziobry wpisuje się w scenariusz dobrze znany z wcześniejszego azylu Marcina Romanowskiego. W 2024 roku były wiceminister sprawiedliwości również otrzymał węgierską ochronę, mimo zarzutów dotyczących defraudacji środków publicznych. W uzasadnieniu decyzji pojawił się raport z ultrakonserwatywnego think tanku związanego z obozem Viktora Orbána – tego samego, który później zaoferował Romanowskiemu posadę.

Dla władz w Budapeszcie to kolejna okazja, by kontestować unijne standardy prawne, przedstawiając ściganych polityków PiS jako ofiary politycznego odwetu. W Polsce tymczasem prokuratura bada, czy węgierscy obywatele nie pomagali Romanowskiemu w unikaniu odpowiedzialności.

Read Entire Article