Zgrupowanie „Zośka” — harcerze, którzy wyzwolili Gęsiówkę

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Zgrupowanie „Zośka” — harcerze, którzy wyzwolili Gęsiówkę


Batalion „Zośka" — harcerski oddział Armii Krajowej wywodzący się z Szarych Szeregów — przeszedł do historii Powstania Warszawskiego jako jedna z najdzielniejszych jednostek zrywu. 5 sierpnia 1944 roku jego żołnierze zdobyli niemiecki obóz koncentracyjny „Gęsiówka" i uwolnili około 350 więźniów żydowskich. Batalion, którego patronem był Tadeusz „Zośka" Zawadzki, bohater „Kamieni na szaniec", zapłacił za swoją odwagę najwyższą cenę.

Harcerze z Szarych Szeregów

Batalion „Zośka" wyrósł z harcerskiego konspiracyjnego podziemia. Jego korzenie sięgały Grup Szturmowych Szarych Szeregów i oddziałów dywersji Kedywu Komendy Głównej AK. To środowisko rozsławił Aleksander Kamiński w książce „Kamienie na szaniec" — opowieści o młodych harcerzach, którzy od małego sabotażu przeszli do akcji zbrojnej, jak głośne odbicie więźniów pod Arsenałem w marcu 1943 roku.

Patronem oddziału został Tadeusz Zawadzki „Zośka" — jeden z bohaterów tamtej opowieści, poległy w sierpniu 1943 roku podczas akcji pod Sieczychami. W Powstaniu Warszawskim batalionem dowodził kpt. Ryszard Białous „Jerzy", a jednostka weszła w skład zgrupowania „Radosław" — elitarnego trzonu sił Kedywu, dowodzonego przez ppłk. Jana Mazurkiewicza „Radosława".

Krwawa Wola

Pierwsze dni powstania batalion spędził w ogniu najcięższych walk na Woli. Bronił rejonu cmentarzy — ewangelickiego i kalwińskiego — oraz magazynów przy ulicy Stawki, stawiając czoła niemieckim natarciom wspieranym przez czołgi. To właśnie na Woli, w pierwszym tygodniu sierpnia, rozgrywała się jednocześnie tragedia masowych mordów na ludności cywilnej, którym powstańcy nie byli w stanie zapobiec.

Zdobycie Gęsiówki — 5 sierpnia 1944

Najgłośniejszym czynem batalionu stało się zdobycie „Gęsiówki" — obozu koncentracyjnego KL Warschau, który Niemcy urządzili na terenie zburzonego getta warszawskiego. Więziono w nim Żydów różnych narodowości, zmuszanych do uprzątania gruzów dawnej dzielnicy.

5 sierpnia 1944 roku natarcie poprowadziła kompania „Rudy" batalionu „Zośka", wsparta zdobycznym niemieckim czołgiem Panther, który powstańcy nazwali „Magda". Atakiem na obóz kierował porucznik Wacław Micuta. Po przełamaniu obrony uwolniono około 350 więźniów — obywateli m.in. Grecji, Węgier i innych krajów. Wielu z nich, mimo skrajnego wyczerpania, natychmiast przyłączyło się do powstania, wstępując do oddziałów lub pomagając jako sanitariusze i robotnicy. Był to jeden z nielicznych w całej II wojnie światowej przypadków wyzwolenia obozu koncentracyjnego przez oddział partyzancki.

Zdobyczne pantery

Sukces batalionu był w dużej mierze zasługą zdobytej broni pancernej. Na początku sierpnia żołnierze „Zośki" przejęli dwa sprawne niemieckie czołgi Panther, które obsadzili własnymi załogami. Jeden z nich, ochrzczony „Magdą", wsparł natarcie na Gęsiówkę, a drugi — nazwany „Pudlem" — walczył później w obronie Starego Miasta. Widok biało-czerwonych znaków na pancerzu ciężkich niemieckich wozów bojowych stał się jednym z symboli powstańczej brawury. Zdobyczne pojazdy służyły jednak krótko — brak paliwa, amunicji i części gwałtownie wyłączył je z walki.

Stare Miasto, kanały i Czerniaków

Po wyparciu z Woli batalion przeszedł na Stare Miasto i wziął udział w jego zaciętej, miesięcznej obronie. Gdy Starówka padła, żołnierze „Zośki" — jak tysiące innych powstańców — ewakuowali się kanałami do Śródmieścia. Ostatni etap szlaku bojowego wiódł na Czerniaków, gdzie oddziały zgrupowania „Radosław" próbowały utrzymać przyczółek nad Wisłą i połączyć się z forsującymi rzekę żołnierzami 1. Armii Wojska Polskiego.

Cena odwagi

Za swoje męstwo batalion „Zośka" zapłacił ogromną cenę — z kilkuset żołnierzy, którzy stanęli do walki 1 sierpnia, końca powstania w szeregach oddziału doczekała zaledwie garstka. Poległ między innymi Andrzej Romocki „Morro", dowódca kompanii „Rudy", zabity we wrześniu w walkach na Czerniakowie. Ci, którzy przeżyli, jak Jan Rodowicz „Anoda", doświadczyli po wojnie kolejnej tragedii — komunistyczny aparat bezpieczeństwa ścigał byłych żołnierzy AK, a wielu z nich, w tym „Anoda", zginęło w kazamatach Urzędu Bezpieczeństwa.

Historia batalionu „Zośka" stała się jednym z najsilniejszych symboli harcerskiego etosu służby Ojczyźnie — tego samego, który Aleksander Kamiński zamknął w słowach o „kamieniach rzucanych na szaniec". Groby żołnierzy „Zośki" w słynnej kwaterze na warszawskich Powązkach Wojskowych do dziś pozostają miejscem pamięci kolejnych pokoleń, a losy tych młodych ludzi wciąż uczą, czym jest wierność wartościom aż do końca.

Read Entire Article